środa, 16 września, 2026
spot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Kastrau rezygnuje z mandatu radnej. Na pytania o fundację i schronisko wciąż nie odpowiedziała

Beata Kastrau nie będzie już radną Rady Miasta Świnoujście. Polityczka związana z ugrupowaniem prezydent Joanny Agatowskiej ogłosiła rezygnację z mandatu w obszernym, emocjonalnym oświadczeniu, w którym zapewnia, że nie ma sobie nic do zarzucenia. Jej deklaracja jednak nie odpowiada na żadne z pytań, jakie postawiły wcześniej ustalenia dziennikarzy gs24.pl.

Przypomnijmy: portal opisywał, że Kastrau – mimo formalnej rezygnacji z funkcji prezesa Fundacji Animals Przystań Świnoujście w lipcu 2024 roku – mogła nadal działać w imieniu tej organizacji. Miało to wynikać z dokumentów sporządzonych podczas kontroli przeprowadzonej przez Powiatowy Inspektorat Weterynarii 16 grudnia 2025 roku, w której radna została wskazana jako osoba upoważniona do reprezentowania fundacji i podpisała się jako uczestniczka czynności. Te same dokumenty miały później trafić do dokumentacji konkursowej, dzięki której fundacja przejęła prowadzenie miejskiego schroniska dla zwierząt. Sprawa może dotyczyć naruszenia art. 24f ustawy o samorządzie gminnym – przepisu zakazującego radnym zarządzania działalnością gospodarczą prowadzoną z wykorzystaniem mienia komunalnego, za co grozi wygaśnięcie mandatu z mocy prawa.

Co napisała, a czego nie?

W swoim oświadczeniu Kastrau nazwała opisywane informacje pomówieniami i zmasowaną nagonką. „Nie mam sobie nic do zarzucenia” – napisała, podkreślając, że nie rezygnuje dlatego, iż zrobiła coś niewłaściwego. Zapowiedziała też, że z osobami, które dopuściły się wobec niej pomówień, spotka się w sądzie, i że będzie walczyć o swoje dobre imię. Rezygnacja, jak tłumaczyła, ma chronić fundację, prowadzone przez nią schronisko, wolontariuszy i osoby zaangażowane w pomoc zwierzętom przed skutkami – jak to ujęła – politycznego konfliktu, a jej dorobek to, jak napisała, „11 lat pracy wielu ludzi, zaufania i realnej pomocy”.

Czego w tym tekście zabrakło? Odpowiedzi na konkretne pytania, które od tygodni wiszą nad całą sprawą. Radna nie wyjaśniła, czy posiadała pełnomocnictwo do reprezentowania fundacji po formalnym zrzeczeniu się funkcji prezesa, jaki miałby być zakres takiego pełnomocnictwa, jakie czynności faktycznie wykonywała w imieniu organizacji, ani czy w praktyce nadal uczestniczyła w zarządzaniu jej działalnością. Nazwanie ustaleń dziennikarzy hejtem nie jest odpowiedzią na żadne z tych pytań – to raczej ich ominięcie.

Samo złożenie mandatu nie rozstrzyga, czy doszło do naruszenia zakazu z art. 24f. Sam udział w kontroli weterynaryjnej czy podpis pod jednym protokołem nie przesądzają jeszcze o utracie mandatu – żeby to ocenić, trzeba by ustalić rzeczywisty charakter działalności fundacji, sposób wykorzystywania przez nią mienia komunalnego oraz faktyczny zakres czynności wykonywanych przez radną. Taką ocenę powinny przeprowadzić właściwe organy, a w razie sporu – zweryfikować sąd administracyjny. Dobrowolna rezygnacja sprawia jednak, że do takiego rozstrzygnięcia może już nigdy nie dojść. Rada miasta nie będzie musiała głosować nad wygaszeniem mandatu, a cała sprawa, przynajmniej w wymiarze formalnym, może po prostu wygasnąć razem z mandatem radnej.

Wątek prezydent Agatowskiej

Uwagę zwraca też fragment oświadczenia dotyczący bezpośrednio prezydent miasta. „Mam nadzieję, że ustaną pośrednie ataki na Joannę Agatowską” – napisała Kastrau, dziękując jej jednocześnie za zaproszenie do udziału w wyborach. Trudno nie odczytać tego jako sygnału, że rezygnacja ma wymiar wykraczający poza samą Kastrau – ogranicza koszty polityczne i wizerunkowe, jakie mogłaby ponieść prezydent i jej ugrupowanie, gdyby sprawa trafiła pod głosowanie rady miasta.

W oświadczeniu radna przekonuje, że celem osób krytykujących jej działania było „wyłączenie” jej z życia publicznego – i zapewnia, że ten cel się nie ziści: „Rezygnuję z mandatu, ale nie rezygnuję z działania” – napisała. Chwilę wcześniej sama jednak rezygnuje z funkcji, która dawała jej prawo głosu w radzie, możliwość składania interpelacji i wpływania na decyzje dotyczące miasta. Nadal będzie mogła działać w fundacji i pomagać zwierzętom, ale przestanie pełnić funkcję publiczną i reprezentować wyborców. Jeśli komuś rzeczywiście zależało na jej odejściu z rady miasta, to – niezależnie od tego, jak radna to tłumaczy – właśnie to się stało.

Rezygnacja z mandatu to nie to samo, co przyznanie się do złamania prawa – ale nie jest też dowodem, że ustalenia dziennikarzy były nietrafne. Żeby mieszkańcy mogli sami ocenić tę sprawę, potrzebne byłyby konkretne dokumenty: ewentualne pełnomocnictwa, jasne wskazanie zakresu czynności wykonywanych przez Kastrau po rezygnacji z funkcji prezesa fundacji, a najlepiej – niezależna analiza prawna całej sytuacji. Nic takiego jednak nie zostało przedstawione. Zamiast tego mieszkańcy Świnoujścia dostali opowieść o nagonce i ochronie fundacji oraz o hejcie, ale nie ma żadnych wątpliwości, że nagonki i hejtu nie było, były niewygodne pytania, na ktore była radna nie raczyła odpowiedzieć.

Beata Kastrau kończy sprawowanie mandatu radnej, ale nie zamyka pytań o to, jak wcześniej funkcjonowała jako radna i jednocześnie – być może – faktyczna reprezentantka fundacji realizującej płatne zlecenia dla miasta. Jak sama napisała w pożegnalnym oświadczeniu: „Mandat można złożyć. Funkcję można oddać. Ale nie można odebrać człowiekowi potrzeby pomagania”. Pozostaje jednak pytanie, czy w Świnoujściu standardy oceny takich sytuacji są jednakowe wobec wszystkich radnych, niezależnie od tego, po której stronie politycznego sporu akurat się znajdują.

Świnoujska radna z obozu prezydentki miasta mogła naruszyć ustawę antykorupcyjną. Chodzi o fundację i schronisko dla zwierząt

Popularne Artykuły