wtorek, 6 października, 2026
spot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Nie będzie sesji nadzwyczajnej o odwołaniu Schwarz? Jak Małgorzata Rychel zamienia radę gminy w prywatny folwark i poucza radnych

Samorządność opiera się na prostych filarach: jawności, transparentności i gotowości do mierzenia się z trudnymi pytaniami. Niestety, w wydaniu Przewodniczącej Rady Gminy Małgorzaty Rychel te fundamenty uległy całkowitej erozji. Kiedy radni zaapelowali o zwołanie sesji by wyjaśnić sprawę wygaśnięcia mandatu wójt, Małgorzaty Schwarz, zza prezydialnego stołu padają nie merytoryczne odpowiedzi, lecz paraliżujące pouczenia, cynizm i formalistyczna obstrukcja. Mailowa odmowa zwołania sesji wysłana przez Małgorzatę Rychel do radnych to podręcznikowy przykład urzędniczej pychy i ucieczki od odpowiedzialności. Zamiast pochylić się nad istotą problemu – o którym, jak sama przyznaje, wszyscy słyszeli – przewodnicząca woli chować się za paragrafami i pouczać radnych jak niesfornych uczniów w szkolnej ławce.

Po tym, jak do wojewody trafiły dokumenty, które wskazują wprost, że mandat wójt Małgorzaty Schwarz wygasł z prawa już w 2024 roku, radni zaapelowali o szybkie zwołanie sesji nadzwyczajnej. Wtedy do gry wkroczyła z impetem przewodnicząca, rady gminy, Małgorzata Rychel. Ton, w jakim przewodnicząca rady zwraca się do wybranych w demokratycznych wyborach przedstawicieli lokalnej społeczności, trudno ocenić inaczej niż jako jawny absurd i patetyczny moralizm słowa, w których wzywa radnych do zachowania powagi:

„Przy okazji apeluję do Szanownych Kolegów o profesjonalne zachowania zgodne z powagą pełnionej funkcji i nieuleganie emocją [wym.] obnażanym na Facebooku czy też wyrazem, których jest składanie wniosków z takimi wadami. Bycie radnym to służba i odpowiedzialność, a nie platforma do zdobywania popularności i lajków” – napisała Małgorzata Rychel do radnych.

To zadziwiająca hipokryzja. Radni zgłaszają wniosek o sesję w sprawie niepokojącej opinii prawnej dotyczącej naruszenia prawa przez wójta, a przewodnicząca zarzuca im… szukanie „lajków” i uleganie emocjom. Od kiedy to troska o praworządność i próba wyjaśnienia nieprawidłowości są oceniane jako „szukanie popularności”? Przewodnicząca próbuje zdyskredytować radnych i ich troskę o interes gminy, sprowadzając rzeczowy problem polityczny do „emocji obnażanych na Facebooku”.

„Spektakl ku uciesze gawiedzi” – czyli co Małgorzata Rychel myśli o mieszkańcach?

Jeszcze bardziej bulwersujące jest jawne lekceważenie samych mieszkańców gminy, których sprawa dotyczy . W swojej wiadomości przewodnicząca Rychel posuwa się do stwierdzenia, że sesja dotycząca potencjalnych naruszeń prawa byłaby cyrkiem:

„(…) byłby to jedynie nielegalnie zwołany spektakl ku uciesze gawiedzi, a nie sesja nadzwyczajna odnosząca się do konkretów załączonych do wniosku o jej zwołanie. Jestem przekonana, że mieszkańcy i nasi wyborcy oczekują konkretów, a nie spektakli do niczego nie prowadzących.”

Nazywanie mieszkańców i wyborców „gawiedzią”, która przychodzi na sesję jedynie szukać „ucieszy”, pokazuje rzeczywisty stosunek przewodniczącej do mandatu społecznego i jawności życia publicznego. Czy transparentność funkcjonowania gminy i debata nad ewentualnym łamaniem prawa przez wójta to dla Małgorzaty Rychel tylko „spektakl”? Mieszkańcy nie oczekują od przewodniczącej roli cenzora, który decyduje, co wolno im wiedzieć, a co należy zamieść pod dywan. Oczekują otwartej kurtyny i jasnych odpowiedzi.

Zamiast wyciągniętej dłoni – formalizm i kije w szprychy

Zamiast wskazać radnym uchybienia formalne w sposób konstruktywny i pomóc w ich natychmiastowym usunięciu – po to, by sesja mogła odbyć się jak najszybciej i rozwiać wszelkie wątpliwości – przewodnicząca Rychel triumfująco odrzuca wniosek i zamyka drzwi do dyskusji:

„(…) wszyscy słyszeli o opinii prawnej związanej z naruszeniem prawa przez Wójt, lecz nikt jej nie widział (…)”

Skoro „wszyscy słyszeli”, a sprawa wywołuje niepokój społeczny, obowiązkiem przewodniczącego rady jest zrobienie wszystkiego, aby sprawę ujawnić, przedstawić owe dokumenty i przeciąć spekulacje na oficjalnym forum. Wykorzystywanie kruczków formalnych, by zablokować debatę w momencie, gdy pojawiają się zarzuty wobec wójta, to nic innego jak polityczny parasol ochronny rozłożony nad organem wykonawczym.

Bycie przewodniczącą rady gminy to rzeczywiście odpowiedzialność – ale przede wszystkim odpowiedzialność przed mieszkańcami i wobec prawa do informacji. Prowadzenie lokalnej polityki poprzez złośliwe wiadomości, wycieczki osobiste o „lajkach na Facebooku” i określanie wyborców mianem „gawiedzi” dowodzi jednego: to nie radni ulegają emocjom, lecz przewodnicząca Małgorzata Rychel straciła poczucie misji i dystans wymagany na tak reprezentacyjnym stanowisku. Mieszkańcy zasługują na konkretne sesje, a nie na arbitralną cenzurę.

Kim jest Małgorzata Rychel?

Od początku tej kadencji, jako radna, podkreślała swoją niezależność. Ta niezależność jednak miała swoją cenę. Po tym, jak jej mąż dostawał zlecenia na obsługę gminnych jednostek jako specjalista od RODO, przeszła na stronę obozu obecnej władzy Kołbaskowa. Nie brakowało przy tym kontrowersji, bo obrażała mieszkańców Będargowa, gdy ci protestowali w sprawie krzywdzących dla sołectwa zapisów w Planie Ogólnym.

W efekcie radna Rychel, która wówczas piastowała również stanowisko sołtysa Będargowa, została przez mieszkańców wsi odwołana ze stanowiska. W zamian przejęła stanowisko przewodniczącej Rady Gminy Kołbaskowo i jak widać, obecnie mocno realizuje politykę wójt, która… według prawników już dawno wójtem być nie powinna ze względu na naruszenie ustawy antykorupcyjnej.

Po przeczytaniu korespondencji Małgorzaty Rychel z radnymi można wywnioskować, że „żołnierze” Małgorzaty Schwarz w radzie gminy będą jej bronić do upadłego, nawet kosztem swojego własnego wizerunku.

Popularne Artykuły