Trzeci etap kanalizacji w Tanowie to jedna z największych inwestycji infrastrukturalnych realizowanych obecnie w gminie Police. Ponad 15 kilometrów nowej sieci, modernizacja stacji uzdatniania wody i blisko 24 miliony złotych dofinansowania z Funduszy Europejskich mają realnie zmienić komfort życia mieszkańców. Jednocześnie coraz głośniej wybrzmiewają pytania o tempo inwestycji w innych miejscowościach, zwłaszcza w Przęsocinie, gdzie mieszkańcy od lat czekają na podobne rozwiązania. Z radnym gminy Police, Krzysztofem Kubistalem, rozmawiamy nie tylko o samej inwestycji, ale też o odpowiedzialności samorządu, realnych ograniczeniach finansowych, oczekiwaniach mieszkańców i o tym, czy rozwój infrastruktury nadąża za tempem rozwoju gminy.
Jawność poczynań władzy: tak czy nie?
– Zdecydowanie tak.
Burmistrz powinien udzielić informacji o premiach, nagrodach oraz o uzasadnieniu tych nagród dla pracowników funkcyjnych w magistracie?
– Powinien. Ja bym tam zrobił, natomiast nie chce oceniać jego decyzji: on zarządza urzędem jako burmistrz, on bierze na siebie odpowiedzialność za swoje decyzje. Jako radny mogę najwyżej kontrolować poczynania władzy wykonawczej w gminie.
W jaki sposób? Składając interpelacje?
– To jeden z wielu elementów, proszę zauważyć, że interpelacje wcale nie są odzwierciedleniem aktywności radnego. Niektórzy interpelują, inni często bywają w gminie, rozmawiają z urzędnikami z poszczególnych działów, z burmistrzami, rozmawiają na komisjach. Radny, jeżeli chce, ma wiedzę o tym, co się dzieje w gminie.
A co się dzieje dziś w Policach?
– Sporo inwestycji przed nami. To, że dzisiaj na każdym kroku nie widzimy koparek, nie oznacza, że jest stagnacja. Po dekadach zaniedbań w wielu przestrzeniach, trwa dużo prac czysto administracyjnych. Żeby budować, trzeba przejść pewne procedury, a jeśli mamy do czynienia ze środkami publicznymi, trzeba ich sumiennie przestrzegać.
Który proces inwestycyjny, według Ciebie, jest dziś najbardziej znaczący dla mieszkańców?
– Na pewno obwodnica Polic, ona ma znaczenie dla każdego, tu trzeba się jeszcze trochę uzbroić w cierpliwość. Niewątpliwie budownictwo społeczne, to ważny krok w stronę mieszkańców i ich potrzeb, to również trwa i niebawem się zmaterializuje. Osobiście uważam, że trzeci etap kanalizacji w Tanowie to sukces samorządu obecnej kadencji. Może nie dotyczy bezpośrednio każdego mieszkańca gminy, ale kanalizacja to nie luksus, tylko cywilizacyjna konieczność i w pełni rozumiem radość mieszkańców Tanowa w kontekście tej inwestycji – zresztą to niemałe zadanie z punktu widzenia finansów.
Ta kanalizacja w Tanowie przedstawiana jest jako duży sukces inwestycyjny gminy. Czy rzeczywiście mamy do czynienia z przełomem?
– Z punktu widzenia mieszkańców – zdecydowanie tak. Kanalizacja to nie jest inwestycja widowiskowa. Nie przecinamy wstęgi przy nowym obiekcie sportowym, nie widać jej na pierwszy rzut oka. Ale to właśnie ona najbardziej zmienia codzienność. Mówimy o bezpieczeństwie sanitarnym, ochronie środowiska, jakości wody i zwykłym komforcie życia. To są rzeczy, które docenia się dopiero wtedy, gdy zaczynają działać. Natomiast trzeba też powiedzieć uczciwie: to inwestycja, która powinna powstawać etapami już wcześniej. Dziś nadrabiamy pewne zaległości infrastrukturalne, które narastały przez lata.
Mieszkańcy pytają: „dlaczego dopiero teraz”?
– Bo to jedne z najdroższych inwestycji, jakie może realizować samorząd. Kilkanaście kilometrów sieci to dziesiątki milionów złotych. Bez środków zewnętrznych wiele gmin nie byłoby w stanie tego udźwignąć, Police także nie. Dlatego pozyskanie blisko 24 milionów złotych z Funduszy Europejskich jest tu kluczowe, a to się udało obecnej władzy. I żeby była jasność: mieszkańcy mają prawo pytać, czy pewne decyzje nie mogły zapaść wcześniej. Dziś widzimy, że rozwój budownictwa jednorodzinnego wyprzedził rozwój infrastruktury. I to jest lekcja na przyszłość – planowanie musi być bardziej długofalowe. W mojej ocenie, to planowanie dziś ma zupełnie inny wymiar niż jeszcze kilka lat temu.
Tanowo dziś, Przęsocin jutro?
– O to pytają mieszkańcy Przęsocina i mają do tego prawo. Dla nich to nie jest temat polityczny, tylko codzienny problem. Kanalizacja oznacza realną zmianę jakości życia, ale też wzrost wartości nieruchomości i większe możliwości rozwoju miejscowości. Myślę, że dziś sytuacja jest bardziej konkretna niż wcześniej, ale kluczowe będą najbliższe miesiące. Potrzebny jest jasny harmonogram i komunikacja z mieszkańcami. Sam sygnał, że „będzie szybciej”, to już za mało. Wierzę, że w obecnej kadencji proces inwestycyjny i tutaj ruszy.
Samorząd to nie tylko inwestycje. W ostatnim czasie angażuje się Pan również w działania społeczne, m.in. zbiórkę dla schroniska w Dobrej. To świadomy kierunek działania?
– W życie Polic angażowałem się już jako nastolatek, w mniejszej czy większej formie, ale dopiero teraz bardziej jestem na „świeczniku”, mandat radnego sprawia, że niektórzy patrzą na mnie inaczej niż dotychczas. Tak, bo samorząd to nie tylko duże inwestycje i liczby w budżecie. Aktywność społeczna także codzienne sprawy mieszkańców i wrażliwość społeczna nie są dyktowane moją obecnością w samorządzie. Mam już taki charakter. Schroniska, organizacje społeczne czy lokalne inicjatywy często funkcjonują dzięki zaangażowaniu ludzi, a nie dużym środkom. Jeżeli możemy pomóc, to warto to robić. To buduje wspólnotę. Chcę w tym uczestniczyć.
Byłeś inicjatorem ubiegłorocznego Zwierzogrania w Policach. Powtórzysz to w tym roku?
– Tak, zdecydowanie chcemy wrócić ze Zwierzograniem. W tej chwili ustalamy jeszcze dokładną datę, ale mogę już powiedzieć, że wydarzenie na pewno odbędzie się w maju. Widzieliśmy w ubiegłym roku, jak duże było zainteresowanie mieszkańców i jak wiele dobra udało się wspólnie zrobić, dlatego naturalne było, że będziemy chcieli to kontynuować. Jesienią planujemy także kolejne, znaczące wydarzenie o charakterze prozwierzęcym w Policach. Chcę budować świadomość, że odpowiedzialność za zwierzęta jest częścią naszej codzienności. Pomaganie zwierzętom to nie moda ani jednorazowa akcja, tylko nasz obowiązek jako ludzi.
Coraz częściej słychać opinię, że mieszkańcy mają dziś większe oczekiwania niż możliwości samorządu. Czy gmina Police nadąża za tempem zmian?
– Mieszkańcy są dziś bardziej świadomi, oczekują konkretów, terminów i przejrzystości. I słusznie. Samorząd musi się do tego dostosować. Sama realizacja inwestycji już nie wystarcza – równie ważna jest komunikacja. Czasem problemem nie jest brak działań, tylko brak informacji o tym, co się dzieje. A wtedy pojawia się frustracja. Uważam, że w najbliższych latach największym wyzwaniem samorządów jako takich będzie właśnie budowanie zaufania poprzez otwartość i dialog.
Jesteś radnym z obozu burmistrza, Krystiana Kowalewskiego. Mocno współpracujecie z Koalicją Obywatelską, ale jak to bywa w polityce – potrzebne są przy współpracy kompromisy. To utrudnia funkcjonowanie samorządu?
– Absolutnie nie. Jesteśmy gotowi na współpracę z każdym, to nie polityka, to troska o miejsce, w którym się mieszka. To odpowiedzialność, to zaufanie, jakim obdarzyli nas wyborcy. Każdy z klubów w radzie, ba- nawet każdy radny ma jakieś swoje ma swoje priorytety, swoje środowisko i sprawy, które uważa za najważniejsze. I to jest naturalne. Kompromis nie jest słabością, tylko podstawą działania samorządu. Bez niego trudno byłoby realizować większe inwestycje czy prowadzić długofalową politykę rozwoju gminy. Oczywiście zdarzają się różnice zdań, czasem dyskusje są trudne, ale to normalne. Najważniejsze jest to, żeby na końcu potrafić usiąść do stołu i znaleźć rozwiązanie dobre dla mieszkańców, a nie dla jednej czy drugiej strony politycznej. Współpraca z Koalicją Obywatelską czy innymi środowiskami nie oznacza rezygnacji z własnego zdania. Oznacza natomiast gotowość do rozmowy i szukania wspólnego mianownika. I moim zdaniem właśnie tak powinien działać samorząd – spokojnie, odpowiedzialnie i bez przenoszenia sporów z poziomu ogólnopolskiej polityki na lokalny grunt.





