środa, 13 maja, 2026
spot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

„Karate uczy nie tylko walki”. Tomasz Socha o wychowywaniu młodych ludzi przez sport

Od lat wychowuje kolejne pokolenia młodych mieszkańców Pyrzyc i okolic, ucząc ich nie tylko karate, ale również dyscypliny, odpowiedzialności i konsekwencji. Zawodnicy trenowani przez Tomasza Sochę regularnie odnoszą sukcesy na krajowych i międzynarodowych turniejach, przywożąc medale i reprezentując region daleko poza granicami województwa. Jednak za sportowymi wynikami stoi coś więcej niż trening i rywalizacja. W klubie karate ANTAI równie ważny jest rozwój charakteru, umiejętność radzenia sobie z porażkami oraz budowanie pewności siebie. O pracy z młodzieżą, filozofii karate i drodze od pierwszego treningu do międzynarodowych sukcesów rozmawiamy z Tomaszem Sochą.

Twoi zawodnicy regularnie wracają z międzynarodowych turniejów z medalami. Co jest fundamentem takiej skuteczności szkolenia?

– Ważnym fundamentem skutecznego szkolenia jest konsekwencja i dobrze poukładany plan treningowy. Stawiamy na długofalowy rozwój – technika, dynamika, motoryka, przygotowanie mentalne i startowe idą równolegle. Do tego dochodzi indywidualne podejście do zawodnika oraz regularne starty, które uczą radzenia sobie z presją i stresem

Karate to nie tylko sport, ale też filozofia. Jak przekłada się ona na codzienną pracę z młodymi ludźmi?

– Filozofia karate to szacunek, samodyscyplina i pokora. Na treningach uczymy nie tylko technik, ale też postawy – punktualności, odpowiedzialności za siebie i innych, umiejętności przegrywania i wyciągania wniosków. To wartości, które młodzi ludzie przenoszą później do szkoły i życia codziennego.

Jak wygląda typowa droga młodego zawodnika – od pierwszego treningu do startów na arenie międzynarodowej?

– Ta droga zaczyna się od zabawy i podstaw – koordynacji, prostych technik, pracy w grupie. Z czasem pojawia się większa intensywność, pierwsze zawody lokalne, potem ogólnopolskie. Najlepsi trafiają do kadry, zaczynają jeździć na zgrupowania i turnieje międzynarodowe. To proces kilkuletni, wymagający cierpliwości i ciężkiej pracy.

Na ile w tym sporcie liczy się talent, a na ile systematyczność i dyscyplina?

– Talent pomaga, ale bez systematyczności i dyscypliny niewiele znaczy. W praktyce to właśnie regularność, zaangażowanie i odporność psychiczna decydują o tym, kto dochodzi na wysoki poziom.

Czy młodzi sportowcy z mniejszych ośrodków, takich jak Pyrzyce, mają dziś równe szanse w porównaniu do dużych miast?

– Dziś szanse są dużo bardziej wyrównane niż kiedyś. Dostęp do wiedzy, szkoleń czy zawodów jest większy. Oczywiście duże miasta mają pewne przewagi infrastrukturalne, ale zawodnik z mniejszego ośrodka, jeśli ma wsparcie i determinację, może osiągnąć bardzo wiele.

Często mówi się o niedocenianiu młodych sportowców. Czy Wy również to odczuwacie – na poziomie lokalnym, medialnym czy systemowym?

– Tak, czasem odczuwamy niedocenienie… szczególnie na poziomie medialnym. Sukcesy młodych zawodników nie zawsze są zauważane tak, jak powinny. Systemowo też bywa różnie, ale staramy się robić swoje i skupiać na pracy oraz rozwoju naszych zawodników.

Co jest dla Ciebie ważniejsze: medal czy rozwój zawodnika jako człowieka?

– Zdecydowanie rozwój człowieka. Medal jest ważny, ale jest tylko efektem dobrej pracy i szkolenia. Największą wartością jest to, jakim człowiekiem staje się zawodnik. Czy potrafi pracować, szanować innych, radzić sobie z trudnościami w życiu codziennym.

Jaką rolę odgrywają rodzice w procesie szkolenia młodego sportowca?

 

– Ta rola jest ogromna. To oni tworzą zaplecze logistyczne, finansowe i emocjonalne. Najlepsze efekty są wtedy, gdy rodzic wspiera, ale nie wywiera presji i ufa trenerowi. Zdarza się, że rodzic próbuje przejąć rolę trenera, w takich przypadkach uczestnik zajęć – zawodnik nie ma szans na dalszy rozwój.

Jakie momenty w pracy trenerskiej dają Ci największą satysfakcję?

– Największą satysfakcję dają momenty przełomowe – kiedy zawodnik przełamuje swoje słabości, wygrywa ważną walkę albo wraca po porażce silniejszy. Równie cenne są chwile, gdy widzę, że młodzi ludzie dojrzewają i rozwijają się jako osoby odpowiedzialne. Są też osoby z niepełnosprawnościami, u których każda widoczna zmiana cieszy najbardziej.

Co powiedziałbyś młodym ludziom, którzy dopiero zastanawiają się nad rozpoczęciem treningów karate?

– Powiedziałbym: spróbuj. Karate to nie tylko sport – to przygoda, która uczy rzeczy przydatnych przez całe życie. Nie musisz być najlepszy na początku. Wystarczy chcieć się rozwijać i być systematycznym. Reszta przyjdzie z czasem. Fabryka Mistrzów to nie tylko klub, tu rodzą się nowe znajomości, kontakty, a często sami uczestnicy twierdzą za ANTAI to ich drugi dom.

Popularne Artykuły