Sprawa wieczornego „rejsu” samochodu w Świnoujściu ma już swoje wyjaśnienie. Jak ustalono, przyczyną zdarzenia nie była ani brawura, ani nadmierna prędkość, lecz… próba włączenia radia. 31-letni kierowca przekręcił kluczyk w stacyjce zbyt mocno, uruchomił silnik i pojazd stoczył się prosto do kanału portowego.
Sytuacja, która na pierwszy rzut oka może wydawać się niemal komiczna, w rzeczywistości była bardzo poważna. Samochód wpadł do wody, a kierowca musiał w ciągu kilku chwil wydostać się z wnętrza i dopłynąć do brzegu. Tym razem wszystko zakończyło się szczęśliwie – mężczyzna był trzeźwy, nie odniósł obrażeń i nie wymagał hospitalizacji.
– 31-letni mężczyzna był trzeźwy i nie wymagał pomocy medycznej – relacjonuje sierż. sztab. Kamil Zwierzchowski z Komendy Miejskiej Policji w Świnoujściu na lamach GS24.pl.
Pozostaje jednak pytanie, które w takich sytuacjach pojawia się niemal automatycznie: jak na tę historię zareaguje ubezpieczyciel? Czy „przekręciłem kluczyk, bo chciałem włączyć radio” to wystarczający argument, by uznać szkodę?
W praktyce decyzja będzie zależała od szczegółów polisy oraz oceny zdarzenia przez ubezpieczyciela. Kluczowe znaczenie ma to, czy sytuacja zostanie zakwalifikowana jako nieszczęśliwy wypadek, czy też jako zdarzenie wynikające z niewłaściwego użytkowania pojazdu. Możliwe są różne scenariusze – od pełnej wypłaty odszkodowania po odmowę lub jego ograniczenie.
Jedno jest pewne: choć cała historia brzmi dziś jak anegdota, w chwili zdarzenia była sytuacją realnego zagrożenia życia. A to już argument, którego żadna polisa nie jest w stanie zbagatelizować.
Przypomnijmy: wczoraj w Świnoujściu po godzinie 21:00, w rejonie Basenu Północnego przy Nabrzeżu Władysława IV. Kierowca najwyraźniej postanowił sprawdzić, czy jego auto nadaje się do żeglugi – i po chwili znalazł się w wodach kanału portowego.
W pojeździe znajdował się mężczyzna, który – jak wynika z relacji świadków – nie zamierzał czekać na rozwój wydarzeń. Najpierw wydostał się z auta, następnie wszedł na jego dach, by po chwili wskoczyć do wody i dopłynąć do brzegu. Samochód w tym czasie dryfował, po czym ostatecznie zatonął. Na miejscu szybko pojawiły się służby – policja, straż pożarna, ratownicy medyczni oraz Straż Graniczna. Po wydostaniu się na brzeg mężczyzna został zabezpieczony przez ratowników.





