sobota, 11 kwietnia, 2026
spot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Janusz Żmurkiewicz: „Jeżeli tej szansy nie wykorzystamy, będziemy się zwijać”

Były prezydent Świnoujścia zabrał głos w sprawie kierunku rozwoju miasta. W rozmowie poświęconej strategii do 2050 roku oraz planowanym inwestycjom portowym przedstawił swoją wizję przyszłości kurortu i jednoznacznie opowiedział się za ambitnym scenariuszem rozwoju.

 

Czy Świnoujście powinno być ostrożne czy ambitne? Były prezydent miasta, Janusz Żmurkiewicz, dziś wiceprzewodniczący sejmiku województwa zachodniopomorskiego, nie ma wątpliwości: bez odwagi i drugiej, gospodarczej nogi miasto nie utrzyma tempa rozwoju.

– Powinniśmy być miastem ludzi ambitnych, odważnych, oczywiście analizować wszystkie opcje, żeby nie podjąć złej decyzji, ale to, co dzisiaj ma miejsce – mówimy o przylądku Pomerania, o porcie kontenerowym – uważam, że takiej szansy do tej pory nie mieliśmy – mówi.

Janusz Żmurkiewicz przypomina, że gdy zaczynał pracę w świnoujskim samorządzie, miasto nie było kurortem.

– Świnoujście nie było kurortem. Dominowała gospodarka morska. Kombinat rybacki zatrudniał pięć tysięcy osób, była stocznia remontowa, port intensywnie się rozwijał. Turystyka to były wczasy w bardzo ograniczonym zakresie i niewielkie uzdrowisko. To było wszystko.

Jego zdaniem to właśnie świadome budowanie „drugiej nogi” – turystyki – pozwoliło Świnoujściu stać się „perłą”, która dziś rywalizuje z Sopotem czy Kołobrzegiem. Jednocześnie przyznaje, że gospodarka morska przez lata się kurczyła.

– Z przykrością muszę stwierdzić, że nie rozwijała się tak jak kiedyś, a wręcz odwrotnie – zwijała się. Zlikwidowano stocznię, port funkcjonuje w niewielkim zakresie.

Port kontenerowy: powtórka z gazoportu?

Były prezydent wyraźnie wspiera budowę głębokowodnego terminala kontenerowego, określanego w debacie jako „Przylądek Pomerania”. Porównuje obecną sytuację do sporów wokół terminala LNG.

– Pamiętam czasy, kiedy podejmowano decyzję o budowie gazoportu. Też były protesty, też dyskutowali ci sami ludzie. Mówiono, że dzielnica Warszów zostanie zlikwidowana, że zbiorniki wybuchną, że będzie katastrofa ekologiczna. Dzisiaj jesteśmy dumni z tego, że mamy gazoport.

Jak podkreśla, miasto otrzymuje z tej inwestycji znaczące wpływy podatkowe, a mieszkańcy mają pracę. W jego ocenie podobnie może być z portem kontenerowym.

– Nie powinniśmy robić nic, co by utrudniało podejmowanie decyzji gospodarczych. Jeżeli tej szansy nie wykorzystamy, będziemy się zwijać.

W trakcie prac nad strategią rozwoju do 2050 roku – której horyzont były prezydent uznaje za zbyt odległy – pojawiły się dane wskazujące, że ponad 80 proc. mieszkańców oczekuje stabilnych miejsc pracy poza branżą turystyczną.

– Największym pracodawcą w Świnoujściu, oprócz urzędu, są hotele i gastronomia. Pytanie, czy absolwent uniwersytetu czy politechniki przyjedzie pracować w hotelu? Może pojedyncze osoby jako menedżerowie, ale trzeba stworzyć miejsca pracy, które przyciągną młodych ludzi.

Żmurkiewicz podkreśla, że młodzi wyjeżdżają na studia i wrócą tylko wtedy, gdy spełnione zostaną dwa warunki: praca i mieszkanie. Jego zdaniem kluczowa jest jednak praca.

– Bez pracy nikt tutaj na stałe nie przyjedzie. Przyjedzie na wczasy, na wypoczynek. A praca musi być w Świnoujściu.

„Demagogia” i „bzdury”

Krytycznie odnosi się do argumentów przeciwników portu, którzy wskazują na zagrożenie dla uzdrowiskowego charakteru miasta.

– To jest demagogia, to są bzdury opowiadane przez przeciwników tej inwestycji. Widziałem porty kontenerowe funkcjonujące w centrach miast turystycznych i nikt tam nie protestuje. To nieprawda, że to jest hałas i degradacja środowiska – to wszystko można pogodzić.

Jego zdaniem inwestycja przyniosłaby także dodatkowe korzyści: możliwość przeniesienia uciążliwych przeładunków z centrum miasta oraz rozwój mniejszych firm usługowych współpracujących z terminalem.

– Przy takich dużych portach zawsze powstają mniejsze zakłady świadczące usługi. My dzisiaj tych zakładów nie mamy. One powstaną, gdy port zostanie zrealizowany.

Jak widzi miasto za 25 lat? Turystyka – jego zdaniem – będzie się rozwijać, choć dziś brakuje odważnych decyzji w tym obszarze. Równolegle musi jednak rozwijać się gospodarka morska.

– Miasto stoi na dwóch nogach. Jeżeli te proporcje nie będą zachowane, to będzie problem, który odczują mieszkańcy.

Ostrożność – tak. Ale nie paraliż decyzyjny.

– Powinniśmy być ambitni. Oczywiście analizować wszystkie opcje, żeby nie podjąć złej decyzji. Ale takiej szansy do tej pory nie mieliśmy. Jeżeli z tego nie skorzystamy, będziemy tego żałować.

W jego ocenie inwestycja nie dotyczy wyłącznie Świnoujścia.

– Ona będzie dotyczyła całego regionu. Powiem więcej – całej Polski.

Debata o przyszłości miasta trwa. Pytanie, czy zwycięży ostrożność, czy ambicja – i czy Świnoujście zdecyduje się postawić na obie jednocześnie.

Całą rozmowę możecie obejrzeć tutaj:

Popularne Artykuły