poniedziałek, 16 marca, 2026
spot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

GOKSiR – jednostka publiczna, czy etatownia dla swoich? Pytania o standardy zatrudniania i awansów

W samorządzie nie zawsze najważniejsze jest to, czy coś jest zgodne z prawem. Czasem ważniejsze jest to, czy nie budzi wątpliwości. W gminie Kołbaskowo coraz częściej padają pytania właśnie o tę drugą kwestię – o standardy, przejrzystość i granice. Granice etyczne również – w obsadzaniu stanowisk finansowanych z publicznych pieniędzy.

 

Jednym z przykładów, który wraca w rozmowach mieszkańców, jest zatrudnienie Doroty Trzebińskiej na stanowisku redaktor naczelnej Centrum Komunikacji Społecznej GOKSiR w Przecławiu. Jak nas informuje dyrektor GOKSiR, Rafał Roguszka, zatrudnienie odbyło się w trybie bezkonkursowym. Przepisy to dopuszczają – ustawa o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej nie nakłada obowiązku przeprowadzania otwartego naboru w instytucjach kultury. Nie było więc ogłoszenia w Biuletynie Informacji Publicznej: mimo braku nagłośnienia procesu rekrutacyjnego, wpłynęła jedna aplikacja, a rozmowę kwalifikacyjną przeprowadził dyrektor GOKSiR i… zatrudnił Dorotę Trzebińską, ówczesną przewodniczącą rady gminy Kołbaskowo (z czasem została odwołana z tej funkcji z powodu braku zaufania ze strony większości radnych).

W uzasadnieniu zatrudnienia Doroty Trzebińskiej w GOKSiR wskazano doświadczenie w administracji publicznej, kompetencje medialne, znajomość prawa prasowego oraz autorską koncepcję prowadzenia komunikacji instytucji.

Formalnie – wszystko się zgadza. Problem zaczyna się jednak tam, gdzie kończą się paragrafy, a zaczyna społeczny odbiór decyzji. Dorota Trzebińska to osoba od lat silnie związana z lokalną władzą. Jest jedną z najbardziej zaufanych współpracowniczek wójt Małgorzaty Schwarz. Pełni mandat radnej, opłacana w GOKSiR jest z publicznych środków, a przy tym odpowiada za gminne media – a to właśnie tutaj pojawia się zasadnicze pytanie o konflikt ról. Funkcja redaktora naczelnego gminnego wydawnictwa z definicji powinna opierać się na rzetelnym informowaniu mieszkańców o sprawach publicznych. Tymczasem w gminnym piśmie trudno znaleźć informacje o kontrowersjach, sporach czy postępowaniach prokuratorskich dotyczących lokalnego samorządu, o których mieszkańcy dowiadują się z innych źródeł. To rodzi wątpliwości: czy gminne media pełnią funkcję informacyjną, czy raczej wizerunkową? A może chodziło tylko o zatrudnienie?

Akustyk, radny, kierownik

Jeśli w przypadku zatrudnienia Doroty Trzebińskiej najwięcej emocji budził tryb bezkonkursowy, to w sprawie zatrudnionego w GOKSiR Przemysława Falenciaka dyskusja koncentruje się wokół czegoś innego – łączenia ról pracownika gminnej instytucji i radnego, który powinien tę instytucję kontrolować oraz… szybkiej ścieżki kariery. Bo tutaj problem nie dotyczy jednego podpisu pod umową, ale całej ścieżki kariery i jej politycznego kontekstu.

Przemysław Falenciak został zatrudniony w GOKSiR w 2019 roku jako technik akustyk. Co istotne – w drodze konkursu i jeszcze za poprzedniej dyrekcji. Przez kilka lat pełnił funkcję techniczną, odpowiadając za obsługę wydarzeń i zaplecze multimedialne.

Zmiana nastąpiła później. Kolejne awanse pojawiły się już w czasie, gdy Falenciak był został radnym gminy, wybranym z obozu wójt Małgorzaty Schwarz, w 2025 roku został zastępcą kierownika ds. nowych technologii, a następnie kierownikiem działu marketingu i organizacji wydarzeń. W dokumentach GOKSiR wskazano, że awanse wynikały z rozwoju kompetencji, udziału w szkoleniach, realizacji projektów grantowych oraz rozszerzania zakresu obowiązków. Instytucja podkreśla, że decyzje miały charakter stopniowy i odpowiadały potrzebom organizacyjnym.

To jednak nie zamyka dyskusji.

Wątpliwości mieszkańców i części obserwatorów życia publicznego dotyczą przede wszystkim samej zasady łączenia funkcji. Radny jest bowiem z definicji osobą, która ma kontrolować działalność jednostek gminnych, oceniać ich funkcjonowanie, budżety i sposób wydatkowania środków publicznych. W przypadku GOKSiR sytuacja staje się szczególnie delikatna – radny jest jednocześnie pracownikiem, a dziś także kierownikiem w tej samej instytucji. Rodzą się więc pytania, czy w takiej konfiguracji możliwe jest realne i rzetelne monitorowanie działalności ośrodka. Czy radny może w pełni niezależnie oceniać decyzje dotyczące jednostki, z którą jest zawodowo związany? I czy mieszkańcy mogą mieć pewność, że nie dochodzi tu do konfliktu interesów, nawet jeśli formalnie przepisy nie zostały naruszone? W Kołbaskowie pytania pozostają otwarte. Zwłaszcza że kariera zawodowa Falenciaka nabrała tempa w momencie, gdy stał się aktywnym uczestnikiem lokalnej polityki i przedstawicielem większości wspierającej wójt. Dla jednych to naturalny rozwój kompetentnego pracownika. Dla innych przykład sytuacji, w której granica między działalnością publiczną a zawodową staje się zbyt cienka.

Dwoje radnych to za mało… jest jeszcze córka sekretarza

Kolejne decyzje kadrowe dotyczą zatrudnienia Justyny Kwidzińskiej-Gołosz, została zatrudniona w marcu 2024 roku na stanowisku specjalisty w Dziale Marketingu i Organizacji Wydarzeń. Nabór? Odbył się w trybie bezkonkursowym – nie było otwartego ogłoszenia w Biuletynie Informacji Publicznej. Wpłynęła tylko jedna aplikacja. Rozmowę kwalifikacyjną przeprowadzili kierownik działu oraz dyrektor GOKSiR.

W dokumentach wskazano, że oceniano doświadczenie w prowadzeniu mediów społecznościowych, umiejętności tworzenia treści wizualnych i tekstowych, kompetencje graficzne oraz dorobek artystyczny związany z Akademią Sztuki w Szczecinie. Podkreślono także potrzebę wzmocnienia zespołu w obszarze komunikacji wizualnej i mediów cyfrowych.

1 października 2025 roku Justyna Kwidzińska-Gołosz awansowała na stanowisko zastępcy kierownika ds. nowych technologii, mediów i realizacji kulturalnych. Uzasadnieniem były rozszerzony zakres obowiązków, wysoka jakość realizowanych zadań i rekomendacja przełożonego.

Formalnie procedura była zgodna z przepisami. Jednak brak otwartego naboru i fakt, że wpłynęła tylko jedna aplikacja, powodują pytania o realną dostępność stanowiska dla innych kandydatów.

W uzasadnieniu wskazano kompetencje menedżerskie, doświadczenie organizacyjne, znajomość struktury instytucji oraz zdolność do koordynowania projektów i zespołów. Decyzje kadrowe – jak podkreślono – wynikały z potrzeb organizacyjnych i potwierdzonych kwalifikacji.

Dlaczego niesmak jest tak duży?

Wszystkie opisane decyzje kadrowe w GOKSiR łączy jedno: formalnie mieszczą się w granicach obowiązującego prawa. Ustawa o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej dopuszcza tryb bezkonkursowy. Awanse można uzasadnić rozwojem kompetencji. Dokumenty zawierają szczegółowe wyjaśnienia, wskazują kwalifikacje, doświadczenie, potrzeby organizacyjne. Problem nie polega jednak wyłącznie na literze prawa.

Problem polega na nazwiskach.

Jeśli w jednej instytucji pojawiają się osoby silnie powiązane z lokalną władzą – najbardziej zaufani współpracownicy wójt, radni z jej obozu politycznego, członkowie rodzin kluczowych urzędników, to trudno mówić o neutralnym odbiorze społecznym tych decyzji. Nawet jeśli każda z tych osób jest kompetentna. Nawet jeśli posiada wykształcenie kierunkowe, doświadczenie i realne umiejętności.

Brak konkursów w przypadku osób związanych z władzą zawsze rodzi podejrzenie, że zatrudnianie i awanse były „z góry przewidziane”, rodzą pytania o bezstronność decyzji. To widać: powtarzający się schemat – nazwiska powiązane z władzą i brak otwartej konkurencji.

W instytucjach finansowanych z publicznych pieniędzy standardy powinny być wyższe niż absolutne minimum wymagane ustawą.

 

Popularne Artykuły