czwartek, 13 sierpnia, 2026
spot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Kumak nizinny znika z Polski. W Kościnie wciąż tu jest i wymaga czynnej ochrony

Kumak nizinny (Bombina bombina) mierzy najwyżej pięć centymetrów. W Polsce objęty jest ścisłą ochroną gatunkową, a gdy potwierdzi się jego obecność na danym terenie, urzędy potrafią odwołać nawet drobne prace melioracyjne, żeby nie naruszyć siedliska. To nie biurokratyczna fanaberia – kumak nizinny należy do płazów, które w Europie znikają najszybciej. W Kościnie potwierdzona jest jego obecność. 

Kumaka rozpoznać łatwo, jeśli się go zobaczy: szaro-brunatny grzbiet, a od spodu jaskrawa, żółto-pomarańczowa plama z czarnymi plamkami – ostrzeżenie dla drapieżników, że skóra płaza wydziela toksyczną wydzielinę. Żyje tam, gdzie inne gatunki dawno się poddały: w płytkich, zarośniętych oczkach wodnych, rowach melioracyjnych, podmokłych łąkach i starorzeczach. Potrzebuje wody stojącej lub wolno płynącej, nasłonecznionej i bogatej w roślinność – czyli dokładnie takich miejsc, które najpierw meliorowano, potem osuszano, a na końcu zasypywano pod inwestycje.

Efekt jest taki, że populacja kumaka nizinnego w Europie Zachodniej niemal przestała istnieć, a w Polsce gatunek wycofuje się z kolejnych regionów. Dlatego trafił na listy gatunków chronionych – zarówno krajowe rozporządzenie, jak i unijna dyrektywa siedliskowa traktują go jako gatunek priorytetowy.

Kościn i Dołuje – potwierdzona obecność

Na terenie Kościna oraz w okolicznych Dołujach – w podmokłych zagłębieniach terenu, które zaczynają wysychać – obecność kumaka nizinnego została stwierdzona. To nie przypuszczenie, tylko fakt odnotowany w terenie. Takie miejsca, pozornie nieciekawe, pełnią funkcję kluczowego siedliska rozrodczego: płazy składają tam jaja, a kijanki mają czas i spokój, żeby przejść metamorfozę, zanim zbiornik latem skurczy się do kałuży.

Potwierdza to Waloryzacja przyrodnicza Gminy Dobra z grudnia 2023 roku, opracowana na zlecenie urzędu gminy przez zespół specjalistów. W opisie jednego z tamtejszych, Ptasiego Zakątka, płytkie fragmenty akwenu służą płazom za miejsce rozrodu, a wśród stwierdzonych tam gatunków wymieniony jest kumak nizinny obok ropuchy zielonej i pospolitych żab wodnych. To samo opracowanie kwalifikuje kumaka z tego stanowiska do II załącznika unijnej dyrektywy siedliskowej – a więc do grona gatunków, dla których państwa członkowskie UE mają obowiązek wyznaczać i chronić specjalne obszary ochrony, niezależnie od tego, czy teren formalnie wchodzi w skład sieci Natura 2000, czy nie.

Właśnie dlatego każda ingerencja w te tereny – nawet pogłębienie rowu czy odwodnienie fragmentu łąki – wymaga zgody i najczęściej kończy się odmową, jeśli w pobliżu potwierdzono obecność gatunku. Polskie prawo nie zostawia tu pola do interpretacji, a zobowiązania wynikające z dyrektywy siedliskowej idą jeszcze dalej niż krajowe rozporządzenie o ochronie gatunkowej.

Żwirownia oznacza koniec, nie przerwę

Planowana budowa żwirowni na tym terenie to nie jest ryzyko odwracalne. Wydobycie kruszywa w najbliższej okolicy siedliska, wiąże się z osuszeniem gruntu, zdjęciem warstwy roślinności i trwałym przekształceniem rzeźby terenu – dokładnym przeciwieństwem tego, czego potrzebuje kumak do przetrwania. Zbiorniki, w których dziś żyje populacja, mogą przestaną istnieć, one i bez żwirowni narażone są na suszę hydrologiczną. Ewentualne, kolejne zaburzenia hydrologiczne mogą doprowadzić do niepowetowanej straty przyrodniczej. Siedliska kumaka nie da się odtworzyć po zakończeniu eksploatacji żwirowni w takiej formie, jaka utrzymywała gatunek przez lata.

To argument, którego nie można pominąć przy ocenie tej inwestycji. Nie chodzi o formalność do odhaczenia w raporcie środowiskowym, tylko o los jednej z ostatnich w regionie populacji gatunku, który w skali Europy ginie szybciej niż większość innych płazów. Jeśli decyzja o budowie żwirowni zapadnie bez uwzględnienia stanowiska w Kościnie, skutki będą nieodwracalne – a odpowiedzialność za to poniesie ten, kto zdecydował się to zignorować.

Popularne Artykuły