Planowane zmiany w zasadach zatrudniania lekarzy i organizacji pracy placówek finansowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia wywołują coraz większe obawy w środowisku podstawowej opieki zdrowotnej. Szczególnie mocno sprzeciwiają się im lekarze rodzinni zrzeszeni w Porozumieniu Pracodawców Ochrony Zdrowia. Ich zdaniem proponowane rozwiązania mogą uderzyć przede wszystkim w niewielkie przychodnie działające poza dużymi ośrodkami miejskimi. Placówki, które już dziś mają trudności z pozyskaniem lekarzy, mogą zostać zmuszone do konkurowania o kadry z dużo większymi podmiotami dysponującymi znacznie większymi możliwościami finansowymi.
Projektowane przepisy są częścią szerszej próby uporządkowania zasad pracy medyków oraz ograniczenia zjawiska określanego jako wielozatrudnienie. Ministerstwo Zdrowia wskazuje przy tym na potrzebę ograniczenia sytuacji, w których lekarze pracują jednocześnie w kilku placówkach, a także na konieczność przeciwdziałania bardzo wysokim wynagrodzeniom występującym w części sektora publicznej ochrony zdrowia. Z perspektywy resortu ma to prowadzić do większej przejrzystości systemu i lepszego wykorzystania publicznych pieniędzy. Lekarze rodzinni przekonują jednak, że zastosowanie tych samych mechanizmów wobec dużych szpitali oraz niewielkich przychodni może przynieść zupełnie inne skutki.
Jednym z najważniejszych elementów projektu jest ograniczenie łącznego czasu pracy pracownika medycznego we wszystkich placówkach do poziomu odpowiadającego dwóm pełnym etatom. Dodatkowo lekarz pracujący w podmiocie posiadającym kontrakt z NFZ miałby być zatrudniony w tej placówce przynajmniej na połowę etatu. Kolejne zatrudnienie w innym podmiocie posiadającym kontrakt z publicznym płatnikiem wymagałoby zgody głównego miejsca pracy. Projekt przewiduje również maksymalną stawkę godzinową oraz limit miesięcznego wynagrodzenia za świadczenia finansowane przez NFZ. Przy założeniu pracy odpowiadającej dwóm pełnym etatom maksymalna miesięczna kwota miałaby wynosić 76 800 złotych.
Właśnie te rozwiązania budzą szczególne obawy wśród przedstawicieli małych przychodni. Ich sytuacja kadrowa jest odmienna od sytuacji dużych szpitali czy rozbudowanych centrów medycznych. W wielu miejscowościach znalezienie lekarza gotowego do stałej współpracy już dziś wymaga znacznie większego wysiłku niż w największych miastach. Ograniczenie możliwości zatrudniania specjalistów oraz dodatkowe wymagania formalne mogą sprawić, że część placówek będzie miała jeszcze większe trudności z zapewnieniem obsady potrzebnej do prawidłowego funkcjonowania.
Istotne znaczenie ma także struktura samego rynku podstawowej opieki zdrowotnej. Według danych przywoływanych przez PPOZ ponad 95 procent placówek lekarzy rodzinnych stanowią niepubliczne przychodnie. Są to często niewielkie podmioty działające w formule małych przedsiębiorstw. W ocenie organizacji narzucenie im dodatkowych procedur związanych z zatrudnianiem lekarzy może osłabić ich pozycję w rywalizacji o personel. Szczególnie trudna może być sytuacja placówek z mniejszych miejscowości, które już teraz konkurują o lekarzy z ośrodkami znajdującymi się w większych miastach.
Kontrowersje wywołuje również pomysł organizowania konkursów ofert dla medyków chcących pracować w placówkach posiadających umowy z NFZ. Dla dużych podmiotów taki mechanizm może być stosunkowo łatwy do przeprowadzenia. Niewielka przychodnia może znaleźć się jednak w zupełnie innej sytuacji. Jeżeli o tego samego lekarza będzie mogła konkurować placówka z dużego miasta dysponująca większym budżetem, mały podmiot może mieć ograniczone możliwości przedstawienia atrakcyjnej oferty. W efekcie regulacja mająca uporządkować rynek zatrudnienia może paradoksalnie zwiększyć koncentrację kadry medycznej w większych ośrodkach.
Lekarze zwracają uwagę również na wysokość proponowanej maksymalnej stawki godzinowej. Projekt zakłada limit wynoszący obecnie 240 złotych brutto za godzinę. Dla właścicieli przychodni jest to kwestia bezpośrednio związana z możliwością pozyskania personelu. Placówka musi bowiem dostosowywać warunki współpracy do lokalnego rynku pracy oraz dostępności lekarzy. W miejscach, w których specjalistów brakuje, możliwość zaoferowania wyższej stawki może mieć decydujące znaczenie dla utrzymania lekarza i zapewnienia pacjentom ciągłości świadczeń.
Osobną kwestią jest rozbudowanie obowiązków administracyjnych. Projektowane regulacje przewidują między innymi szczegółowe określanie harmonogramów pracy oraz dodatkowe oświadczenia dotyczące zatrudnienia medyków. W praktyce podstawowa opieka zdrowotna musi reagować na codzienną zmienność sytuacji. Urlopy, zwolnienia lekarskie, zastępstwa czy nagłe zmiany liczby pacjentów sprawiają, że rzeczywisty harmonogram pracy może różnić się od planu ustalonego wcześniej. Lekarze rodzinni obawiają się, że konieczność każdorazowego aktualizowania dokumentacji może oznaczać więcej pracy administracyjnej, aneksów i formalności.
Spór dotyczy zatem nie tylko wysokości wynagrodzeń. W tle znajduje się znacznie ważniejsze pytanie o sposób funkcjonowania podstawowej opieki zdrowotnej. Dla pacjenta najistotniejsze jest to, czy w jego miejscowości będzie dostępny lekarz i czy przychodnia będzie w stanie zapewnić ciągłość świadczeń. Jeżeli regulacje ograniczą możliwości zatrudniania medyków w miejscach, gdzie już dziś ich brakuje, skutki mogą być odczuwalne przede wszystkim lokalnie. Mieszkańcy mniejszych miejscowości mogą zostać zmuszeni do korzystania z placówek znajdujących się dalej od miejsca zamieszkania.
PPOZ podkreśla jednocześnie, że nie kwestionuje potrzeby kontroli sposobu wydawania środków publicznych. Organizacja sprzeciwia się jednak rozwiązaniom, które jej zdaniem nadmiernie ingerują w funkcjonowanie niepublicznych podmiotów leczniczych. W jej ocenie przychodnie korzystające z finansowania NFZ nadal pozostają przedsiębiorstwami, które muszą samodzielnie organizować swoją działalność, dobierać personel oraz ustalać warunki współpracy z lekarzami.
Lekarze rodzinni wskazują przy tym na jeszcze jeden aspekt całej sprawy. Ich zdaniem małe przychodnie mogą ponieść konsekwencje problemów finansowych występujących w innych częściach systemu ochrony zdrowia. Regulacje przygotowywane z myślą o ograniczeniu bardzo wysokich wynagrodzeń w części publicznych szpitali mogą mieć bowiem wpływ na sytuację kadrową niewielkich placówek POZ. Jeżeli lekarze zaczną wybierać większe ośrodki oferujące im stabilniejsze warunki pracy, mniejsze przychodnie mogą mieć trudności z utrzymaniem obecnej liczby personelu.
Środowisko lekarzy rodzinnych apeluje o wycofanie projektu w obecnym kształcie albo jego zasadniczą zmianę. Wśród postulatów znajduje się ochrona stabilności zawartych umów, ograniczenie rozwiązań ingerujących w funkcjonowanie niepublicznych placówek oraz rezygnacja z mechanizmów, które w warunkach niedoboru personelu mogą dodatkowo utrudniać rekrutację lekarzy i pielęgniarek. PPOZ domaga się również szerszego dialogu pomiędzy resortem zdrowia a przedstawicielami podstawowej opieki zdrowotnej.
Ostateczny kształt przepisów będzie miał znaczenie znacznie wykraczające poza kwestie organizacyjne i wysokość wynagrodzeń. Podstawowa opieka zdrowotna jest pierwszym ogniwem kontaktu pacjenta z systemem ochrony zdrowia, a jej sprawność w dużej mierze zależy od dostępności lekarzy. Każda regulacja dotycząca sposobu ich zatrudniania musi więc uwzględniać realia rynku pracy, szczególnie w mniejszych miejscowościach. Dla dużego szpitala dodatkowy obowiązek administracyjny może być kolejną procedurą do obsłużenia. Dla niewielkiej przychodni każda dodatkowa bariera kadrowa lub finansowa może mieć znacznie poważniejsze konsekwencje. Właśnie dlatego planowane zmiany stały się przedmiotem tak zdecydowanego sprzeciwu ze strony lekarzy rodzinnych.





