Najwyższa Izba Kontroli ujawniła poważne nieprawidłowości w działaniach Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie na przestrzeni lat 2021-2025. Zamiast zapewniać właściwe warunki do prowadzenia racjonalnej gospodarki rybackiej na rzekach i jeziorach, instytucja – zdaniem kontrolerów – sama utrudniała jej prowadzenie, naruszając przy tym obowiązujące przepisy.
W centrum ustaleń NIK znalazły się dwa programy uruchomione przez prezesa Wód Polskich: „Nasze łowiska” (2021-2022) oraz „Opłata krajowa” (od stycznia 2023 do czerwca 2024). Oba – według Izby – ograniczały gwarantowaną konstytucyjnie swobodę działalności gospodarczej podmiotom zajmującym się połowami i zarybianiem wód śródlądowych, a także zmniejszały liczbę i powierzchnię obwodów rybackich przekazywanych im w użytkowanie.
Program „Opłata krajowa” budził szczególne kontrowersje, ponieważ przystąpienie do niego nie było dobrowolne – brak zgody skutkował odmową zawarcia umowy użytkowania, a rezygnacja oznaczała automatyczne rozwiązanie już obowiązującej umowy. Tymczasem to dzierżawcy i użytkownicy obwodów rybackich, zgodnie z ustawą, powinni samodzielnie ustalać ceny i pobierać opłaty za zezwolenia na amatorskie połowy. Z obu programów Wody Polskie ostatecznie się wycofały, jednak – jak podkreśla NIK – były one niezgodne zarówno z ustawą o rybactwie śródlądowym, jak i z wytycznymi Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi, których prezes gospodarstwa – mając odmienne zdanie w tej sprawie – nie uznawał za wiążące.
Wody Polskie same łowiły ryby, które miały kontrolować
Kontrola wykazała niepokojący trend: podczas gdy malała liczba i powierzchnia obwodów oddawanych w użytkowanie zewnętrznym podmiotom, niemal pięciokrotnie wzrosła liczba obwodów, w których dyrektorzy Regionalnych Zarządów Gospodarki Wodnej samodzielnie prowadzili połowy i zarybianie – z 27 do 126, a ich powierzchnia zwiększyła się 2,5-krotnie, do 14,4 tys. hektarów. W efekcie instytucja, która powinna nadzorować i rozliczać innych z realizacji zadań rybackich, sama stała się ich wykonawcą. NIK ocenia to jednoznacznie negatywnie – zwłaszcza że nadzór nad polityką rybactwa śródlądowego formalnie sprawuje minister rolnictwa.
Zastrzeżenia do programu „Opłata krajowa” zgłaszał już w 2023 r. Związek Producentów Ryb, który uznał wprowadzone rozwiązania za niezgodne z prawem i domagał się wskazania podstawy prawnej dla ustalania przez prezesa PGW WP cen zezwoleń wędkarskich na obwodach, którymi gospodarstwo nie zarządzało. Program krytykowała także prezes Zarządu Głównego Polskiego Związku Wędkarskiego, która zwracała uwagę na brak dialogu z użytkownikami oraz na sytuację, w której musieli oni z góry akceptować udział w programie, nie znając jeszcze skali wynikających z niego obowiązków finansowych.
Zaniedbania w zarybianiu i błędy w dokumentacji
Kontrolerzy stwierdzili też, że regionalne zarządy w Gdańsku i Szczecinie – mimo prawnego obowiązku – nie prowadziły zarybiania na zbiornikach, którymi same zarządzały, a dokumentację prowadziły nierzetelnie. W Szczecinie w zestawieniach rocznych dwóch obwodów rybackich znalazły się błędne dane, a w Gdańsku ewidencje połowów i zarybień za 2023 r. nie zostały w pełni wypełnione dla żadnego ze zbadanych obwodów. Co istotne, tego rodzaju nieprawidłowości mogłyby skutkować rozwiązaniem umowy, gdyby dopuścił się ich zewnętrzny użytkownik – ale dyrektorzy RZGW prowadzący gospodarkę samodzielnie nie ponieśli żadnych konsekwencji.
Osobnym przypadkiem jest sytuacja dyrektora RZGW w Gdańsku, który – mimo postanowienia Sądu Rejonowego w Ostródzie zakazującego jakichkolwiek działań, w tym wydawania zezwoleń – udostępnił do amatorskiego połowu jeden z obwodów objętych sporem sądowym, tłumacząc się złożeniem odwołania od postanowienia.
NIK zwraca uwagę na niejednoznaczność przepisów, przez którą aż 14 z 16 marszałków województw nie oceniało prowadzenia gospodarki rybackiej przez dyrektorów RZGW działających samodzielnie – marszałkowie tłumaczyli, że nie wiedzą, komu mieliby taką ocenę przekazywać. Przepisy nie nakładają też na dyrektorów RZGW obowiązku informowania marszałków o użytkowanych obwodach czy zawieranych i rozwiązywanych umowach. Najpoważniejszy zarzut dotyczy jednak samego ministerstwa. Jak ustaliła Izba, resort wiedział o nieprawidłowościach związanych z obydwoma programami, jednak w całym badanym okresie nie przeprowadził w Wodach Polskich ani jednej kontroli dotyczącej gospodarki rybackiej i nie zapobiegł łamaniu przepisów.
Sporne zapisy w nowych umowach
Kontrola objęła też prace nad nowymi wzorami umów użytkowania obwodów rybackich, prowadzone od marca 2024 r. przez Zespół do spraw Śródlądowej Gospodarki Rybackiej i Wędkarskiej przy ministrze rolnictwa. Eksperci zwracali uwagę na niedozwolone klauzule, m.in. nakładające na użytkowników obowiązek usuwania na własny koszt śniętych ryb i zanieczyszczeń organicznych. Zastrzeżenia te potwierdziła Prokuratoria Generalna, wskazując na naruszenie zasady równości stron. Choć Wody Polskie częściowo zmodyfikowały zapisy, wyłączając sytuacje klęski żywiołowej, prezes gospodarstwa nie zgodził się na postulowane przez zespół szersze wyłączenie obejmujące wszystkie przypadki siły wyższej – pojęcia znacznie szerszego, obejmującego m.in. wojny czy strajki generalne.
W podsumowaniu kontroli Izba wskazuje na konieczność nowelizacji ustawy o rybactwie śródlądowym. Przepisy powinny jednoznacznie określać, że dyrektorzy RZGW mają prowadzić gospodarkę rybacką samodzielnie wyłącznie w tych obwodach, których nie udało się oddać w użytkowanie w drodze konkursu. NIK postuluje też, by marszałkowie województw oceniali realizację obowiązku prowadzenia racjonalnej gospodarki rybackiej nie tylko przez zewnętrzne gospodarstwa rybackie, ale również przez samych dyrektorów regionalnych zarządów Wód Polskich. Oba wnioski trafiły do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi.





