czwartek, 19 lutego, 2026
spot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Alicja Muszyńska: spokojna, skoncentrowana, głodna zwycięstwa. Za chwilę początek Mistrzostw Europy w Lizbonie

Alicja Muszyńska, Pilanka mieszkająca i trenująca w Szczecinie w Academia de Jiu-Jitsu,  to niewątpliwie jeden z największych polskich talentów brazylijskiego jiu-jitsu. Niebawem czeka ją pierwsza walka na Mistrzostwach Europy w Lizbonie. Czy przywiezie medal? Eksperci upatrują w niej czarnego konia mistrzostw, ale jak to w sporcie bywa – droga do sukcesu nie będzie łatwa.

 

Co czujesz na kilka dni przed startem: ekscytację, presję, a może spokój?

– Zdecydowanie spokój. Wiem już, jak wyglądają te zawody – poznałam to miejsce i mam wrażenie, że wracam tam jak do siebie. Wyciągnęłam wnioski z ubiegłego roku, poprawiłam elementy, które uznałam za słuszne i wracam silniejsza, zarówno sportowo, jak i mentalnie.

Eksperci mówią o Tobie „czarny koń mistrzostw”. To dodaje skrzydeł czy raczej dokłada ciężaru oczekiwań?

– Nie skupiam się na tym, co myślą o mnie inni. Staram się w stu procentach koncentrować na sobie oraz na planie, który mam do zrealizowania. Oczywiście im bliżej wyjazdu, tym więcej pojawia się emocji – podekscytowanie, radość i ogromna wdzięczność. Bardzo cieszę się, że mam możliwość udziału w tych zawodach. Jestem dumna z tego, że dotarłam do tego miejsca, ale jednocześnie mam pełną świadomość, że to dopiero początek mojej drogi zawodniczej.

Trenujesz w Szczecinie w Academia de Jiu-Jitsu – co Twoim zdaniem najbardziej wyróżnia to miejsce i ludzi, z którymi pracujesz na macie?

– Academia, w której trenuję, to miejsce stworzone do rozwoju. Mamy bardzo dobre warunki do pracy i świetną atmosferę. Oprócz treningów pracuję tam również jako trenerka dzieci i bardzo dobrze odnajduję się w tej roli. Posiadamy zarówno grupy początkujące, jak i zaawansowane – na każdej z nich widać ogromny zapał do treningu i chęć samorozwoju. Jak na tak krótki staż Academii, poziom zawodników jest naprawdę wysoki. Dużym atutem jest również fakt, że mój trener jest czynnym zawodnikiem, co ma ogromnie pozytywny wpływ na nasze przygotowania do mistrzostw.

Jak wygląda Twoje przygotowanie do Mistrzostw Europy od kuchni – co w ostatnich tygodniach było najtrudniejsze: trening fizyczny, taktyka czy mental?

– W tym roku świadomie nie narzucałam na siebie tak dużej presji jak wcześniej. Dzięki temu udało mi się uniknąć zbędnego stresu, związanego ze startem i samymi przygotowaniami. Cały okres przygotowawczy przepracowałam na siłowni z moim trenerem motorycznym, Aleksandrem Gapińskim, który prowadzi własne studio treningowe – Athlete Factory. Treningi jiujitsu przebiegały bardzo dobrze pod okiem profesora Oscara Gugala, który dzięki swojej ogromnej wiedzy był w stanie przygotować nas najlepiej, jak to możliwe. Podczas przygotowań starałam się nie analizować wszystkiego zbyt szczegółowo – po prostu realizowałam plan, bez zastanawiania się, czy danego dnia mam wystarczająco dużo siły. Dzięki temu cały proces przebiegał bardzo płynnie i zgodnie z założeniami.

Masz już swój styl walki – wolisz kontrolę i cierpliwe budowanie przewagi, czy nastawiasz się na szybkie skończenia?

– Lubię walczyć na punkty i budować swoją dominację w walce, jednak mam świadomość, że bardziej dynamiczna gra często daje znacznie więcej możliwości. Jest też zdecydowanie ciekawsza i ma wiele zalet – między innymi pozwala szybciej zakończyć walkę, co jest niezwykle istotne w kontekście kolejnych etapów zawodów. Po kilku pełnych czasowo pojedynkach tej energii może po prostu zabraknąć.

Gdybyś miała przywieźć medal z Lizbony, co byłoby dla Ciebie większym zwycięstwem: sam krążek czy świadomość, że udźwignęłaś swoją drogę i stres związany z walkami?

– Myślę, że kluczowe znaczenie ma całokształt przygotowań – zarówno praca nad stresem i odpowiednim podejściem do rangi tych zawodów, jak i solidne przygotowanie motoryczne. Uważam, że zdobycie medalu mogłoby stać się początkiem nowego etapu w moim jiujitsu.

 

Popularne Artykuły