Od tygodni przyglądamy się temu, w jaki sposób burmistrz Polic Krystian Kowalewski obsadza rady nadzorcze spółek gminnych. Pierwsze sygnały, które spływały do redakcji określały działania burmistrza jako „kolesiostwo”. Po Pawle Malinowskim i Rafale Ignaczaku dochodzi kolejny wątek afery. To sprawa Adrianny Michaliny Sobczyk, powołanej do Rady Nadzorczej PEC S.A.. Zarobiła na tym sporą kwotę a potem nagle zniknęła.
Co wiemy o Radzie Nadzorczej PEC S.A.? Zgodnie z § 23 ust. 1 statutu spółki, Rada Nadzorcza PEC S.A. w Policach liczy od trzech do sześciu członków powoływanych na wspólną trzyletnią kadencję, z czego dwóch wybierają pracownicy spółki. Oznacza to, że gmina Police mogła obsadzić od 1 do 4 miejsc – a mimo to skład sięgał aż sześciu osób. Rodzi się proste pytanie: po co powiększać radę do maksymalnego, dopuszczalnego pułapu, skoro generuje to dodatkowe koszty dla gminnej spółki? W naszej ocenie trudno to wytłumaczyć inaczej niż chęcią zapewnienia stanowisk większej liczbie osób związanych z obecną władzą.
Jako pierwsi ujawniliśmy, że były już zastępca wójta Gminy Dobra zasiadał w strukturach rady nadzorczej PEC Police bez wzmaganych kwalifikacji. Niedługo potem udało się nam ustalić kolejne nieprawidłowości. Niedawno wysyłaliśmy do Krystiana Kowalewskiego pytania o kolejne, wątpliwe powołania do Rady Nadzorczej PEC. O ile burmistrz Polic miał odwagę powołać nieuprawnioną osobę w skład rady, o tyle odwagi na udzielenie rzetelnych informacji i wyjaśnień w tej sprawie, już Krystian Kowalewski nie ma.
To, co udało się nam ustalić, to fakt, że Adrianna Sobczyk zasiadała w Radzie Nadzorczej PEC S.A. od 1 sierpnia 2024 r. do 1 kwietnia 2025 r. Za ten okres otrzymała łącznie 21 138,01 zł wynagrodzenia. Jej wykształcenie – jak wynika ze zdobytych przez nas informacji – to studia wyższe w zakresie ekonomii, co nie spełnia wymogów kwalifikacyjnych przewidzianych dla członków rad nadzorczych spółek z udziałem Skarbu Państwa i jednostek samorządu terytorialnego, określonych w ustawie o komercjalizacji i prywatyzacji.
To nie pierwszy taki przypadek
Przypominamy, że wcześniej pisaliśmy już o dwóch innych powołaniach dokonanych przez burmistrza Kowalewskiego, które budziły analogiczne wątpliwości:
Rafał Ignaczak – powołany do rady nadzorczej mimo wykształcenia w zakresie zarządzania zasobami ludzkimi i zarządzania przedsiębiorstwem, a więc bez kwalifikacji wymaganych przepisami dla członków rad nadzorczych spółek gminnych. Za pełnienie funkcji przewodniczącego Rady Nadzorczej ZWiK Sp. z o.o. w Policach Ignaczak otrzymał łącznie przynajmniej 31 127,57 zł brutto, mimo że nie powinien nawet w tej radzie nadzorczej się znaleźć z powodu braku kwalifikacji.
AFERA KOWALEWSKIEGO: Jest kolejny wątek obsadzania rad nadzorczych w Policach kolegami bez uprawnień
Paweł Malinowski – również zasiadał w radzie nadzorczej PEC S.A. Co istotne, pełniąc równolegle funkcję zastępcy wójta gminy Dobra, sam podał się do dymisji, po ujawnieni u afery zwrócił diety, które pobierał z tytułu zasiadania w radzie nadzorczej. Taki krok można odczytać jako pośrednie przyznanie, że jego udział w tym gremium budził wątpliwości natury formalnej lub etycznej.
Zastępca Wójta Gminy Dobra z fałszywym wykształceniem? Szkoła potwierdza: nie ukończył studiów
Trzy nominacje, trzy osoby bez wymaganych kwalifikacji, wszystkie firmowane przez tego samego burmistrza – w naszej ocenie trudno mówić tu o przypadku czy przeoczeniu. To wygląda raczej na powtarzalny mechanizm obsadzania rad nadzorczych osobami „swoimi”, niezależnie od tego, czy spełniają one ustawowe kryteria.
Wnioskujemy o ujawnienie dokumentów
W związku z powyższym złożyliśmy wniosek o niezwłoczne udostępnienie informacji i dokumentów dotyczących powołania Adrianny Sobczyk, zażądaliśmy od burmistrza Polic m.in. dokumentu powołania (aktu powołania, uchwały zgromadzenia wspólników) wraz z datą wydania, dokumentacji złożonej przez kandydatkę – oświadczeń, dyplomów, kwestionariusza kandydata, dokumentacji potwierdzającej weryfikację kwalifikacji przed powołaniem, listy uchwał podjętych przez radę w okresie jej zasiadania, czy też przyczyn zakończenia pełnienia przez nią funkcji. Wnieśliśmy także o kopię korespondencji między Urzędem Miejskim w Policach a zainteresowaną lub PEC S.A., informacji, czy zlecono analizę prawną ważności uchwał podjętych w składzie z jej udziałem oraz danych osoby, która podpisała dokument powołujący.
Cisza urzędu jest bardzo wymowna. Do dziś burmistrz Kowalewski nie udzielił odpowiedzi na te pytania. Nasuwa się pytanie: czy migałby się z odpowiedzią, gdyby cała procedura powołania przebiegła zgodnie z literą prawa?
Będziemy wracać do tego tematu i konsekwentnie egzekwować prawo do informacji publicznej, dopóki nie otrzymamy pełnych i rzetelnych odpowiedzi.
Sobczyk i Kowalewski – bliżej niż tylko polityczna znajomość
Warto przyjrzeć się też szerszemu kontekstowi politycznemu wokół nazwiska Sobczyk w Policach. Adam Sobczyk to nie przypadkowa postać w otoczeniu burmistrza – to jeden ze współzałożycieli stowarzyszenia Projekt Police, z którego wywodzi się Krystian Kowalewski. Przed laty klub radnych Projekt Police powołali wspólnie Grażyna Pawłowska, Adam Sobczyk i Krystian Kowalewski, a przewodniczącym klubu został sam Kowalewski. Adam Sobczyk zasiadał w Radzie Miejskiej w Policach przez pięć kadencji, co czyni go jednym z najbardziej doświadczonych i rozpoznawalnych radnych związanych z ugrupowaniem burmistrza. Gdy zakończył pracę w radzie, jego miejsce zajął – nie kto inny, jak Rafał Ignaczak, czyli druga z opisywanych przez nas osób powołanych bez wymaganych kwalifikacji do rady nadzorczej spółki gminnej.
Zbieżność nazwisk między Adamem Sobczykiem a Adrianną Michaliną Sobczyk, powołaną do Rady Nadzorczej PEC S.A., rzuca się w oczy i naturalnie budzi pytanie o ewentualne pokrewieństwo. Musimy tu jednak zachować rzetelność: na obecnym etapie nie dysponujemy dokumentem ani oświadczeniem, które wprost potwierdzałoby więź rodzinną między tymi osobami. Nie chcemy stawiać zarzutu, którego nie jesteśmy w stanie udowodnić. Dlatego właśnie w naszym wniosku o informację publiczną pytamy wprost o procedurę weryfikacji kwalifikacji kandydatki oraz o to, kto i na jakiej podstawie podjął decyzję o jej powołaniu – licząc, że odpowiedź urzędu rozwieje albo potwierdzi te wątpliwości.
Niezależnie od tego, czy pokrewieństwo się potwierdzi, sam fakt, że kluczowe stanowisko we władzach spółki gminnej ponownie trafiło do osoby bez wymaganych ustawą kwalifikacji, w otoczeniu ściśle związanym politycznie z burmistrzem, wpisuje się w opisywany przez nas wzorzec.





