W powiecie pyrzyckim znów zapaliła się czerwona lampka. Powiatowy Inspektorat Weterynarii w Pyrzycach poinformował o potwierdzeniu obecności wirusa ASF u padłych dzików w gminie Przelewice. Badania wykonane przez Zakład Higieny Weterynaryjnej w Gdańsku potwierdziły 29 stycznia 2026 roku, że Afrykański Pomór Świń występuje w okolicy Żukowa, Karska i Czartowa. W sumie chodzi o kilkanaście padłych dzików znalezionych w jednym rejonie i w krótkim czasie. To nie jest pojedynczy przypadek. To wyraźny sygnał, że wirus krąży lokalnie w populacji dzików.
Gdzie znaleziono padłe, zakażone dziki?
-
Żuków – 6 padłych dzików,
-
Karsko – 4 padłe dziki,
-
Czartowo – 4 padłe dziki.
Wszystko w jednej gminie. W jednym rejonie. W krótkim czasie. Dla hodowców trzody to moment, w którym ASF przestaje być odległym problemem „z lasu”. Wirus nie przenosi się na ludzi, ale dla świń jest śmiertelny i bezlitosny. Nie potrzeba bezpośredniego kontaktu zwierząt, by znalazł się w chlewni. Wystarczy pośredni kontakt przez buty, sprzęt rolniczy, słomę, paszę albo wjazd ciągnikiem z pola, przez które przeszły dziki. Wystarczy brak konsekwencji w dezynfekcji i zabezpieczeniach. W takich warunkach całe stado może zostać przeznaczone do likwidacji nie dlatego, że jest chore, ale dlatego, że wirus mógł się tam dostać.
Ta informacja jest poważna właśnie dlatego, że mówimy o kilkunastu przypadkach w jednej gminie. To oznacza większą presję wirusa w środowisku, większe ryzyko przeniesienia do gospodarstw i większą czujność służb weterynaryjnych. W praktyce może to oznaczać więcej kontroli bioasekuracji, a w konsekwencji również wyznaczanie stref i ograniczeń, które dla hodowców bywają równie dotkliwe jak sama choroba.
Jeśli ASF pojawi się w gospodarstwie, konsekwencje są natychmiastowe. Likwidacja całego stada, zakaz przemieszczania zwierząt, blokady sprzedaży i długotrwałe procedury administracyjne to scenariusz, którego każdy hodowca chce uniknąć. Jeszcze zanim do tego dojdzie, pojawiają się jednak strefy ASF, a wraz z nimi utrudniony handel, dodatkowe formalności i często spadek cen skupu, nawet gdy zwierzęta są całkowicie zdrowe.





