Miały być bezpłatne, regularne zajęcia sportowe dla przedszkolaków – finansowane nawet z dotacji Ministerstwa Sportu. Zamiast pierwszych ćwiczeń dzieci i ich rodzice dostali w niedzielny poranek jedną wiadomość: „niestety nie będą się odbywać”. Urząd Miejski w Policach, który jest organem prowadzącym dla przedszkola odpowiedzialnego za zerwanie porozumienia, do dziś nie zdobył się na choćby jedno zdanie komentarza.
W niedzielę, 14 września, o godzinie 10:56 rodzice dzieci z jednego z polickich przedszkoli otrzymali wiadomość od Mateusza Frąckowiaka, prezesa Uczniowskiego Klubu Sportowego SMS Police. Klub informował w niej, że zaplanowane zajęcia w ramach „Akademii Małego Sportowca” dla ich przedszkola „niestety nie będą się odbywać”. Powód: porozumienie zawarte między SMS Police a przedszkolem, dotyczące realizacji tych zajęć, zostało tego samego dnia unieważnione przez dyrekcję placówki.
W komunikacie prezes klubu nie ukrywał rozgoryczenia. Podkreślił, że klubowi zależało na tym, by dzieci mogły regularnie i bezpłatnie uczestniczyć w aktywności sportowej prowadzonej przez SMS Police, i że klub był w pełni gotowy do rozpoczęcia zajęć. Dodał również, że na realizację tego konkretnego projektu klub pozyskał dofinansowanie z Ministerstwa Sportu – co oznacza, że odwołanie zajęć to nie tylko rozczarowanie dla dzieci, ale też zmarnowana szansa na wykorzystanie już zabezpieczonych, zewnętrznych środków.
– Z przykrością informujemy, że zaplanowane zajęcia w ramach Akademii Małego Sportowca SMS Police dla dzieci z Państwa przedszkola niestety nie będą sie odbywać. Porozumienie, które podpisaliśmy z Przedszkolem, dotyczące realizacji zajęć, zostało dzisiaj unieważnione przez Dyrekcję przedszkola.
Bardzo nam przykro, ponieważ byliśmy gotowi do rozpoczęcia zajęć i zależało nam na tym, aby dzieci mogły regularnie i bezpłatnie uczestniczyć w aktywności sportowej prowadzonej przez SMS Police.
Tym bardziej, że uzyskaliśmy na ten projekt dofinansowanie z Ministerstwa Sportu.
Urząd zapytany milczy
Z komunikatu SMS Police jasno wynika, że to dyrekcja przedszkola w ostatniej chwili wycofała się z wcześniej podpisanego porozumienia. Nie wiadomo jednak, jakie były rzeczywiste powody tej decyzji – placówka nie przedstawiła żadnego publicznego wyjaśnienia, a rodzice, którzy liczyli na regularne zajęcia sportowe dla swoich dzieci, zostali z gołym faktem: zajęć nie będzie.
To rodzi oczywiste pytanie o nadzór nad taką decyzją. Organem prowadzącym zarówno dla przedszkoli, jak i szkół podstawowych w Policach jest Gmina Police, a więc to właśnie władze miasta odpowiadają w ostatecznym rozrachunku za to, w jaki sposób podległe im placówki oświatowe podejmują decyzje wpływające bezpośrednio na dzieci i rodziców.
Wśród rodziców dominują zażenowanie i frustracja. Skarżą się, że o odwołaniu zajęć dowiedzieli się z lakonicznej wiadomości, bez żadnego wcześniejszego uprzedzenia, mimo że dzieci były już emocjonalnie nastawione na pierwsze treningi. Część z nich nie kryje oburzenia, że informację o zerwaniu porozumienia przekazano w niedzielę, praktycznie z dnia na dzień, a odpowiedzialność za nią rozmywa się między przedszkolem a urzędem, podczas gdy nikt nie czuje się zobowiązany, by rzeczowo wytłumaczyć rodzicom, co właściwie poszło nie tak.
Redakcja zwróciła się do Urzędu Miejskiego w Policach z prośbą o komentarz w tej sprawie. Do dziś nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi. Trudno oprzeć się wrażeniu, że to kolejny przypadek, w którym policki urząd, postawiony przed niewygodnym pytaniem, wybiera milczenie zamiast wyjaśnienia sprawy mieszkańcom.





