Ulicami Szczecina jeździ nietypowa instalacja – wielki fallus z twarzą Władimira Putina, ubrany w wojskowy hełm z symbolem „Z”. Rzeźba, która przewożona jest na przyczepie, szybko przyciągnęła uwagę przechodniów robiących sobie z nią zdjęcia.
Instalacja pojawiła się w mieście w związku z rocznicą ataku Związku Sowieckiego na Polskę 17 września 1939 roku. Za jej sprowadzenie do Szczecina odpowiadają aktywiści ze stowarzyszenia Lambda Szczecin oraz inicjatywy RE:AKCJA, którzy zorganizowali z jej udziałem pikietę gromadzącą kilkadziesiąt osób.
Autorem rzeźby jest litewski artysta. Instalacja ma być komentarzem do współczesnej sytuacji geopolitycznej – Rosja jest krajem, który zaatakował zarówno Polskę w przeszłości, jak i dziś atakuje Ukrainę, a wśród aktywistów oceniana jest jednoznacznie jako kraj odpowiedzialny za zbrodnicze działania. Forma prowokacyjna i przerysowana ma z przymrużeniem oka nawiązywać do poważnego tematu – apelu o jedność i szacunek wobec osób z Ukrainy.
Wykorzystanie motywu fallicznego jako formy politycznego protestu wobec Putina nie jest w Polsce nowością. Podobny happening zorganizowano już w 2009 roku podczas wizyty ówczesnego premiera Rosji w Trójmieście, gdy jeden z uczestników demonstracji przebrał się za penisa z napisem „Put-in”. Motyw ten pojawiał się też wielokrotnie w rosyjskojęzycznej kulturze protestu – w samym rosyjskim slangu obelżywe określenie wobec Putina bezpośrednio nawiązuje do tego samego skojarzenia, a w Rosji publikowanie takich treści bywa dziś ścigane – w 2024 roku sąd skazał tam mężczyznę na półtora roku kolonii karnej za opublikowanie w mediach społecznościowych karykatury przedstawiającej Putina w tej formie.
Szczecińska instalacja, w przeciwieństwie do wspomnianych przykładów, przyjęła formę dużej, przewożonej na przyczepie rzeźby, co pozwoliło jej dotrzeć w wielu miejscach po mieście i zwrócić uwagę mieszkańców niezależnie od udziału w samej pikiecie.





