czwartek, 13 sierpnia, 2026
spot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Gmina Kołbaskowo zleci ekspertyzę. Chce wiedzieć, ile nawieziono nad Odrę nielegalnych odpadów

Gmina Kołbaskowo szuka wykonawcy, który odpowie na pytanie, jak bardzo zmienił się teren przy Odrze pod Siadłem Dolnym i Przecławiem — i czy to, co tam nawieziono, kwalifikuje się jako odpady. 22 lipca urząd rozesłał zaproszenie do składania ofert na kompleksową opinię ekspercką, która ma trafić do postępowania administracyjnego jako materiał dowodowy.

Zamówienie obejmuje dziewięć działek o łącznej powierzchni niespełna 20 hektarów (198 009 m²). Osiem z nich leży w Siadle Dolnym, w bezpośrednim sąsiedztwie rzeki, na terenie dwóch obszarów Natura 2000 — Doliny Dolnej Odry (specjalna ochrona ptaków) i Dolnej Odry (specjalny obszar ochrony siedlisk). Dziewiąta działka, w Przecławiu, to ponad 13 hektarów przy zbiornikach wodnych.

Gmina nie ukrywa, o co jej chodzi. W opisie przedmiotu zamówienia wprost napisano, że celem jest „pozyskanie kompletnego, bezstronnego i należycie udokumentowanego materiału dowodowego” pozwalającego ustalić stan faktyczny nieruchomości, rodzaj i ilość nawiezionych materiałów oraz skalę przekształcenia powierzchni ziemi. Dokument ma posłużyć w postępowaniu prowadzonym na podstawie Kodeksu postępowania administracyjnego, ustawy o odpadach i Prawa ochrony środowiska.

Co ma zbadać wykonawca?

Zakres prac jest szeroki. Zaczyna się od analizy dotychczasowej dokumentacji — protokołów oględzin, zdjęć, map, wcześniejszych badań — a potem przechodzi do wizji terenowej z pomiarami sytuacyjno-wysokościowymi: rzędne terenu, miąższość nawiezionych warstw, szacunkowa kubatura mas. Do tego dochodzi pobór próbek z poszczególnych warstw i badania laboratoryjne, które mają ustalić skład materiałów — od cech makroskopowych i granulometrii po metale, metaloidy, węglowodory ropopochodne i wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne.

Kluczowe pytanie brzmi: czy to, co leży na tych działkach, to gleba, ziemia, produkt, materiał budowlany, czy odpad — a jeśli odpad, to jaki i pod jakim kodem. Opinia ma też ocenić, czy nawiezione masy wpłynęły na stosunki wodne, retencję, erozję, roślinność i siedliska chronione w ramach Natura 2000, oraz czy w ogóle stwarzają ryzyko dla zdrowia ludzi. Na końcu wykonawca musi jasno napisać, czy konieczne jest usunięcie materiałów, rekultywacja terenu, czy przywrócenie stanu pierwotnego.

Gmina zastrzegła, że opinia „nie może ograniczać się do streszczenia dokumentacji lub wyników laboratorium” — wnioski mają być jednoznaczne i oddzielone od opisu ustaleń.

Spóźniona o lata

W przypadku Przecławia ta nagła troska o środowisko przychodzi z kilkuletnim opóźnieniem. Pierwsze sygnały o zwożeniu odpadów na tamtejszą działkę trafiły do gminy już w marcu 2015 roku, a kolejne zgłoszenia ponawiane były w 2019 i 2020 roku. Przez wszystkie te lata urząd nie wydał żadnej decyzji nakazującej usunięcie odpadów, choć — jak wynika z relacji świadków, w tym pracowników pobliskiej stacji paliw — ciężarówki z gruzem najintensywniej wjeżdżały na teren w latach 2018–2021, a rzędne terenu na przeszło 13 hektarach podniosły się nielegalnie o półtora do dwóch metrów. Wójt gminy twierdzi dziś, że po 2015 roku żadne skargi nie wpływały, co stoi w sprzeczności z ustaleniami dziennikarzy, a brak dokumentów w archiwum urząd tłumaczy pięcioletnim okresem ich przechowywania. Z nieoficjalnych informacji wynika, że sprawa trafiła już do prokuratury. Zamówienie na ekspertyzę pojawia się więc dopiero teraz — po latach zgłoszeń, po medialnym nagłośnieniu sprawy i, jak się nieoficjalnie mówi, już po zawiadomieniu prokuratury. Trudno więc czytać je inaczej niż jako reakcję wymuszoną przez presję z zewnątrz, a nie efekt czujności samego urzędu.

Popularne Artykuły