Czeski operator kolejowy RegioJet kończy działalność na krajowym rynku w Polsce. Decyzja zapadła po kilku miesiącach funkcjonowania i – jak podkreśla spółka – jest efektem warunków, które uniemożliwiły dalsze prowadzenie biznesu w rentowny sposób. Ostatnie połączenia mają zostać zrealizowane na początku maja.
Firma wprost wskazuje, że działalność w Polsce przestała się opłacać. W komunikacie przekazanym pracownikom podkreślono, że dalsze funkcjonowanie w obecnych realiach oznaczałoby ryzyko dla całej spółki. To mocny sygnał, zwłaszcza że RegioJet jest jednym z największych prywatnych przewoźników w Europie Środkowej.
Jednym z głównych zarzutów jest ograniczony dostęp do infrastruktury technicznej. Spółka wskazuje, że mimo formalnych ustaleń nie mogła w praktyce korzystać z zaplecza serwisowego, co znacząco utrudniało utrzymanie taboru. W efekcie część napraw musiała być wykonywana poza granicami Polski, co generowało dodatkowe koszty i komplikacje operacyjne.
Według przewoźnika, takie warunki nie odpowiadają standardom otwartego rynku, który w teorii obowiązuje w Unii Europejskiej. W praktyce – jak sugeruje firma – dostęp do kluczowych zasobów był ograniczony.
Spór o ceny i konkurencję
RegioJet zwraca także uwagę na politykę cenową dominującego przewoźnika. W ocenie spółki, znaczące obniżki cen biletów na trasach, na których pojawiła się konkurencja, mogły mieć charakter działań eliminacyjnych. Tego typu praktyki – jeśli zostałyby potwierdzone – mogą budzić wątpliwości w kontekście zasad uczciwej konkurencji.
Dodatkowym problemem miały być bariery w sprzedaży i promocji usług. Firma sygnalizuje trudności w dostępie do przestrzeni reklamowej oraz brak możliwości rozwinięcia własnej sieci sprzedaży na dworcach. Spółka podkreśla, że choć rynek kolejowy w Polsce jest formalnie zliberalizowany, realne warunki działania znacząco odbiegają od standardów konkurencyjnych. Wskazywany jest m.in. fakt, że większość połączeń realizowanych przez państwowego przewoźnika finansowana jest ze środków publicznych, co – zdaniem RegioJet – zaburza równowagę rynkową.
To kolejny przykład napięcia między prywatnymi operatorami a dominującymi podmiotami państwowymi w sektorze transportu.
Wycofanie przewoźnika oznacza likwidację części połączeń krajowych, w tym popularnych tras między dużymi miastami. Pasażerowie, którzy zakupili bilety na późniejsze terminy, mają otrzymać zwrot środków oraz rekompensaty.
Dla podróżnych oznacza to powrót do ograniczonego wyboru przewoźników i potencjalnie wyższych cen. Dla rynku – sygnał, że wejście nowego gracza w sektorze kolejowym w Polsce wciąż wiąże się z wysokim ryzykiem.
Mimo wycofania się z rynku, firma nie zamyka definitywnie drzwi. Deklaruje gotowość powrotu, jeśli warunki prowadzenia działalności ulegną zmianie i zapewnią realną konkurencję.





