King Szczecin potwierdził w niedzielę, że w tym sezonie we własnej hali czuje się znakomicie. W Enea Arenie zespół trenera Macieja Majcherka wygrał już sześć z siedmiu spotkań, a tym razem zatrzymał rozpędzony ostatnio PGE Start Lublin, zwyciężając 81:75. Goście przyjechali do Szczecina po trzech ligowych wygranych z rzędu, ale w Szczecinie musieli przełknąć gorycz porażki.
Mecz miał kilka zwrotów akcji i momentami przypominał prawdziwy koszykarski rollercoaster – od dominacji gospodarzy, przez powrót lublinian, aż po kluczowe ciosy zadane w ostatnich dwóch minutach.
Lepiej w spotkanie weszli przyjezdni. Po trafieniu Liama O’Reilly’ego Start prowadził 0:5 i wydawało się, że może narzucić swoje tempo. Szczecinianie zareagowali jednak błyskawicznie – odpowiedzieli serią 9:0, a w ofensywie świetnie prezentował się Anthony Roberts. Przewaga Kinga szybko zaczęła rosnąć. Rzuty wolne Mateusza Kostrzewskiego i Jeremy’ego Roacha dały gospodarzom nawet 10 punktów przewagi, a efektowny wsad Robertsa ustalił wynik pierwszej kwarty na 22:13.
W drugiej odsłonie King kontynuował dobrą grę. Dzięki trafieniom Noaha Freidela i Przemysława Żołnierewicza gospodarze prowadzili już 32:18 i wydawało się, że kontrolują sytuację. I wtedy przyszedł kryzys. Lublinianie odpowiedzieli serią 2:16, a trójka Liama O’Reilly’ego doprowadziła do remisu. Końcówka pierwszej połowy należała do Kinga, który do szatni schodził przy dwupunktowym prowadzeniu 45:43.
Po przerwie Start ruszył po odwrócenie losów meczu. Ta część gry była wyrównana, ale końcówka kwarty lepiej ułożyła się dla przyjezdnych – po 30 minutach Start prowadził 59:62.
W ostatniej części spotkania lublinianie powiększyli przewagę nawet do pięciu punktów po kolejnym trafieniu Liama O’Reilly’ego. Wtedy odpowiedzialność za odrabianie strat wziął na siebie Noah Freidel, a po akcji Ondreja Hustaka King wrócił na prowadzenie. Kluczowy fragment rozegrał się w końcówce. Przy stanie 75:73 dla Wilków Morskich Jovan Novak trafił niezwykle ważną – i jak się później okazało decydującą – trójkę z trudnej pozycji. Co ciekawe, było to jego jedyne trafienie z gry w całym meczu, ale to właśnie ono skradło serca kibiców i zamknęło mecz na korzyść Kinga.
Szczecinianie dowieźli prowadzenie do końca, wygrywając 81:75.
Najlepszym strzelcem gospodarzy był Noah Freidel, który zdobył 17 punktów i dołożył 6 zbiórek. Choć Novak zdobył niewiele punktów, jego wpływ na grę był ogromny. Serb rozdał aż 13 asyst, zebrał 9 piłek i świetnie zarządzał tempem meczu. W ofensywie punktami dzielili się inni – aż sześciu zawodników Kinga zakończyło spotkanie z dwucyfrową zdobyczą.





