Wokół dworca PKP w Choszcznie narasta napięcie. W mediach społecznościowych rozpętała się gorąca dyskusja po kolejnych sygnałach mieszkańców, że poczekalnia – zamiast być bezpiecznym schronieniem przed zimnem – stała się miejscem, do którego wiele osób po prostu nie chce wchodzić. Nawet wtedy, gdy temperatura spada poniżej zera, a na peronach widać osoby starsze i dzieci.
Powód? Jak relacjonują mieszkańcy: brud, odór, agresywne zachowania oraz sytuacje, które przekraczają granice komfortu i bezpieczeństwa.
W jednym z internetowych wpisów nie brakuje emocji. Autor opisuje sytuację wprost, pytając, czy ktokolwiek panuje nad tym, co dzieje się na dworcu.
„Co się ku.. dzieje w tym Choszcznie na dworcu PKP?! Smród, brud, bezdomni pozamykani w płatnych toaletach wyzywający wszystkich dookoła. Czy miasto, policja, ktokolwiek nie może z tym nic zrobić?” – napisała mieszkanka.
Wpis szybko zaczął zbierać reakcje. Podkreślano, że w problemie nie chodzi już tylko o estetykę, ale o realne obawy o bezpieczeństwo.
„Rozumiem, że chcą się ogrzać, ale to wychodzi ponad wszystkie normy! Co ze starszymi ludźmi, z dziećmi muszącymi czekać na pociągi na mrozie?” – czytamy dalej.
Wielu komentujących przyznaje: zamiast wejść do poczekalni, wolą marznąć na zewnątrz, bo wewnątrz czują się zagrożeni lub po prostu niekomfortowo.
Jednak pod postem pojawiły się też głosy, które nie negują trudnych doświadczeń pasażerów, ale próbują spojrzeć na sytuację szerzej. Jedna z mieszkanek napisała o problemie w sposób wyważony: z jednej strony wskazała, że agresja i brak kultury są nie do zaakceptowania, z drugiej — przypomniała, że część osób w kryzysie bezdomności nie ma gdzie się ogrzać.
„Ja również na pociąg czekam na peronie i marznę, ale marznę parę minut… i kiedy już chłód mi dokucza, myślę o tych ludziach, dzięki którym jestem na zewnątrz poczekalni” – napisała.
W komentarzu zwróciła też uwagę na sprawę, która w Choszcznie wraca jak bumerang: toalety dostępne „na wagę złota” i brak alternatywnych miejsc pomocy.
„Gdzie są włodarze miasta? Żeby zapewnić tym ludziom jakiś ciepły kąt… Apel do ludzi odpowiedzialnych za taki stan. Pomóżcie tym bezdomnym przetrwać zimę” – zaapelowała.
Dworzec jak symbol bezradności. „Miasto nie panuje nad sytuacją”
Dyskusja coraz mocniej pokazuje frustrację mieszkańców: dworzec w Choszcznie – w teorii publiczna przestrzeń i wizytówka komunikacyjna miasta – według wielu osób w praktyce wymyka się spod kontroli. Z relacji wynika, że problem nasila się szczególnie w okresie zimowym. Mrozy powinny być czasem, gdy poczekalnia staje się miejscem ratunkowym, a tymczasem coraz więcej osób unika jej jak ognia. Pojawiają się też pytania: gdzie jest zarządca obiektu – winą za ten stan rzeczy obarczają gminne władze. Mieszkańcy podkreślają, że nie oczekują „wypchnięcia” ludzi w kryzysie na mróz, ale realnych działań, które uporządkują sytuację — tak, by poczekalnia znów była miejscem bezpiecznym dla wszystkich.
Wysłaliśmy pytania do choszczeńskiego magistratu, czekamy na odpowiedź.





