Parki narodowe Pomorza Zachodniego — Woliński i Drawieński — są dziś filarami ochrony przyrody w regionie, ale równocześnie rozmowa o ich roli powinna przejść w płaszczyznę planowania kolejnych obszarów o najwyższym rygorze ochronnym. Woliński, ze swoją brzegową linią klifów, buczynami i wyspiarską deltą, jest przykładem unikatowego zestawu siedlisk łączących morze z lasem; Drawieński, z kolei, reprezentuje surową, polodowcową mozaikę rzek, jezior i torfowisk oraz duże kompleksy leśne, które stanowią istotny korytarz przyrodniczy i rezerwuar bioróżnorodności. Oba parki, choć różne w charakterze, dowodzą, że ochrona krajobrazu i procesów ekologicznych na poziomie parku narodowego przynosi namacalny efekt — zachowanie stanowisk rzadkich gatunków, zachowanie naturalnych procesów hydrologicznych i stworzenie ram dla badań naukowych.
Szczególną uwagę należy poświęcić projektowi Parku Narodowego Doliny Dolnej Odry. To propozycja, która od lat krążyła w debacie przyrodniczej, a w ostatnim czasie uzyskała konkretne wsparcie ze strony samorządów oraz zainteresowanie administracji centralnej. Dolina Dolnej Odry to mozaika rozległych łąk, starorzeczy, rozlewisk i bagien — środowisk kluczowych dla ptaków wodnych, migrujących gatunków oraz dla utrzymania funkcji retencyjnych korytarza rzecznego. Utworzenie parku na tym terenie oznaczałoby objęcie ochroną fragmentu przygranicznego układu Międzyodrza w Polsce, korespondującego z już istniejącą po niemieckiej stronie ochroną (Nationalpark Unteres Odertal), i stworzenie razem z nią jednorodnej, ponadgranicznej enklawy ochronnej o wartości międzynarodowej. W ostatnich miesiącach decyzje lokalnych samorządów i prace przygotowawcze wskazywały, że proces formalny może być nie tylko możliwy, lecz też stosunkowo szybki do przeprowadzenia, co czyni tę inicjatywę realnym krokiem w stronę wypełnienia mapy parków narodowych w Polsce.
Z punktu widzenia przyrodniczego, argumenty „za” Parkiem Narodowym Doliny Dolnej Odry są wielowymiarowe. Po pierwsze, ochrona łąk i starorzeczy na dużej powierzchni zabezpiecza siedliska lęgowe i żerowiska dla licznych gatunków ptaków, w tym gatunków o dużej wartości konserwatorskiej. Po drugie, utrzymanie naturalnych procesów rzeczno-zalewowych zwiększa odporność krajobrazu na ekstremalne zjawiska hydrologiczne, co ma znaczenie w kontekście ocieplającego się klimatu i zwiększonej zmienności opadów. Po trzecie, status parku narodowego daje ramy prawne do prowadzenia długoterminowego monitoringu naukowego, edukacji przyrodniczej i zrównoważonego rozwoju turystyki, co potencjalnie może przynieść wymierne korzyści społeczno-ekonomiczne regionowi, jeśli programy wsparcia i kompensacji zostaną odpowiednio zaprojektowane. Te atuty sprawiają, że Dolina Dolnej Odry powinna być traktowana priorytetowo w strategii ochrony przyrody województwa.
A gdyby Puszcza Bukowa została Parkiem Narodowym?
Drugim postulowanym kierunkiem jest rozszerzenie form ochronnych na Puszczę Bukową i rozważenie jej częściowego lub pełnego włączenia do systemu parków narodowych. Ten pomysł dopiero raczkuje i nie przebija się w ogólnopolskie media. Niemniej Puszcza Bukowa to jeden z najcenniejszych fragmentów naturalnej buczyny w zachodniej Polsce, o znaczeniu lokalnym i regionalnym. Mimo funkcjonujących form ochrony (park krajobrazowy, obszary Natura 2000, rezerwaty), większość kompleksu podlega gospodarce leśnej, co nie zawsze sprzyja utrzymaniu wielowiekowych struktur drzewostanu i siedlisk związanych z lasami dojrzałymi. Skala i jakość dojrzałych buczyn, a także bliskość dużej aglomeracji, czynią ten obszar kandydatem do rozszerzonej ochrony — objęcie go parkiem narodowym pozwoliłoby ochronić krytyczne dla różnorodności elementy ekosystemu leśnego, ograniczyć presję inwestycyjną i zapewnić spójną politykę ochrony dla fragmentów o najwyższych wartościach przyrodniczych.
Realizacja takich inicjatyw wymaga jednak delikatnego wyważenia interesów. Tworzenie parków narodowych jest procesem administracyjnym i społecznym równocześnie: domaga się rzetelnych badań przyrodniczych, transparentnych konsultacji z mieszkańcami i właścicielami gruntów oraz zaprojektowania mechanizmów rekompensat i wsparcia gospodarczo-społecznego. W praktyce oznacza to, że projekt Doliny Dolnej Odry czy ewentualne objęcie Puszczy Bukowej najwyższą ochroną zakłada nie tylko ochronę „przyrody dla przyrody”, lecz także programy rozwoju turystyki niskoemisyjnej, wsparcie dla lokalnych producentów i rolników prowadzących działalność zgodną z ochroną przyrody oraz inwestycje w edukację ekologiczną. Tak przygotowane, parki mogą stać się motorem zrównoważonego rozwoju regionalnego, nie zaś jedynie źródłem konfliktów.
Debata o nowych parkach narodowych na Pomorzu Zachodnim powinna więc być prowadzona w oparciu o naukę, wielostronne konsultacje i długofalowe strategie zarządzania krajobrazem. Woliński i Drawieński udowadniają, że ochrona wysokiego rzędu działa skutecznie; rozszerzenie tej ochrony o Dolinę Dolnej Odry i wybrane fragmenty Puszczy Bukowej może podnieść spójność sieci obszarów chronionych, zabezpieczyć kluczowe procesy ekologiczne i przynieść korzyści nie tylko przyrodzie, ale i społecznościom lokalnym. Jeśli celem jest trwałe zachowanie różnorodności biologicznej i odporności krajobrazu wobec zmian klimatu, argumenty natury przyrodniczej wskazują jednoznacznie: czas działać, ale działać mądrze i z uwzględnieniem lokalnej perspektywy.





