czwartek, 13 sierpnia, 2026
spot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Defibrylator, miliony na drogi i facebookowa wojna wójta ze starostą. W Powiecie Kamieńskim spór wymknął się spod kontroli

Jeszcze kilka dni temu wydawało się, że chodzi o 5 tysięcy złotych na defibrylator dla strażaków. Dziś wiadomo już, że pod powierzchnią kryje się znacznie większy konflikt dotyczący milionowych inwestycji drogowych, wzajemnych rozliczeń między samorządami i tego, kto tak naprawdę dokładał się do rozwoju infrastruktury w gminie Świerzno.

Spór między wójtem Radosławem Drozdowiczem a władzami Powiatu Kamieńskiego nie toczy się już podczas oficjalnych spotkań czy sesji rad. Przeniósł się do mediów społecznościowych, gdzie kolejne wpisy, komentarze i wyliczenia publikowane są niemal w czasie rzeczywistym. Dla mieszkańców może to być widowisko interesujące, ale jednocześnie trudno oprzeć się wrażeniu, że poziom debaty samorządowej zaczyna przypominać internetową wymianę uszczypliwości bardziej niż poważną rozmowę o publicznych pieniądzach.

Wójt Świerzna utrzymuje, że gmina przez lata przekazała ponad 10 milionów złotych na drogi powiatowe. W jego ocenie zarzuty dotyczące zbyt małego zaangażowania finansowego samorządu są całkowicie nieuzasadnione. W opublikowanych komentarzach podkreślał, że środki pozyskane przez gminę pozwoliły zrealizować między innymi przebudowę ważnej drogi powiatowej Świerzno–Gostyniec. Wójt przekonuje również, że współpraca samorządów powinna być oceniana przez pryzmat efektów, a nie wzajemnego wyliczania zasług.

Na te słowa odpowiedział wicestarosta Krzysztof Kronenberg. I właśnie ta odpowiedź wydaje się dziś kluczowa dla zrozumienia całego konfliktu. Według władz powiatu publicznie podawana przez wójta kwota ponad 10 milionów złotych jest myląca, ponieważ obejmuje wartość całych inwestycji realizowanych na terenie gminy, a nie rzeczywisty wkład finansowy samorządu Świerzna. Powiat przedstawił szczegółowe zestawienie, z którego wynika, że osiem inwestycji drogowych na terenie gminy kosztowało łącznie niemal 29,7 mln zł. Pieniądze pochodziły jednak z różnych źródeł – budżetu powiatu, funduszy zewnętrznych oraz środków gminnych.

Najważniejsza liczba w tym sporze to 2,79 mln zł. Tyle – według danych przedstawionych przez Krzysztofa Kronenberga – miał wynieść rzeczywisty udział Gminy Świerzno we wszystkich tych przedsięwzięciach. To kwota ponad trzykrotnie niższa od tej, którą publicznie wskazuje wójt. Jeszcze ostrzejsza jest część dotycząca drogi Stuchowo–Ciesław. Wicestarosta twierdzi, że przed złożeniem wniosku o dofinansowanie wójt deklarował udział gminy w finansowaniu inwestycji. Miało to znaleźć odzwierciedlenie w podpisanym liście intencyjnym. Początkowo udział gminy szacowano na ponad 1,7 mln zł, a po rozstrzygnięciu przetargu kwota miała spaść do około 912 tys. zł. Według relacji powiatu później pojawiła się informacja, że gmina może przeznaczyć jedynie 100 tys. zł, a po kolejnych rozmowach kwota wzrosła do 300 tys. zł.

W praktyce oznacza to, że obie strony przedstawiają zupełnie inną wersję tej samej historii. Wójt mówi o milionach przekazanych na drogi powiatowe i skutecznej współpracy. Powiat odpowiada, że przedstawiane liczby nie odzwierciedlają rzeczywistego wkładu gminy, a część wcześniejszych deklaracji finansowych nie została zrealizowana.

Dyskusja szybko zeszła jednak z poziomu oficjalnych komunikatów do komentarzy publikowanych na Facebooku. Tam pojawiły się kolejne uszczypliwości, zarzuty o wprowadzanie mieszkańców w błąd oraz wzajemne podważanie prezentowanych wyliczeń. W pewnym momencie trudno było już odróżnić samorządową debatę od politycznej kłótni prowadzonej pod internetowym postem. I właśnie to jest w całej tej historii najbardziej zaskakujące. Mieszkańcy mają prawo oczekiwać, że samorządowcy będą rozmawiać przede wszystkim o jakości dróg, bezpieczeństwie, inwestycjach i sposobach pozyskiwania środków zewnętrznych. Tymczasem obserwują kolejne wpisy, nagrania, komentarze i internetowe riposty, z których coraz trudniej wyłowić odpowiedź na podstawowe pytanie: co właściwie jest najważniejsze dla mieszkańców? Przypomina to dziecinadę, a  nie poważną debatę o rozwoju.

Niezależnie od tego, czy rację ma wójt, czy władze powiatu, mieszkańców najbardziej interesuje zapewne nie to, kto komu bardziej dopiekł w komentarzu na Facebooku. Interesuje ich, kiedy zostaną wyremontowane kolejne drogi, czy strażacy dostaną potrzebny sprzęt i czy samorządy potrafią współpracować bez publicznego przerzucania się oskarżeniami.

Tło sporu

Cała historia rozpoczęła się od informacji dotyczącej zakupu defibrylatora dla strażaków ze Świerzna. Wójt Radosław Drozdowicz publicznie stwierdził, że Powiat Kamieński miał początkowo deklarować wsparcie w wysokości 10 tys. zł, które później zostało ograniczone do 5 tys. zł. Według relacji wójta decyzja miała mieć związek z poziomem zaangażowania gminy w finansowanie jednej z inwestycji drogowych.

Słowa te wywołały szeroką dyskusję i reakcję władz powiatu. W odpowiedzi przedstawiono szczegółowe wyliczenia dotyczące udziału gminy w realizowanych inwestycjach drogowych oraz przypomniano wcześniejsze ustalenia związane z drogą Stuchowo–Ciesław. Od tego momentu spór przestał dotyczyć strażaków i defibrylatora, a stał się konfliktem o miliony złotych, wzajemne zobowiązania i ocenę wieloletniej współpracy między Powiatem Kamieńskim a Gminą Świerzno.

Jedno jest pewne. Ta dyskusja już dawno przestała być rozmową o 5 tysiącach złotych. Dziś jest przede wszystkim testem tego, czy lokalni samorządowcy potrafią rozwiązywać spory przy stole negocjacyjnym, czy wyłącznie w komentarzach pod facebookowymi postami.

Popularne Artykuły