wtorek, 6 października, 2026
spot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Dwa przedszkola, ta sama decyzja, ten sam dzień. Urząd w Policach mówi, że to nie jego sprawa

Miały być bezpłatne, regularne zajęcia sportowe dla przedszkolaków – finansowane nawet z dotacji Ministerstwa Sportu. Zamiast pierwszych ćwiczeń dzieci i ich rodzice dostali w niedzielny poranek jedną wiadomość: „niestety nie będą się odbywać”. Gdy zapytaliśmy Urząd Miejski w Policach, kto i dlaczego zerwał porozumienia, usłyszeliśmy, że to sprawa dyrektorów placówek, a nie urzędu. Tymczasem rodzice nie kryją złości i rozżalenia, wskazują, że nie chodzi o jedno, ale o dwa przedszkola. I w obu decyzja zapadła w tym samym momencie, trudno to uznać za przypadek.

W niedzielę, 14 września, o godzinie 10:56, rodzice dzieci z przedszkola w Policach otrzymali wiadomość od Uczniowskiego Klubu Sportowego SMS Police. Klub informował, że zaplanowane zajęcia w ramach „Akademii Małego Sportowca” dla ich placówki „niestety nie będą się odbywać”, ponieważ porozumienie zawarte między SMS Police a przedszkolem zostało tego samego dnia unieważnione przez dyrekcję.

– Z przykrością informujemy, że zaplanowane zajęcia w ramach Akademii Małego Sportowca SMS Police dla dzieci z Państwa przedszkola niestety nie będą sie odbywać. Porozumienie, które podpisaliśmy z Przedszkolem, dotyczące realizacji zajęć, zostało dzisiaj unieważnione przez Dyrekcję przedszkola.

Bardzo nam przykro, ponieważ byliśmy gotowi do rozpoczęcia zajęć i zależało nam na tym, aby dzieci mogły regularnie i bezpłatnie uczestniczyć w aktywności sportowej prowadzonej przez SMS Police.

Tym bardziej, że uzyskaliśmy na ten projekt dofinansowanie z Ministerstwa Sportu.

Jak się okazuje, to nie był odosobniony przypadek jednej placówki. Identyczna sytuacja – wypowiedzenie porozumienia, ten sam dzień, ten sam program – dotyczy również drugiego przedszkola w Policach. Prezes klubu nie krył rozgoryczenia: podkreślił, że SMS Police był w pełni gotowy do rozpoczęcia zajęć i zależało mu na tym, by dzieci mogły regularnie i bezpłatnie w nich uczestniczyć, tym bardziej że na realizację projektu klub pozyskał dofinansowanie z Ministerstwa Sportu.

Dzieci czekały na pierwsze zajęcia sportowe. Rodzice dostali SMS, że mają o zajęciach zapomnieć

Urząd: to autonomiczna decyzja dyrektora. Ale którego?

Po tym, jak sprawa trafiła do naszej redakcji, zapytaliśmy Urząd Miejski w Policach, dlaczego doszło do zerwania porozumienia. Witold Stefański, Dyrektor Wydziału Oświaty i Kultury odpowiedział:

– Uprzejmie informuję, że zawarcie porozumienia jak i jego wypowiedzenie było autonomiczną decyzją dyrektora przedszkola. W związku z powyższym ewentualne pytania proszę kierować do dyrektora PP 10 w Policach.

W swojej odpowiedzi wskazuje przedszkole nr 10, ale jak informują nas rozczarowani rodzice, sprawa dotyczy dwóch placówek,  a nie jednej. A tu już poddaje w wątpliwość „autonomię” decyzji dyrektorów. Skoro mówimy o dwóch odrębnych placówkach, z dwoma różnymi dyrektorami, którzy formalnie nie mają ze sobą nic wspólnego poza tym, że oboje podlegają temu samemu organowi prowadzącemu, to trudno bezkrytycznie przyjąć, że to zwykły zbieg okoliczności, iż obie „autonomiczne” decyzje zapadły w tym samym momencie, w odniesieniu do tego samego programu, prowadzonego przez ten sam klub sportowy. Dwie niezależne od siebie osoby nie podejmują zwykle identycznych decyzji w tej samej sprawie, tego samego dnia, bez żadnego wspólnego mianownika. Jeśli takim mianownikiem nie był żaden sygnał płynący z urzędu, to urząd powinien być w stanie to po prostu wyjaśnić – zamiast odsyłać z pytaniami do dyrektorów placówek, które same podlegają jego nadzorowi.

Rodzice: ktoś podjął tę decyzję, nie myśląc o dzieciach

U rodziców, którzy kontaktują się z nami, dominują emocje nie tylko zażenowanie i frustracji, ale coraz częściej wprost formułowane podejrzenie, że decyzję o zerwaniu porozumień podjęto, nie biorąc pod uwagę dobra dzieci. Skarżą się, że o odwołaniu zajęć dowiedzieli się z lakonicznej wiadomości, bez żadnego wcześniejszego uprzedzenia, mimo że dzieci były już emocjonalnie nastawione na pierwsze treningi. Część z nich nie kryje oburzenia, że informację przekazano praktycznie z dnia na dzień, a odpowiedzialność rozmywa się między przedszkolami a urzędem, podczas gdy nikt nie czuje się zobowiązany, by rzeczowo wytłumaczyć mieszkańcom, co właściwie poszło nie tak.

Warto podkreślić coś, co w tej sprawie łatwo umyka: w przeciwieństwie do wielu zajęć pozalekcyjnych, ten program nie generował żadnych kosztów po stronie przedszkoli. Zajęcia miały być finansowane ze środków Ministerstwa Sportu, pozyskanych wcześniej przez sam klub sportowy. Innymi słowy, placówki nie musiały wykładać złotówki, żeby ich podopieczni mogli bezpłatnie i regularnie uczestniczyć w profesjonalnie prowadzonych zajęciach sportowych.

Rezygnacja z takiego programu oznacza więc coś więcej niż tylko odwołanie pojedynczych zajęć. To realna strata dla samych placówek oświatowych – rezygnacja z gotowej, w pełni sfinansowanej z zewnątrz oferty edukacyjno-sportowej, z której korzystanie nie wiązało się dla przedszkoli z żadnym ryzykiem finansowym. Trudno wskazać racjonalny powód, dla którego placówka miałaby dobrowolnie odrzucić coś, co nie kosztuje jej nic, a daje realną korzyść dzieciom. Takich decyzji po prostu nikt rozsądny nie podejmuje.

Gmina Police jest organem prowadzącym zarówno dla przedszkoli, jak i szkół podstawowych na swoim terenie – to właśnie miasto odpowiada w ostatecznym rozrachunku za funkcjonowanie podległych mu placówek oświatowych. Mimo to, zapytany wprost o przyczyny zerwania porozumień dotyczących tego samego, bezpłatnego programu sportowego, urząd ograniczył się do formalnego stwierdzenia, że to sprawa autonomicznej decyzji dyrektora – i odesłał nas z pytaniami dalej, zamiast wziąć odpowiedzialność za nadzór nad instytucjami, które sam prowadzi.

Popularne Artykuły