Zapadnięta kostka, popękane nawierzchnie, chwasty wyrastające w samym środku chodników i studzienki, które udowadniają, że od dawna nikt nie zajmował się ich konserwacja i czyszczeniem. Tak w wielu miejscach prezentują się chodniki w Policach. Na zdjęciach widać wyraźnie, że nie można tu mówić o pojedynczym przypadku czy drobnej niedoskonałości. Widać raczej problem, który narasta od wieku miesięcy.
W niektórych miejscach kostka brukowa jest wyraźnie zdeformowana i zapadnięta, w innych popękana lub przesunięta. Pomiędzy elementami nawierzchni wyrastają trawy i chwasty, które z czasem zajmują coraz większą część przejścia. Są też miejsca, w których roślinność pojawia się na tyle intensywnie, że pieszy zaczyna omijać fragment chodnika, zamiast swobodnie z niego korzystać.

Jeszcze większe wątpliwości budzą studzienki i wpusty deszczowe. Jeżeli są zamulone, zasypane ziemią albo zarastają roślinnością, podczas intensywnego deszczu ich skuteczność musi być ograniczona. A właśnie wtedy sprawna infrastruktura odwodnieniowa jest najbardziej potrzebna. Woda powinna zostać odebrana z powierzchni ulicy i chodnika, zamiast tworzyć kałuże i szukać ujścia w przypadkowych miejscach.

Nie chodzi przy tym o oczekiwanie, że każdy chodnik w mieście będzie wyglądał jak świeżo ułożony. Nawierzchnie się zużywają, drzewa podnoszą kostkę, pojawiają się ubytki i nierówności. Rolą zarządcy jest jednak reagowanie na takie sytuacje, zanim drobne uszkodzenia przerodzą się w większy problem.
Gdzie jest gospodarz?
Police nie są małą miejscowością, w której można nie zauważyć kilku zaniedbanych chodników. Codziennie korzystają z nich mieszkańcy – osoby starsze, rodzice z wózkami, dzieci idące do szkoły, osoby z ograniczoną mobilnością. Dla nich nierówna, zapadnięta czy porośnięta chwastami nawierzchnia nie jest wyłącznie kwestią estetyki.

Zdjęcia pokazują miejsca, które zdecydowanie wymagają uwagi. Czasem wystarczyłoby usunięcie roślinności, oczyszczenie wpustu i uzupełnienie kilku elementów nawierzchni. W innych przypadkach potrzebna będzie większa naprawa. Najważniejsze jest jednak to, żeby ktoś regularnie sprawdzał stan miejskiej infrastruktury i reagował, zanim mieszkańcy zaczną traktować jej zły stan jako coś normalnego.
Bo miasto nie zaczyna się i nie kończy na nowych inwestycjach. Jego wizytówką są również te zwykłe rzeczy, z których mieszkańcy korzystają każdego dnia: chodniki, krawężniki, ulice, studzienki i przejścia dla pieszych.
I właśnie po ich stanie często najlepiej widać, czy gospodarz naprawdę zagląda do każdego kąta swojego miasta.






