środa, 10 czerwca, 2026
spot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Katarzyna Raczkowska: „W mediach wszyscy są spełnieni. W rzeczywistości wielu ludzi ledwo daje radę”

Coraz więcej ludzi funkcjonuje dziś na granicy zawodowego przeciążenia. Z zewnątrz wszystko wygląda dobrze — praca, obowiązki, codzienna rutyna — ale wewnątrz narasta zmęczenie, poczucie braku sensu i cicha frustracja. Kryzysy zawodowe przestały być problemem wyłącznie ludzi wypalonych po latach pracy. Coraz częściej dotyczą także młodych, ambitnych osób, które mimo sukcesów nie potrafią odnaleźć siebie w tym, co robią na co dzień. O tym, dlaczego ludzie latami tkwią w zawodach niedopasowanych do swoich talentów, jak kryzys psychiczny objawia się w pracy i dlaczego media społecznościowe potrafią pogłębiać poczucie porażki, rozmawiamy z Katarzyną Raczkowską — coachką Instytutu Gallupa, trenerką biznesu i mentorką kryzysową.

Wiele osób trafia do coacha dopiero wtedy, gdy „coś się rozsypie”. Jak rozpoznać moment, w którym kryzys zawodowy nie jest już chwilowym zmęczeniem, ale sygnałem alarmowym?

– To wygląda bardzo różnie, ponieważ każdy z nas ma inne priorytety i wartości w życiu. Młodzi ludzie częściej decydują się na zmiany, osoby w wieku 40-50 lat dokonują rewizji kariery i osobistych osiągnięć, a mimo to są bardziej zachowawczy w działaniu, czują się zagubieni, stąd ich problem musi już być naprawdę dla nich widoczny i niewygodny, aby zaczęli szukać pomocy, wsparcia, inspiracji.

Pracowałaś z osobami po mobbingu, wypaleniu czy długiej nieobecności na rynku pracy?

– Tak, jako mentorka kryzysowa, Coach kariery wspieram osoby indywidualne na różnych zakrętach zawodowych. Czasem jest to zwykła potrzeba zmiany, zagubienie wewnętrzne, zmęczenie rutyną, zdarza się, iż ktoś powraca na rynek pracy po dłuższej przerwie (urlop macierzyński, depresja, wypalenie zawodowe); moje sesje prowadzę również z absolwentami i studentami.

Co najbardziej niszczy ludzi psychicznie – sama sytuacja czy poczucie, że „już sobie nie poradzą”?

– Najbardziej niszczy poczucie braku sensu oraz niedopasowania. Kiedy człowiek nie czuje się dobrze w zadaniach, w zespole, w relacji z przełożonym i nie są to przypadkowe sytuacje, tylko staje się to jego chlebem powszednim, wówczas może pojawić się wyczerpanie psychiczne, niechęć do, na przykład, wstawania rano do pracy, niskie poczucia własnej wartości oraz ogólnie brak poczucia sensu.  Należy jak najszybciej zwrócić się po pomoc.

Czy widzisz różnicę między tym, jak kryzys zawodowy przeżywają kobiety, a jak mężczyźni? Kto częściej ukrywa problem?

– Oczywiście, że tak. Kobiety częściej mówią o swoich wątpliwościach, dzielą się historiami, szukają szybciej pomocy. Mężczyźni rzadziej mówią o swoich emocjach, wolą przeżywać w sobie wszelkie rozterki.

Coraz więcej ludzi mówi: „Nie chcę już tylko zarabiać, chcę mieć sens pracy”. To chwilowa moda czy głęboka zmiana społeczna?

– Dla pokolenia X praca jest sensem życia, daje poczucie satysfakcji albo po prostu jest źródłem dochodu. Dla młodszych pokoleń sens pracy jest bardzo ważny. Tu osobiste „Dlaczego”, o poszukiwaniu którego mówi Simon Sinek, ma szczególne znaczenie.

Zdarzyło Ci się pracować nawet z osobą duchowną. Czy niezależnie od zawodu ludzie mają dziś podobne lęki związane z pracą i własną wartością?

– Tak, to było interesujące doświadczenie przekonać się, że również osoba duchowna jako edukator może być ciekawa swoich talentów i mocnych stron. Zaskakujące, jak potrafimy być podobni do siebie jako ludzie. Osoby aktywne zawodowo i nastawione na rozwój, tak samo  potrzebują informacji zwrotnej. Warunek jest jeden: muszą być na nią gotowe.

Coaching często kojarzy się z motywacyjnymi hasłami o sukcesie. Jak wygląda rzeczywistość pracy z człowiekiem, który stracił pewność siebie albo boi się wrócić do ludzi po trudnych doświadczeniach?

– Sukces, w naszym społeczeństwie, dla każdego może oznaczać coś innego. Sukces to moim zdaniem życie w dobrostanie, w równowadze i w zgodzie ze sobą, ale tak aby nie krzywdzić innych w imię dążenia do np. biznesowego celu.

Instytut Gallupa opiera się na talentach i mocnych stronach. Co najbardziej Cię zaskoczyło, gdy zaczęła pani pracować tą metodą z ludźmi?

– Ja codziennie jestem zaciekawiona i pozytywnie zaskoczona. Na kilkaset badań i przeprowadzonych interpretacji, żaden wynik nie powtórzył się. Widzę jednak pewne korelacje i jest to dla mnie źródło inspiracji i wewnętrznej motywacji.

Czy zdarza się, że ktoś przez lata wykonuje zawód kompletnie niezgodny ze swoimi naturalnymi talentami? Jakie są wtedy konsekwencje?

– Tak, bardzo często. Jest nawet taki talent, za którym stoi potrzeba wyzwań i sprawdzania się w coraz to nowszych i bardziej wymagających sytuacjach. Jest na tyle silna, że człowiek przekracza swoje możliwości. Wielokrotnie sama decydowałam się na role, których pełnienie wiązało się z dużym dla mnie wyzwaniem. Często moi klienci skarżą się na objawy z ciała: migreny, napięcia, bóle brzucha, choroby autoimmunologiczne. Ciało jako pierwsze pokazuje nam, że coś nie jest w porządku.

W mediach społecznościowych wszyscy wydają się pewni siebie, skuteczni i spełnieni. Jak bardzo ten obraz szkodzi ludziom, którzy realnie przechodzą zawodowy kryzys?

– Obserwuję kult silnej, bezwzględnej jednostki, szczególnie w biznesie. Jednak taki PR jest skuteczny tylko na chwilę. Najważniejszą walutą jest wiarygodność i zaufanie. W życiu, jak i w pracy zawodowej ważna jest marka osobista, a nie sztuczny wizerunek.

Gdybyś miała wskazać jedno zdanie, które ludzie najczęściej powinni usłyszeć w trudnym momencie zawodowym – ale rzadko je słyszą – co by to było?

– Niech każdy znajdzie swoją metaforę zawodową, swoją mantrę. Swój drogowskaz. Moje motto to: „zobacz jaki piękny jest świat!” i „możemy się pięknie różnić”. Jednak to jest indywidualne. Proszę zadbajmy o siebie.

Popularne Artykuły