W budżecie Gminy Police znalazł się zapis, którego urząd najwyraźniej sam się dziś wstydzi – bo zamiast go wyjaśnić, próbuje go po kolei zamieść pod dywan. Najpierw wiceburmistrz tłumaczy, skąd wzięły się pieniądze. Potem urzędnik odpowiada, że… takich pieniędzy w ogóle nie ma. Jedno jest pewne: oba te tłumaczenia nie mogą być prawdziwe jednocześnie, a przynajmniej jedno z nich to zwykłe wprowadzanie w błąd opinii publicznej.
Zacznijmy od faktów, których nie da się już wytłumaczyć ani zagadać. Treść uchwały budżetowej jest jednoznaczna: zwiększa się plan wydatków bieżących z przeznaczeniem na zabezpieczenie środków na organizację wydarzeń promocyjnych z udziałem burmistrza Polic, a pieniądze na ten cel mają pochodzić z działu 851, rozdziału 85195 – czyli wprost z oszczędności w zakresie usług ochrony zdrowia. To nie jest nasza interpretacja. To jest literalny, oficjalny, jawny zapis w dokumencie budżetowym gminy. Pieniądze zaoszczędzone na zdrowiu mieszkańców mają iść na wizerunek burmistrza.
Zapis w uchwale brzmi tak:
„Zwiększa się plan wydatków bieżących z przeznaczeniem na zabezpieczenie środków na organizację wydarzeń promocyjnych z udziałem burmistrza Polic. Środki pochodzą z działu 851, z rozdziału 85195, gdzie powstały oszczędności w zakresie usług ochrony zdrowia.”
Wersja pierwsza: „to nieporozumienie”
Gdy sprawa wypłynęła, do gry weszła wiceburmistrz Magdalena Sosnowska, która na Facebooku postanowiła pouczyć radnego pytającego o tę pozycję, sugerując, że albo nie rozumie prostych wyjaśnień, albo udaje, że nie rozumie, żeby snuć insynuacje. Jej tłumaczenie brzmiało mniej więcej tak: paragraf, o który chodzi, to relikt poprzednich lat, Biuro Burmistrza nie zajmuje się już ochroną zdrowia, a pieniądze idą na publikację z okazji 80-lecia Polic. Konkluzja? Żadne środki nie zostały przesunięte z usług medycznych na promocję burmistrza, bo – jak twierdzi wiceburmistrz – nigdy nie były przeznaczone na usługi medyczne.
Jest tylko jeden problem. Uchwała budżetowa, którą każdy może sprawdzić, mówi dokładnie coś przeciwnego: że to właśnie oszczędności w usługach ochrony zdrowia finansują promocję burmistrza. Nie „relikt paragrafu”. Nie „pozostałość po poprzednich latach”. Konkretne, bieżące przesunięcie pieniędzy z jednego celu na drugi, opisane w oficjalnym dokumencie z datą tego roku.
Wersja druga: „tych pieniędzy w ogóle nie ma”
Jakby jednego kłamstwa było mało, na nasze pytania o tę samą sprawę odpowiedział Piotr Jasina z urzędu gminy – i jego odpowiedź jest jeszcze bardziej kuriozalna. Jasina napisał wprost, że nie ma żadnych dodatkowych 26 tysięcy złotych na promocję jednostek samorządu terytorialnego.
Czyli mamy już dwie, wykluczające się nawzajem, oficjalne narracje urzędu: według jednej wersji pieniądze są, tylko nie pochodzą ze zdrowia. Według drugiej – nie ma ich wcale. A według samego budżetu – są, i to dokładnie ze zdrowia. Trudno o lepszy przykład urzędu, który najpierw tłumaczy się z czegoś, co rzekomo nie istnieje, a potem zaprzecza istnieniu czegoś, co sam wcześniej tłumaczył.
Dlaczego akurat teraz te pieniądze są burmistrzowi aż tak bardzo potrzebne
Nietrudno się domyślić, skąd ta nagła potrzeba dodatkowych środków na promocję. Skala afer, jakie w ostatnim czasie wywołał burmistrz Krystian Kowalewski, jest porażająca, a coraz więcej mieszkańców Polic otwarcie mówi, że ma dość jego rządów. W takiej sytuacji 26 tysięcy złotych wydaje się pieniędzmi, których władzom gminy zależy pozyskać szczególnie mocno – pytanie tylko, czy mają one posłużyć uruchomieniu kolejnej fali publikacji mających ocieplić wizerunek burmistrza w momencie, gdy jego notowania wyraźnie spadają. I tu rodzi się kolejne, równie niewygodne pytanie: w jaki sposób Kowalewski faktycznie wyda te pieniądze? Czy trafią one do zaprzyjaźnionych redakcji i dziennikarzy, publikujących zgodnie z oczekiwaniami władz gminy? A może zostaną wydane niezgodnie z przeznaczeniem określonym w samej uchwale budżetowej – tak jak sugerowała wiceburmistrz Sosnowska, wskazując na publikację z okazji 80-lecia Polic, zamiast na zadeklarowane w budżecie „wydarzenia promocyjne z udziałem burmistrza”? Jedno jest pewne: samo pytanie o środki na promocję Kowalewskiego wywołało już falę krytyki – i trudno się dziwić, skoro odpowiedzi, jakie dotąd padły z urzędu, tylko pogłębiają wątpliwości, zamiast je rozwiewać.
To nie jest pomyłka księgowa, to naruszenie prawa
Warto przy tym pamiętać, że to nie jest abstrakcyjna sprzeczka słowna. Środki w budżecie gminy są znaczone – przypisane do konkretnego celu uchwałą rady. Jeśli pieniądze faktycznie zostały przesunięte z usług ochrony zdrowia na wydarzenia promocyjne z udziałem burmistrza, zgodnie z tym, co stoi w budżecie, to wydanie ich na cokolwiek innego niż deklarowany cel stanowiłoby naruszenie dyscypliny finansów publicznych. Jeśli natomiast – jak twierdzi urzędnik Jasina – pieniędzy wcale nie ma, to ktoś świadomie wpisał do oficjalnej uchwały budżetowej fikcyjny zapis. Żadna z tych opcji nie stawia władz Polic w dobrym świetle.
Zadaliśmy urzędowi cztery konkretne pytania: czy dotychczasowa promocja gminy jest niewystarczająca i co dokładnie nie mieści się w obecnym budżecie; czy te dodatkowe pieniądze mają jakikolwiek związek z obecnymi problemami wizerunkowymi władz Polic; na co dokładnie, z jakim kosztem, mają zostać wydane; oraz czy trafią do lokalnych mediów i dziennikarzy współpracujących już z gminą. Zamiast konkretnej odpowiedzi na którekolwiek z tych pytań, otrzymaliśmy zaprzeczenie istnienia pieniędzy, które same władze gminy wcześniej publicznie tłumaczyły.
Trzy oficjalne wersje tej samej sprawy w ciągu kilku dni – uchwała budżetowa, wyjaśnienie wiceburmistrz i zaprzeczenie urzędnika – to nie przypadek ani nieporozumienie. To obraz urzędu, który najpierw próbuje nas przekonać, że czarne jest białe, a kiedy to się nie udaje, zaprzecza, że cokolwiek w ogóle powiedział. Jak dzisiaj wygląda służba zdrowia i że brakuje w niej pieniędzy, wszyscy wiemy, szczególnie osoby starsze, które latami czekają na wykona nie zbiegów, czy też nawet zwykła wizytę u lekarza specjalisty. Zabranie dodatkowych środków z działu zdrowia brzmi co najmniej niepokojąco, a jeśli spojrzeć na fakt, że zostaną teraz wydane na poprawę wizerunku burmistrza i to w otoczeniu manipulowania faktami, jest po prostu skandaliczne. I co gorsza: radni Projektu Police i Koalicji Obywatelskiej się na to zgodzili.





