To był wieczór, który kibice w Szczecinie zapamiętają na bardzo długo. Mecz, który wydawał się przegrany. Mecz, w którym przez większą cześć meczu więcej argumentów mieli goście. I mecz, który rozstrzygnął się dokładnie na 0,6 sekundy przed końcem.
W 18. kolejce Orlen Basket Liga King Szczecin pokonał Energa Czarni Słupsk 84:83 po jednym z najbardziej dramatycznych finiszy tego sezonu. Dla słupszczan był to pierwszy mecz pod wodzą nowego trenera, Ivica Skelin, i przez długi czas wszystko wyglądało tak, jakby debiut miał być idealny. Czarni prowadzili do przerwy 40:31, po trzech kwartach 60:54, a na początku czwartej części nawet 71:61. Gdy w końcówce było 83:78 dla gości, w szczecińskiej hali czuć było, że gospodarzom zaczyna brakować czasu, a może nawet pomysłów na pokonanie przeciwnika.
Druga kwarta była koszmarem dla drużyny trenera Maciej Majcherek. King w tej części meczu nie trafił ani jednego rzutu z gry. Ani jednego. A mimo to wrócił do meczu.
Po przerwie sygnał do pościgu dali Mateusz Kostrzewski i Nemanja Popović, ale prawdziwą różnicę zaczął robić ktoś inny. Tomasz Gielo rozegrał mecz kompletny. Zdobył 22 punkty, miał 11 zbiórek i był bezbłędny z linii rzutów wolnych, trafiając wszystkie 12 prób. To właśnie jego seryjne trafienia sprawiły, że King w końcówce zbliżył się na punkt i utrzymał w grze do ostatnich sekund.
A potem wydarzyło się coś, czego nikt się nie spodziewał. Przez cały mecz w ofensywie praktycznie niewidoczny Noah Freidel stał się bohaterem wieczoru. Jovan Novak rzucił za trzy, nie trafił, piłka odbiła się od obręczy, a Freidel zebrał bezpańską piłkę i dobił spod kosza na 0,6 sekundy przed końcem meczu! 84:83 dla Kinga. Eksplozja radości wśród kibiców, niedowierzanie na ławce Czarnych.

Słupszczanie próbowali jeszcze desperackiego podania nad kosz, ale czasu już nie było. W końcówce King dominował pod tablicami, a Czarni tracili swoich podkoszowych za faule. Parkiet musieli opuścić Jakub Parzeński i Eral Penn, wcześniej kontuzji doznał Szymon Tomczak. Właśnie zbiórki w ataku, ta najważniejsza Freidela, okazały się kluczem do zwycięstwa.
Statystyka tylko to potwierdza. King wykonywał aż 39 rzutów wolnych, Czarni zaledwie 18. Gościom nie pomogło nawet to, że po 15 punktów zdobyli Penn, Jorden Duffy i Tim Lambrecht, który dołożył też 11 zbiórek.





