Nowy prom Jantar Unity, reklamowany jako nowoczesna wizytówka polskiej gospodarki morskiej i jeden z najważniejszych projektów ostatnich lat, miał wzbudzać zachwyt. Tymczasem w sieci rozpętała się burza, a zamiast dumy i zachwytów nad standardem jednostki – coraz częściej pojawiają się pytania, czy przypadkiem nie doszło do kompromitacji na etapie wykańczania wnętrz. Wszystko zaczęło się od zdjęć kabin i wyposażenia, które trafiły do obiegu w ramach oficjalnych materiałów promocyjnych armatora. To właśnie one uruchomiły lawinę komentarzy i krytykę znanych osób.
Jedną z najbardziej medialnych reakcji był wpis Tomasza Raczka, krytyka filmowego i komentatora życia publicznego, który na swoich profilach w mediach społecznościowych postanowił „przebić balon zachwytów” wokół jednostki. Pokazał przykładową kabinę i odniósł się do powtarzanych wcześniej w mediach porównań, że standard ma przypominać nawet „czterogwiazdkowy hotel”. Raczek nie ukrywał sceptycyzmu, a jego ironiczny komentarz błyskawicznie obiegł internet i stał się punktem wyjścia do ogólnopolskiej dyskusji.
W komentarzach internauci nie przebierali w słowach, porównując kabiny do szpitalnych sal i wskazując na surowość oraz „zimny” charakter wnętrz. Sam Raczek podkreślał, że jego krytyka nie jest wymierzona w sam fakt budowy promu ani w polski przemysł stoczniowy, ale dotyczy tego, jak wygląda końcowy efekt. W wypowiedziach cytowanych przez media zwracał uwagę, że przy inwestycji wartej – jak przypominają dziennikarze – ponad miliard złotych, taki standard wykończenia może zwyczajnie rozczarowywać, bo rozmija się z tym, co obiecywały zapowiedzi.
Co więcej, Raczek zwrócił też uwagę na kwestie praktyczne i bezpieczeństwa, m.in. pytania o to, czy elementy wyposażenia – takie jak łóżka – są odpowiednio przygotowane do warunków morskich. To sprawiło, że dyskusja przestała dotyczyć wyłącznie wyglądu, a zaczęła zahaczać o wątpliwości dotyczące funkcjonalności.
Kiedy emocje w sieci były już rozgrzane do czerwoności, temat podchwyciły media, a głos zabrał także Krzysztof Miruć, architekt i ekspert od wnętrz znany z programów telewizyjnych. W rozmowie z „Faktem” nie pozostawił suchej nitki na wystroju promu, mówiąc wprost o rozczarowaniu i podkreślając, że Jantar Unity – zamiast być pływającą wizytówką – sprawia wrażenie źle przemyślanej i niespójnej przestrzeni.
Miruć zwracał uwagę, że problemem nie jest sama funkcja promu, ale sposób, w jaki ją przełożono na styl i atmosferę wnętrz. Padały mocne porównania do „nieprzytulnego szpitala” oraz sugestie, że wyposażenie wygląda tak, jakby było zebrane przypadkowo, bez jednej koncepcji i bez dopracowania detali.
W efekcie zderzyły się dwie narracje: oficjalna, mówiąca o nowoczesnym i prestiżowym promie, oraz internetowa – gdzie fotografie kabin zaczęły żyć własnym życiem, stając się paliwem dla memów, komentarzy i krytyki. Warto jednak zauważyć, że obok drwin pojawiały się też głosy broniące inwestycji. Część komentujących podkreślała, że prom ma przede wszystkim spełniać konkretne funkcje transportowe, a nie być luksusowym hotelem. Pojawiły się też opinie, że publiczne „rozjeżdżanie” wyglądu jednostki może uderzać w wizerunek polskiej branży stoczniowej – szczególnie w momencie, gdy nowy prom miał być symbolem rozwoju.
Spór o Jantar Unity pokazuje jednak coś więcej niż tylko różnicę gustów. To przykład, jak silnie dzisiaj działa mechanizm społecznej oceny inwestycji publicznych i dużych projektów: wystarczą zdjęcia, krótki komentarz znanej osoby i kilka godzin, by „luksus” stał się w oczach internautów „szpitalem”, a prom – zamiast budzić dumę – wywoływał zażenowanie lub rozczarowanie.





