środa, 10 czerwca, 2026
spot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Ekonomia czy polityka? Kto i po co będzie rządził nowym basenem w Bezrzeczu?

Gmina Dobra powołała Gminny Ośrodek Sportu i Rekreacji Sp. z o.o. – nową spółkę komunalną, która ma zarządzać budowanym kompleksem sportowym z basenem w Bezrzeczu. Koszt inwestycji przekracza 45 milionów złotych. Czy model nowej spółki ma sens? Ekonomicznie to wątpliwe rozwiązanie, politycznie – same zalety. Są przecież nowe stanowiska: począwszy od fotela prezesa, a skończywszy na obsłudze prawnej czy radzie nadzorczej. Pytamy: czy Gminie Dobra naprawdę jest potrzebna nowa firma?

 

Wiosną 2024 roku firma EBUD z Bydgoszczy przystąpiła do realizacji umowy z gminą Dobra i rozpoczęła budowę kompleksu sportowego przy ul. Górnej w Bezrzeczu. Na działce o powierzchni ponad 15 000 m² wyrasta obiekt, który ma zmienić ofertę sportową dla mieszkańców okolicy.

To, co znajdzie się w środku, prezentuje się imponująco: basen sportowy 25×12,5 metra z ruchomym dnem umożliwiającym regulację głębokości od 1,2 do 1,8 metra (parametry zgodne z wymogami FINA), niecki rekreacyjne z jacuzzi i zjeżdżalniami, brodzik dla dzieci, cztery sauny, strefa SPA, zaplecze gastronomiczne i szatniowo-biurowe. Komisja rewizyjna rady gminy potwierdziła w październiku 2025 roku, że wydano już ponad 20 milionów złotych, a prace postępują zgodnie z harmonogramem — obiekt ma być gotowy jesienią 2026 roku. Gmina pozyskała 9–10 milionów złotych z ministerialnego programu „Sportowa Polska”, całkowity koszt inwestycji przekroczył 45 milionów złotych.

Basen jest potrzebny. Trzeba jednak pytać o to, czy sposób zarządzania to dobry model dla małej gminy.

Organy spółki: kto zasiadł w fotelach?

Kto będzie zarządzał basenem? Prezesem zarządu została Joanna Rumińska. Jak wynika z informacji do których dotarliśmy, Rumińska legitymuje się doświadczeniem w branży obiektów sportowych i wodnych – pracowała wcześniej m.in. w podobnych obiektach w Szczecinie i Międzyzdrojach.

Niepokoją jednak pewne fakty. Jak dowiedział się nasz portal — na żadnym z poprzednich miejsc pracy Rumińska nie zagrzała miejsca na dłużej. Fluktuacja na stanowiskach kierowniczych w sektorze publicznym i komunalnym zazwyczaj ma swoje przyczyny. Mogą być różne: od prywatnych decyzji i lepszych ofert, przez konflikty wewnętrzne, po ocenę wyników przez pracodawcę. Pytanie, dlaczego osoba, która w poprzednich miejscach pracy nie wypracowała stabilności zawodowej, ma teraz pokierować zarządzaniem obiektem wartym kilkadziesiąt milionów złotych i obsługującym kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców?

Rada nadzorcza: polityczne sieci powiązań

Tu zaczyna się naprawdę interesująca część tej historii.

Artur Michał Echaust — członek rady nadzorczej. I tu dochodzimy do postaci, której obecność w strukturach gminnej spółki w Dobrej jest politycznie najbardziej wymowna. To nie anonimowy działacz społeczny. To Przewodniczący Rady Miejskiej w Policach – sąsiedniej gminy – wybrany na to stanowisko w maju 2024 roku z ramienia lokalnego ruchu „Projekt Police”. Jest bliskim współpracownikiem politycznym burmistrza Polic Krystiana Kowalewskiego, a jednocześnie elementem większościowej koalicji w Gminie Police, wraz z Koalicja Obywatelską, która dzierży władzę w Dobrej. Nietrudno tu się doszukać „politycznej uprzejmości” przy obsadzaniu rady nadzorczej.

Warto w tym kontekście odnotować, że Echaust zasiada już w radzie nadzorczej gminnej spółki Marina w Kamieniu Pomorskim – powołany tam przez burmistrza Kuryłłę w sierpniu 2025 roku. Najwidoczniej stał się postacią poszukiwaną do rad nadzorczych w całym regionie.

Michał Piotr Marszał to prawnik, wiceprzewodniczący rady nadzorczej. Z kolei Jarosław Adamowicz to przewodniczący rady nadzorczej GOSiR Sp. z o.o. W obu przypadkach trudno znaleźć w przestrzeni publicznej jakiekolwiek informacje, które uzasadniałyby wybór tych osób do nadzoru nad spółką zarządzającą infrastruktura rekreacyjną tej wagi.

Spółka czy skarbonka bez dna – koszty własne spółki?

Zanim do basenu wejdzie pierwszy klient i zarobi pierwszą złotówkę, spółka będzie generować koszty stałe – strukturalne obciążenie dla przyszłej rentowności całego obiektu.

Wynagrodzenie prezesa zarządu – zgodnie z ustawą kominową z 2016 r. o zasadach kształtowania wynagrodzeń osób kierujących niektórymi spółkami, górna granica wynagrodzeń jest wyznaczona wielokrotnością przeciętnego wynagrodzenia. W praktyce prezesi małych gminnych spółek sportowych zarabiają minimum 8–18 tysięcy złotych brutto miesięcznie. Rocznie: 100–220 tysięcy złotych tylko za stanowisko szefa.

Wynagrodzenie rady nadzorczej? Póki co nie dysponujemy danymi w tym zakresie jeśli chodzi o Gminę dobra, ale zazwyczaj tego typu posady to kilka tysięcy złotych miesięcznie każda. Rocznie: kolejne 100–180 tysięcy złotych.

Obsługa prawna – odrębna kancelaria lub radca prawny, bo urząd gminy nie może obsługiwać prawnie spółki prawa handlowego. Rocznie: minimum 30–80 tysięcy złotych.

Odrębna pełna księgowość i biegły rewident – obowiązkowa dla spółki z o.o., oddzielna od rachunkowości gminy. Rocznie: minimum 30–60 tysięcy złotych.

Ubezpieczenia D&O (Directors & Officers) – polisy dla zarządu i rady nadzorczej chronią ich przed roszczeniami. Standard w spółkach komunalnych. Rocznie: 15–30 tysięcy złotych.

Koszty rejestrowe i notarialne – każda zmiana w KRS (zmiana zarządu, rady nadzorczej, umowy spółki) wymaga uchwały walnego zgromadzenia przed notariuszem i opłaty sądowej. Rocznie: nawet do 10–30 tysięcy złotych.

Koszty administracyjne spółki – odrębne rachunki bankowe, pieczęcie, sprawozdania finansowe do KRS i urzędu skarbowego, osobny BIP spółki, odrębna komunikacja korporacyjna. Rocznie: kilkanaście tysięcy złotych.

Łącznie: koszty własne struktury spółki, jeszcze przed operacyjnym zarządzaniem obiektem, wyniosą szacunkowo od 350 do 620 tysięcy złotych rocznie. Tyle co roczne wynagrodzenie kilkunastu ratowników basenowych albo pełne dofinansowanie programu nauki pływania dla kilku tysięcy dzieci z gminy. I to wszystko zanim sprzedany zostanie choć jeden bilet wstępu.

Tańsza alternatywa istnieje i jest prawnie możliwa

Polskie prawo samorządowe oferuje rozwiązania prostsze i znacznie tańsze. Gminna jednostka budżetowa lub powierzenie zarządzania istniejącej placówce to modele stosowane z sukcesem w setkach polskich gmin.

W gminie Dobra funkcjonują szkoły podstawowe – m.in. w Bezrzeczu – dysponujące własną administracją, kadrą zarządczą (dyrektor, główna księgowa), systemem finansowym i doświadczeniem w prowadzeniu obiektów użyteczności publicznej. Szkoła w Bezrzeczu mogłaby zarządzać sąsiadującym basenem dosłownie po drugiej stronie ulicy, na tych samych zasadach, na jakich zarządza własną halą gimnastyczną czy boiskiem szkolnym.

W jednostce budżetowej nie ma rady nadzorczej, nie ma prezesa, nie ma kosztów rejestracji w KRS. Obsługa prawna i finansowa spoczywa na wydziale prawnym i finansowym urzędu gminy – już opłacanym przez podatników. Biegły rewident nie jest wymagany poniżej określonych progów. Walne zgromadzenia przed notariuszem nie istnieją.

Przykłady ze skali ogólnopolskiej są jednoznaczne.  GOSiR w Piasecznie obsługuje kilkukrotnie większą infrastrukturę niż planuje gmina Dobra – działa jako zakład budżetowy od 1998 roku, bez spółki prawa handlowego, zarządzając basenem, stadionem, lodowiskiem, kortami tenisowymi i kilkudziesięcioma obiektami sportowymi. GOSiR w Gniewnie, Wilczynie, Twardogórze – to kolejne przykłady sprawnie działających jednostek budżetowych, które nie potrzebują rad nadzorczych i ich wynagrodzeń.

Zarządzanie basenem przez szkołę lub jednostkę budżetową to nie egzotyczny pomysł – to standard małych i średnich gmin polskich. Jest prawny, jest sprawdzony i jest kilkakrotnie tańszy. Dlaczego więc gmina Dobra wybrała droższą drogę? Na to pytanie władze gminy powinny odpowiedzieć publicznie.

Rentowność, a nie polityka?

Basen w Bezrzeczu będzie obiektem użyteczności publicznej dotowanym z budżetu gminy. Żaden obiekt tego rodzaju w Polsce nie jest w pełni samofinansujący – i nikt rozsądny nie oczekuje, że będzie. Pytanie brzmi: ile dopłaci gmina i czy nie za dużo?

Pesymiści – wśród nich lokalni obserwatorzy i część radnych opozycji – zwracają uwagę na fakt bliskiego sąsiedztwa szczecineckiej Fabryki Wody i innych atrakcji wodnych Szczecina. Dla mieszkańców Bezrzecza i Mierzyna, mających samochód, różnica w czasie dojazdu do Aquaparku w Szczecinie to kilkanaście minut. Aquapark dysponuje nieporównywalnie bogatszą ofertą: zjeżdżalnie, rzeki leniwce, baseny z falą — czego skromniejszy obiekt gminny zaoferować nie może.

W takim środowisku konkurencyjnym rentowność basenu w Bezrzeczu będzie wyzwaniem nawet bez obciążeń strukturalnych spółki. Z nimi – staje się wyzwaniem podwójnym. Koszty własne GOSiR Sp. z o.o. będą wliczane do kosztów operacyjnych obiektu i bezpośrednio obniżać jego wynik finansowy – czyli zwiększać kwotę dotacji, jaką gmina będzie musiała corocznie dopłacać.

Jeden z analityków, z którymi rozmawialiśmy, mający doświadczenie w pracy z takimi obiektami, mówi nam wprost:

– Żeby utrzymać ten obiekt, gmina będzie musiała dopłacać nie 400 tysięcy złotych rocznie, lecz może cztery, pięć razy tyle. W mojej ocenie to będzie skarbonka bez dna. Teraz na początku będzie to nowy kompleks, ale za kilka lat przyjdą potrzeby modernizacyjne, naprawy… model ze spółką nie jest zasadny ekonomicznie, to wyłącznie polityka – komentuje.

Kontekst polityczny: zmiana warty, zmiana prezesów

Spoglądamy zatem na to rozwiązanie przez kontekst polityki. Budowa basenu w Bezrzeczu to projekt poprzedniej wójt, Teresy Dery, wieloletniej szefowej gminy, która w 2024 roku nie ubiegała się o reelekcję. Jej następczyni, Magdalena Zagrodzka, podczas kampanii wyrażała wątpliwości co do inwestycji – mówiła wprost: „Mieszkańcy chcą mieć wodę w domach, a nie na basenie”. Po wygraniu II tury z poparciem 64,5% głosów, musiała jednak kontynuować projekt z podpisaną umową i pracującymi fundamentami.

Zagrodzka wpisała projekt w swój własny narracyjny sukces, ogłaszając pozyskanie 10 milionów dofinansowania z resortu sportu. To politycznie zrozumiałe. Mniej zrozumiałe jest powołanie nowej spółki – zamiast prostszego i tańszego rozwiązania – oraz obsadzenie jej organów osobami z politycznego zaplecza nowych władz.

W polskim samorządzie to praktyka rozpowszechniona niemal powszechnie: zmiana wójta = zmiana prezesów spółek komunalnych. Spółka komunalna daje wójtowi narzędzie, którego jednostka budżetowa nie oferuje – możliwość bezpośredniego wpływu na zatrudnienie w zarządzie. Rada nadzorcza, powoływana przez zgromadzenie wspólników (czyli w praktyce przez wójta jako reprezentanta gminy), to instrument patronażu politycznego, który wymaga szczególnie uważnego oka opinii publicznej.

Gmina Dobra zbuduje basen. Mieszkańcy dostaną długo oczekiwaną infrastrukturę sportową – i to jest dobra wiadomość. Forma spółki komunalnej GOSiR, obsadzenie rady nadzorczej politykiem z sąsiedniej gminy, wybór prezesa zarządu – to są fakty, które wymagają publicznej debaty.

 

Popularne Artykuły