Postępowania umorzone. Zarzuty nie znalazły potwierdzenia w dokumentach. A jednak konflikt wokół Gminnego Ośrodka Kultury, Sportu i Rekreacji w Przecławiu wciąż budzi ogromne emocje. Mariusz Skóra – były dyrektor GOKSiR – po miesiącach milczenia mówi wprost o „zmowie”, politycznych kulisach swojego odwołania i odpowiedzialności konkretnych osób. Twierdzi, że nie czuje ulgi po decyzji prokuratury. Czuje żal. I zapowiada dalszą walkę – w sądzie pracy i poza nim. Czy jego stanowisko zostało „sprzedane”? Czy zawiadomienia były elementem większej układanki? I dlaczego – jak twierdzi – nikt nie zapytał go o zdanie, zanim zapadły decyzje?
To rozmowa, która rzuca nowe światło na kulisy funkcjonowania jednej z kluczowych instytucji kultury w gminie Kołbaskowo.
Postępowania prowadzone po zawiadomieniach władz gminy o rzekomych nieprawidłowościach w GOKSiR za czasów Pańskiego dyrektorowania, zostały umorzone. Czuje Pan ulgę?
– Nie nazwałbym tego rozstrzygnięcia w kategorii ulgi. Ulgę mogliby odczuwać ludzie mający coś na sumieniu i jednocześnie mocno wierzący w siłę i doświadczenie procesowe swoich prawników. Ja, w przedmiotowej sprawie, nigdy nie czułem się winny i całkowicie odpuściłem sobie wsparcie i reprezentacje mojej osoby przez jakiegokolwiek prawnika – reprezentuję się sam. Nie czuję ulgi – czuję żal. Żal, że jeden człowiek (w tym przypadku Wójt Gminy Kołbaskowo Małgorzata Schwarz), bez większej refleksji i dialogu, jest w stanie zniweczyć pracę, świetną pracę, kilkunastu osób na przestrzeni ponad trzech lat. Żal jest tym większy, że osoby, które tworzyły ze mną GOKSiR w Przecławiu od zera, straciły pracę. Większość z nich zostawiło w tych murach serce – często kosztem własnego życia prywatnego – a potraktowani zostali, w części przypadków, równie obrzydliwie jak ja.
Wielokrotnie podkreślał Pan, że zarzuty wobec Pana miały opierać się głównie na informacjach niepopartych dokumentami. Były wyssane z palca?
– „Zarzuty” oparte były na pisemnych oświadczeniach dwóch byłych pracowników GOKSiR, złożonych na ręce Wójt Gminy Kołbaskowo – w tym samym dniu i o wręcz jednakowej treści – klasyczna zmowa mająca zdyskredytować moją osobę. Żaden z zarzutów nie był podparty dokumentami, a tylko przypuszczeniami. Mateusz Iżakowski (aktualny Rzecznik Prasowy Urzędu Gminy w Kołbaskowie) w GOKSiR odpowiedzialny za lokalną telewizję GOKSiR.TV, a później, już po moim odwołaniu, przekształconą w Kołbaskowo.eu oraz Tomasz Skierczyński (koordynator byłego Kina Zachód w GOKSiR) – prywatnie przyjaciele „z jednego podwórka z Gryfic”. To osoby, które przyczyniły się bezpośrednio do mojego odwołania ze stanowiska Dyrektora GOKSiR. Czy obaj Panowie działali na czyjeś zlecenie – tego nie wykluczam, ale również nie potwierdzam – niech odpowiednie służby zweryfikują rzeczywisty stan – w pierwszej kolejności zapytałbym Wójt Małgorzatę Schwarz i jej najbliższe otoczenie.
Jak Pan myśli; dlaczego to zawiadomienie w ogóle się pojawiło? Bo słychać głosy, że po prostu chciano się Pana pozbyć z GOKSiR-u.
– Jestem doświadczonym managerem – zarządzałem strukturami pracowniczymi znacznie większymi aniżeli Wójt Gminy Kołbaskowo. Ale nigdy nie spotkałem się z takim chaotycznym schematem postępowania w stosunku do kadry kierowniczej i to samorządowej instytucji publicznej. Jestem normalnym człowiekiem – jeżeli ktoś gdzieś mnie nie chce, to odpuszczam i odchodzę. To proste i ludzkie. Ale… w tym przypadku dano mi do zrozumienia, że docenia się moją pracę na rzecz GOKSiR i całej Gminy Kołbaskowo, i w czerwcu 2022 roku otrzymałem z rąk Wójt Małgorzaty Schwarz powołanie na kolejne 5 lat, jako Dyrektora GOKSiR w Przecławiu. Co się później zmieniło? O dziwo odwiedził mnie Pan Rafał Roguszka – aktualny Dyrektor GOKSiR – z całym zespołem Pyrzyckiego Domu Kultury (którego w tamtym czasie był dyrektorem), chcąc pokazać pracownikom, jak powinien funkcjonować profesjonalny ośrodek kultury. Kilkanaście dni później Pan Roguszka był już Dyrektorem GOKSiR – czy to przypadek? Mocno wątpię. W przestrzeni publicznej pojawiło się wiele głosów, że moje stanowisko zostało „sprzedane” w zamian za poparcie konkretnych grup politycznych dla Małgorzaty Schwarz w wyborach samorządowych w 2024 roku. Nie potwierdzam tych informacji – nigdy się nad nimi nie pochyliłem…
Będzie Pan teraz walczył o swoje dobre imię i odszkodowania? Bo chyba nie o przywrócenie do pracy, przecież pracować dzisiaj miejscu, w którym Pana nie chciano, nie ma za bardzo sensu.
– Po zakończeniu postępowań przygotowawczych Prokuratury ruszyły moje postępowania w stosunku do Wójt Gminy Kołbaskowo oraz niestety GOKSiR, jako pracodawcy. W moich postępowaniach (w dalszym ciągu reprezentuję się sam – bez jakiegokolwiek prawnika), domagam się przywrócenia do pracy jako Dyrektora GOKSiR (uwielbiałem tę pracę) oraz wypłaty należnego wynagrodzenia za kilkadziesiąt miesięcy. Nie wyobrażam sobie jakiejkolwiek współpracy zawodowej z aktualną Wójt Gminy Kołbaskowo, ale Sąd może zawyrokować inaczej – być może niestety będzie nam dane ponownie spotkać się twarzą w twarz, ale czy Wójt będzie w stanie spojrzeć mi prosto w oczy – wątpię. I co z Panem Roguszką?
Rozważa Pan zawiadomienie do prokuratury o możliwych fałszywych zarzutach wobec Pana ze strony władz gminy?
– Aktualnie skupiam się na głównym postępowaniu w Sądzie Pracy. Jednakże obiecuję wszystkim, którzy przyczynili się do „obrzydliwej rewolucji kadrowej” w GOKSiR w Przecławiu, że zostaną pociągnięci do odpowiedzialności – każdy bez wyjątku.
Jak z dzisiejszej perspektywy ocenia Pan swoją współpracę z władzami gminy przed konfliktem? Kiedy – Pana zdaniem – nastąpił moment przełomowy?
– Nie mogę powiedzieć, że ta współpraca była zła – a wręcz twierdzę, że była dobra. Oczywiście irytujące były sytuacje ingerencji w procesy rekrutacyjne (chcąc zatrudnić osobę zameldowaną lub zamieszkałą na terenie Gminy Kołbaskowo, musiałem w pierwszej kolejności otrzymać akceptację Wójt Gminy Kołbaskowo) lub kwestie opłat za wynajmy w GOKSiR. Miałem zupełnie inną politykę szacowania cen opartą na tzw. rozeznaniu rynku, zaś wartości cenowe narzucane ostatecznie przez Wójt (poprzez zarządzenia własne) mocno odbiegały (na niekorzyść mieszkańców) od uśrednionych cen rynkowych. Takich spornych sytuacji było dość dużo, ale docieraliśmy się dość sprawnie i „pchaliśmy wspólnie ten wózek” w dobrym, i wspólnym kierunku. Momentem przełomowym (teraz już to wiem), było złożenie w dniu 09.08.2022 roku na ręce Wójt zawiadomień wspominanego Mateusza Iżakowskiego i Tomasza Skierczyńskiego, opisujących „zauważone nieprawidłowości” w funkcjonowaniu GOKSiR – nie poparte żadnymi dowodami czy dokumentami. Najdziwniejsze w całej tej sytuacji były, uzyskane w trybie ekspresowym, opinie wybranych organizacji pozarządowych z terenu Gminy Kołbaskowo, dotyczące „zgody” na odwołanie mojej osoby ze stanowiska Dyrektora GOKSiR. Stowarzyszenie „Łąka” w Kołbaskowie, Koło Gospodyń Wiejskich „Wysokie Sady” w Siadle Górnym, Koło Gospodyń Wiejskich w Przecławiu, Klub Przyjaciół Gminy Kołbaskowo w Przecławiu, Gminne Stowarzyszenie „Integracja” w Kołbaskowie, Stowarzyszenie Fit Kettlebell w Warzymicach. Nikt z tych podmiotów nie skontaktował się ze mną w przedmiotowej sprawie. Nikt nie zapytał „o co chodzi?”. Dlaczego? Przecież znam osoby, zarządzające tymi podmiotami, a one znają mnie – wspólnie zrobiliśmy wiele fajnych eventów. Czy te podmioty wiedziały tak naprawdę czego dotyczy sprawa? Czy złożyły jakieś oświadczenia w przedmiotowej sprawie? Ja nigdy nie widziałem żadnych dokumentów. Czy nakazano im wyrazić taką, a nie inną opinię? Może warto zapytać te podmioty oficjalnie? A może to główni beneficjenci urzędowych dotacji? Przecież są to inteligentni ludzie – znam ich. Tylko dlaczego zrobili to, co zrobili? Może warto też zapytać Panią Renatę Wójcik, która nadzorowała w tamtym czasie m.in. działalność KGW i organizacji pozarządowych, a była i jest „wiernym żołnierzem” Wójt Gminy Kołbaskowo – na tyle zaufaną, że bez żadnego doświadczenia zajęła moje miejsce jako p.o. Dyrektora GOKSiR.
Czy uważa Pan, że sprawa ma charakter wyłącznie personalny, czy raczej dotyczy szerszego sposobu zarządzania instytucjami gminnymi?
– Nie jestem pierwszym Dyrektorem zatrudnionym w Gminie Kołbaskowo, który ostatecznie „rozlicza się” z tą Wójt Gminy Kołbaskowo na poziomie sądowym. Mam w ogóle przekonanie, że kadra dyrektorsko-managerska w Gminie Kołbaskowo to w większości powołania „koleżeńskie”. Nie zmienia to jednak faktu – i podkreślam to z pełną stanowczością – że są to osoby w pełni profesjonalne, z olbrzymim doświadczeniem i olbrzymią wiedzą – i które bardzo szanuję. Jednakże… wydaje się, że są być może nieświadomie, lub muszą być, bardzo podatne na „sugestie” swojej bezpośredniej przełożonej. Nie tak to powinno wyglądać…
Po Pańskim odejściu pojawiły się głosy, że te oskarżenia gminnych władz były pretekstem do tego, by zastąpić Pana inną osobą, bardziej spolegliwą. Jak Pan to skomentuje?
– Byłem zaskoczony informacją, że moje miejsce zajął Pan Rafał Roguszka. To świetny specjalista ds. pozyskiwania zewnętrznych środków finansowych na konkretne projekty, do których niestety często trudno zebrać mu uczestników. Czy Gmina Kołbaskowo jest modelowym odbiorcą kultury wysokiej lub performersu? Oczywiście, że nie. Wystarczy oficjalnie zapytać mieszkańców, czego oczekują od GOKSiR, a z przyjemnością odpowiedzą. Ale trzeba to zrobić! W wywiadach dotyczących mojego odwołania ze stanowiska Dyrektora GOKSiR, Małgorzata Schwarz publicznie informowała, że były Dyrektor za bardzo skupił się na impresariacie artystów i wynajmie sali koncertowej – nie bardzo wiem, jak mam skomentować to, co aktualnie dzieje się w GOKSiR w Przecławiu – warto to przeanalizować. Aktualny budżet GOKSiR jest porównywalny z tym, co wskazywały liczby za mojego zarządzania, ale wydarzeń jest 60% mniej. Na co są w takim razie przeznaczane środki z dotacji podmiotowej? Czy nowy Dyrektor jest osobą bardziej spolegliwą? No cóż… ja mam jedno lub dwa zdjęcia z Wójt Gminy Kołbaskowo w czasie ponad 3-letniej kadencji. Pan Rafał ma kilka z każdego wydarzenia…
Gdyby Pan był dziś dyrektorem GOKSiR, zatrudniłby Pan Dorotę Trzebińską? Wydawałby Pan „pseudo media”?
– Pani Dorota Trzebińska była Przewodniczącą Rady Gminy Kołbaskowo. Organu, który powołał do życia GOKSiR i organu, który miał pełną kontrolę nad jego funkcjonowaniem. Nie wyobrażam sobie możliwości zatrudnienia Pani Trzebińskiej w strukturach GOKSiR – to byłby okrutny konflikt interesów i to dla obu stron.
Co chciałby Pan dziś powiedzieć mieszkańcom gminy Kołbaskowo, którzy obserwują ten spór z boku i oczekują przede wszystkim jasnego wyjaśnienia sytuacji?
– Włączmy myślenie. Zawsze warto zapytać drugą stronę o jej zdanie i opinię. Nie dajmy się sterować informacją (szczególnie w mediach społecznościowych) jak pacynki. Dotyczy to wszelkich sfer naszego funkcjonowania w przestrzeni social-mediów.
Zauważam duże problemy GOKSiR-u z transparentnością. Pan też miał problem z tym, by upubliczniać dokumenty związane z funkcjonowaniem palcówki?
– Nigdy nie mieliśmy żadnych problemów z transparentnością. Nawet jak trzeba było przygotować dla „pytającego” niestandardowe zestawienie, to zarywaliśmy noc, aby tylko zaspokoić potrzebę informacji. Zarządzana przeze mnie instytucja nie miała nic do ukrycia, więc wszelkie zapytania realizowaliśmy ekspresowo.





