10 września burmistrz Choszczna Artur Raczyński podpisał informację o wyniku postępowania konkursowego na stanowisko dyrektorki Choszczeńskiego Domu Kultury. Wygrała Paulina Apoczkin-Domańska. Pokonała w drugim etapie dotychczasową dyrektor Annę Pastusiak, a wcześniej, na etapie formalnym, odpadł też trzeci kandydat, Paweł Sakowski. Oficjalne uzasadnienie mówi o dwuetapowym postępowaniu – ocenie zgodności ofert z wymogami formalnymi oraz rozmowie kwalifikacyjnej dotyczącej koncepcji funkcjonowania i rozwoju placówki. W tle jednak widać lokalną politykę, która pozostawia niesmak.
Formalnie wszystko wygląda więc na standardową procedurę konkursową: ogłoszenie, trzy oferty, dwie dopuszczone do drugiego etapu, rozstrzygnięcie. Rzecz w tym, że według wielu mieszkańców Choszczna wynik tego konkursu był znany na długo przed jego ogłoszeniem. W lokalnych rozmowach i komentarzach pod publikacjami dotyczącymi konkursu pojawiają się głosy, że to właśnie Apoczkin-Domańska od dawna była wskazywana w kuluarach jako osoba, która przejmie stery w ChDK – jeszcze zanim urząd w ogóle opublikował ogłoszenie o naborze. Część internautów nie owija w bawełnę, nazywając cały konkurs fasadą, która miała jedynie formalnie uwiarygodnić decyzję podjętą wcześniej.
Smaczku tej historii dodaje polityczny życiorys zwyciężczyni. Paulina Apoczkin-Domańska nie jest w Choszcznie postacią zupełnie nowo poznaną – w wyborach samorządowych w 2024 roku startowała do rady miejskiej z listy Komitetu Wyborczego Wyborców „Alternatywa Wioletty Kaszak”, czyli komitetu związanego z ówczesną i obecną starostą choszczeńską. To właśnie ten epizod polityczny wywołuje najwięcej pytań. Komitet „Alternatywa Wioletty Kaszak” w tych samych wyborach wystawił też własną kandydatkę na burmistrza, Sandrę Żuk-Grzejszczyk, zatrudnioną w starostwie powiatowym jako kierownik do spraw prasowych, promocji, kultury i sportu. W pierwszej turze Żuk-Grzejszczyk zajęła ostatnie, piąte miejsce z wynikiem 10,53 procent, co wyeliminowało ją z dalszej rywalizacji. Do drugiej tury przeszli Artur Raczyński i Łukasz Młynarczyk, wspierany przez Platformę Obywatelską. Raczyński wygrał, zdobywając 55,9 procent głosów – ponad dwa i pół raza więcej niż w pierwszej turze, co wskazuje, że w drugiej turze zebrał głosy wyborców odpadniętych już kandydatów, w tym najprawdopodobniej części elektoratu związanego ze środowiskiem starosty Kaszak. Mieszkańcy Choszczna od miesięcy powtarzają, że to właśnie środowisko skupione wokół starosty przesądziło o wyniku drugiej tury, przechylając szalę na korzyść Raczyńskiego.
Nie sposób w tym miejscu podważać kompetencji nowej dyrektorki – konkurs formalnie wygrała, przeszła przez dwuetapową procedurę, a jej rozmowa kwalifikacyjna dotycząca koncepcji rozwoju ChDK musiała przekonać komisję bardziej niż propozycja dotychczasowej dyrektor Anny Pastusiak. Trudno jednak nie zestawić ze sobą kilku faktów naraz: kandydatka od dawna typowana w kuluarach na to stanowisko, jej start w wyborach z komitetu związanego ze starostą, oraz to, że starosta i jej otoczenie mieli udział w zapewnieniu burmistrzowi zwycięstwa w drugiej turze. W tym układzie stanowisko dyrektorki miejskiej instytucji kultury, przyznane osobie z tego samego politycznego zaplecza, wygląda jak coś więcej niż przypadek – a przynajmniej jak coś, co trudno odróżnić od rozliczenia się za wsparcie udzielone niespełna półtora roku wcześniej.
Formalnie nikt nie musi się z niczego tłumaczyć. Konkurs się odbył, komisja wybrała, burmistrz podpisał. Ale w Choszcznie, tak jak w wielu innych gminach, to właśnie ten rozdźwięk między nienagannie wypełnioną procedurą a tym, co od miesięcy wiedzieli wszyscy zainteresowani, najlepiej pokazuje, jak wygląda dziś rozliczanie się z politycznym długiem.





