Jak informował branżowy portal Top Agrar Polska, wokół projektu planu ogólnego gminy Kołbaskowo narasta coraz poważniejszy konflikt. Rolnicy, mieszkańcy i właściciele nieruchomości alarmują, że dokument może doprowadzić do trwałej utraty setek hektarów cennych gruntów rolnych na rzecz przemysłu i stref gospodarczych. Sprawa wywołuje ogromne emocje, tym bardziej że negatywne uwagi do projektu zgłosiły już m.in. Ministerstwo Rolnictwa, Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad oraz Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska.
Jednym z najbardziej aktywnych przeciwników projektu jest Dawid Halicki z Będargowa — rolnik i sołtys, prowadzący niewielkie gospodarstwo z hodowlą kur niosek. Jak opisuje, planował rozwój produkcji w systemie wolnego wybiegu, jednak zapisy planu ogólnego mogą skutecznie uniemożliwić dalsze inwestowanie. Dodatkowym problemem jest wywłaszczenie części jego gruntów pod budowę drogi ekspresowej. Rolnik zwraca uwagę, że nawet ewentualne odszkodowanie nie pozwoli dziś na zakup nowych ziem rolnych w gminie, gdzie dostępność gruntów praktycznie zanikła.
Minister rolnictwa: plan „nieracjonalny”, ale nie może interweniować
Resort rolnictwa przyjął pisma rolników i sam skierował zastrzeżenia do projektu planu. W piśmie z 9 lutego 2026 roku minister Rolnictwa Stefan Krajewski zaznaczył, że nie może ingerować w gminny plan ogólny, ponieważ kształtowanie polityki przestrzennej należy do zadań własnych gminy.
Jednocześnie resort dwukrotnie zgłaszał zastrzeżenia do projektu planu, wskazując że część rozwiązań jest nieracjonalna i może prowadzić do ingerencji w rolniczą przestrzeń produkcyjną. Ministerstwo zauważyło, że obejmowanie istniejącej zabudowy zagrodowej strefami nierolniczymi uniemożliwi rozwój istniejących gospodarstw, a brak wyznaczenia stref produkcji rolniczej może skutkować całkowitym zahamowaniem działalności rolniczej na tych terenach.
Ministerstwo umywa ręce w sprawie planów ogólnych? Oto reforma bez pilnującego
GDDKiA i RDOŚ też protestują
Plan ogólny zebrał negatywne opinie od kolejnych instytucji. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad nie zgodziła się na obecny projekt, ponieważ uważa, że zawiera błędy dotyczące dróg krajowych oraz zagospodarowania terenów przy tych drogach — w tym przy autostradzie A6 i budowanej trasie S6.
GDDKiA zwróciła szczególną uwagę na planowane przejście dla zwierząt koło Będargowa przy budowie S6: zdaniem drogowców gmina zaplanowała wokół tego miejsca zbyt dużo terenów gospodarczych, co może ograniczyć przemieszczanie się zwierząt i osłabić działanie przejścia ekologicznego budowanego za publiczne pieniądze.
Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska wydała negatywną opinię dwukrotnie. Jej zdaniem projekt zbyt mocno wchodzi z zabudową i przemysłem na tereny cenne przyrodniczo — pola, mokradła i otwarte przestrzenie ważne dla ptaków. Według RDOŚ, otwarte pola w okolicy Kołbaskowa są ważne dla gęsi, żurawi, bielików i innych chronionych gatunków. Budowa hal, magazynów i dużych budynków może trwale zniszczyć te tereny.
Bartosz Gregor i Bobolin: kolejny głos sprzeciwu
Sprawa Halickiego z Będargowa nie jest odosobniona. Podobne obawy artykułuje Bartosz Gregor — rolnik i sołtys wsi Bobolin, który prowadzi rodzinne gospodarstwo hodowlane i planuje jego rozwój. Według wcześniejszych doniesień serwisu Głos Miasta, projekt planu ogólnego zablokuje mu rozbudowę, przeznaczając tereny w okolicy jego gospodarstwa pod funkcje niezgodne z prowadzoną produkcją rolną.
Spór o przyszłość gospodarstwa w gminie Kołbaskowo. Plan Ogólny może zniszczyć ten biznes
Protesty narastają. W tle — referendum?
W gminie Kołbaskowo mówi się już o zwołaniu referendum w sprawie odwołania pani wójt. To efekt narastającego sporu, który — jak relacjonuje Głos Szczeciński — wybuchł m.in. wśród właścicieli działek w Przylepie: blisko siedemdziesiąt osób, które 15 lat temu kupiły od Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego tysiącmetrowe działki za zgodą i wiedzą gminy, dowiedziało się, że w projekcie planu ogólnego tereny te mają być objęte zakazem zabudowy i przeznaczone pod rekreację.
Spór o plan ogólny w gminie Kołbaskowo nie jest więc jedynie konfliktem o przestrzeń. To konflikt o zasady: kto decyduje, według jakich kryteriów, na czyją rzecz i czy mieszkańcy mogą ufać, że to naprawdę planowanie w interesie wspólnoty. W rozmowach pojawiają się też zarzuty o konflikt interesów — część mieszkańców i właścicieli nieruchomości twierdzi, że osoba przygotowująca koncepcję planu ogólnego może być powiązana z podmiotem, który skorzysta na przyjętych rozwiązaniach. Gmina zaprzecza tym twierdzeniom.
Sam plan ogólny jest dokumentem strategicznym — wyznacza ramy dla wszystkich przyszłych planów miejscowych i decyzji przestrzennych na lata. Projekt jest wciąż na etapie uzgodnień; gmina musi nanieść poprawki wynikające z uzyskanych opinii, a dopiero po tym etapie możliwe będzie przeprowadzenie konsultacji społecznych.
Halicki: gmina nie chce dialogu
Mieszkańcy podsumowują sytuację w słowach, które oddają frustrację całej grupy protestujących
– Nie wiemy, co miałoby tam powstać. Mogą to być magazyny, mogą to być zakłady uciążliwe dla otoczenia. Nikt nam tego jasno nie mówi. Co więcej, na części tych terenów przewidziane jest także przejście dla zwierząt. Trudno zrozumieć, jak to wszystko ma ze sobą współgrać.
Sprawa planu ogólnego to kolejna odsłona napięć między mieszkańcami gminy Kołbaskowo a wójt Małgorzatą Schwarz. Pisaliśmy już o interpelacji radnego Grzegorza Świszcza, który alarmował, że gmina — przez błędy formalne przy wniosku unijnym — straciła szansę na dofinansowanie nowego wozu strażackiego dla OSP Smolęcin, pokrywające do 92 proc. kosztów zakupu. Radny opisywał też zwlekanie z przyjęciem pojazdu oferowanego bezpłatnie przez Komendanta Powiatowego PSP. W tle tej historii trwa postępowanie przygotowawcze prokuratury dotyczące realizacji przez wójt obowiązków związanych z bezpieczeństwem publicznym i ochroną przeciwpożarową. Żadnych zarzutów nie postawiono.
Teraz do tej listy dochodzi planistyczny spór, który dotknął rolników, właścicieli działek budowlanych, a w tle — instytucje państwowe wydające negatywne opinie o tym samym dokumencie. Wspólny mianownik tych historii jest jeden: poczucie mieszkańców, że ich głos w gminie nie jest słyszany.





