poniedziałek, 13 lipca, 2026
spot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Pęknięte ściany, osiadające podłogi, regały pełne akt. Wiemy, co się dzieje z budynkiem sądu w Pyrzycach

W Pyrzycach od kilku miesięcy krążą niepokojące plotki: budynek przy ul. Staromiejskiej 3, w którym działają wydziały zamiejscowe Sądu Rejonowego w Stargardzie, ma pękać w szwach i zagrażać pracownikom. Mieszkańcy są zaciekawieni i zmartwieni, obawiają się, że może dojść do likwidacji sądu w Pyrzycach A sąd do tej pory milczał. Dotarliśmy do dokumentów technicznych, które nigdy wcześniej nie były publicznie dostępne. Przeczytaliśmy je uważnie. Obraz, jaki się z nich wyłania, jest poważniejszy niż oficjalna narracja – ale też inny niż katastroficzny strach, który krąży w miejskich plotkach.

W lipcu 2025 roku pracownicy sądu zauważyli pęknięcia ścian i podłogi na pierwszym piętrze budynku. Sąd zlecił ekspertyzę. Powstały dwa dokumenty: ekspertyza techniczna konstrukcji autorstwa mgr. inż. Tomasza Lewandowskiego oraz opinia geotechniczna firmy N-GEO ze Szczecina. Obydwa datowane są na grudzień 2025 roku.

Fotografie dołączone do ekspertyzy mówią same za siebie. Na parterze, w pomieszczeniu archiwum, płytki posadzki są popękane wzdłuż wszystkich trzech szyn, po których jeżdżą metalowe regały z aktami. Pęknięcia nie są kosmetyczne – szyny wyraźnie zmieniły położenie, płytki są uniesione i poprzesuwane. Na korytarzu obok archiwum jest tak samo. Na pierwszym piętrze natomiast długie, ukośne rysy przebiegające przez płytki i tynk ścian nośnych. Na jednym ze zdjęć widać przymocowany do rysy pęknięty znacznik gipsowy, klasyczna metoda monitorowania, czy pęknięcie się rozszerza.

Ekspert podsumowuje to jednoznacznie: uszkodzenia mają charakter przemieszczeniowy i konstrukcyjny, nie są zwykłymi rysami tynku. Pękające płytki na pierwszym piętrze i rysy ścian nośnych są – jego zdaniem – wtórnym skutkiem odkształceń stropu i przemieszczeń jego podpór, wynikających z nierównomiernej pracy podłoża fundamentowego. Innymi słowy: coś rusza się pod budynkiem, albo w budynku, a skutki tej pracy widać już piętro wyżej.

Diagnoza geotechników: budynek stoi na nasypie

Opinia geotechniczna wyjaśnia, skąd problem. Firma N-GEO wierciła w grudniu 2025 roku cztery otwory wokół budynku — dwa do głębokości pięciu metrów, dwa płytsze. Wynik jest jednoznaczny i niepokojący.

Budynek posadowiony jest na głębokości zaledwie ok. 60 cm — podczas gdy obowiązująca w tym rejonie granica przemarzania gruntu wynosi 80 cm. To znaczy, że fundamenty leżą zbyt płytko: każda zima, każdy cykl zamarzania i rozmarzania gruntu może powodować ruchy podłoża bezpośrednio pod ławami fundamentowymi.

Gorzej: te ławy fundamentowe osadzone są nie w gruncie naturalnym, lecz w niekontrolowanych nasypach antropogenicznych o miąższości 1,5–1,8 metra — czyli w ziemi naniesionej przez człowieka, zbudowanej z humusowej gliny ilastej z domieszką gruzu ceglanego i kamieni. Nasypy tego rodzaju mają zmienne właściwości, są podatne na wodę i na obciążenia. Poniżej nich dopiero zaczyna się grunt nośny — plejstoceńskie piaski ilaste i gliny. Geotechnicy wyraźnie piszą: nasypy „podatne na zmianę swoich parametrów w czasie” — to prawdopodobna przyczyna uszkodzeń.

Na domiar złego: budynek nie ma izolacji przeciwwilgociowej ani drenażu. Kilka lat temu, według informacji przekazanych ekspertowi przez użytkowników budynku, w pobliżu doszło do awarii rury hydrantowej. Woda, która wtedy przedostała się w grunt, mogła zmienić właściwości i tak już wrażliwego podłoża.

Geotechnicy zalecają rozważenie zaprojektowania drenażu opaskowego i instalację reperów kontrolnych — urządzeń mierzących dynamikę przemieszczeń.

Regały z aktami: 36 do 54 ton na posadzce bez konstrukcyjnej płyty

Ekspert techniczny wykonał także obliczenia orientacyjne obciążeń generowanych przez archiwum. Wyniki są wymowne.

Archiwum ma powierzchnię ok. 70 m². Mieści 11 metalowych regałów jezdnych, poruszających się po trzech szynach. Łączne obciążenie od regałów i akt sądowych szacuje się na od 36 do 54 ton w zależności od przyjętego wariantu. To nie jest mały ciężar, zwłaszcza że jest przekazywany liniowo na szyny — nie równomiernie na całą powierzchnię posadzki.

Problem polega na tym, że posadzka na gruncie w tym pomieszczeniu nie jest konstrukcyjną płytą rozdzielającą obciążenia. To zwykła wylewka, bez zbrojenia, bez ciągłej izolacji, nieprzysto­sowana do przenoszenia długotrwałych, skoncentrowanych nacisków. Gdy regały zjadą się na krótkim odcinku, lokalny nacisk na podłoże może wzrosnąć ponad dwukrotnie — w wariancie pesymistycznym do prawie 18 kN/m².

Ekspert wskazuje na splot czynników: słabe nasypy + brak izolacji + zbyt płytkie fundamenty + cykle mrozowe + koncentracja obciążeń od regałów = nierównomierne osiadanie podłoża, które przenoszone jest w górę przez ściany nośne i strop.

Odpowiedź sądu: spokojnie, nie ma zagrożenia

Na jedenaście szczegółowych pytań redakcji Prezes Sądu Rejonowego w Stargardzie odpowiedziała nam już w marcu. Odpowiedzi są lakoniczne i – miejscami – budzą więcej pytań niż rozwiewają. Niemniej dają wyobrażenie o sytuacji, w jakiej znajduje się budynek.

Na pytanie, czy którakolwiek z opinii zaleca natychmiastowe wyłączenie budynku lub ewakuację pracowników — odpowiedź brzmi: nie. I to jest zgodne z prawdą: ekspert konstruktor rzeczywiście nie nakazuje ewakuacji. Zamiast tego zaleca ograniczenie eksploatacji archiwum, zakaz skupiania regałów na krótkim odcinku i monitoring rys. To istotna różnica: brak zalecenia ewakuacji nie oznacza, że budynek jest w pełni bezpieczny — oznacza, że na dziś nie ma bezpośredniego zagrożenia zawaleniem, ale proces postępuje i wymaga interwencji.

Na pytanie, czy regały przesuwne mogły przyczynić się do uszkodzeń — sąd odpowiada, że regały funkcjonują od ponad 20 lat i „do lipca 2025 roku nie było żadnych sygnałów o ich negatywnym wpływie na budynek.” To argument godny uwagi, ale niepełny. Ekspertyza wskazuje, że uszkodzenia są wynikiem kumulacji wielu czynników — regały nie są jedynym winowajcą, ale są elementem tego układu. Dwadzieścia lat spokoju nie wyklucza, że w pewnym momencie przeciążony grunt osiąga punkt, od którego odkształcenia zaczynają się nawarstwiać.

Na pytanie, kto odpowiada za naprawy konstrukcyjne i koszty ingerencji w fundamenty — sąd odpowiada z rozbrajającą szczerością: umowa z Powiatem Pyrzyckim tego po prostu nie określa (bo wiele zależy, kto zawinił i czy w ogóle ktokolwiek jest winny tej sytuacji). W umowie jest jedynie zapis, że sąd zwróci budynek „w stanie niepogorszonym, z wyjątkiem pogorszenia wynikającego z normalnego zużycia.” Kto zapłaci za stabilizację gruntu, drenaż, nową płytę posadzkową — tego nikt do tej pory nie ustalił.

Na pytanie, czy prowadzone są przeglądy budowlane — sąd potwierdza, że tak, i że były zgodne z przepisami. Do lipca 2025 roku żaden przegląd nie sygnalizował problemów konstrukcyjnych. To z kolei rodzi inne pytanie: co przeglądający sprawdzali i jak?

Pytania, na które nikt jeszcze nie odpowiedział

Po lekturze wszystkich dokumentów pozostają kwestie, które powinny znaleźć odpowiedź — i to szybko.

Po pierwsze: kto i kiedy zleci projekt naprawczy? Ekspertyza Lewandowskiego jest dokumentem wstępnym, diagnostycznym. Wyraźnie stwierdza, że nie stanowi projektu budowlanego ani wykonawczego. Kolejnym krokiem powinien być projekt — z doborem technologii stabilizacji gruntu, izolacji i nowej posadzki. Czy taki projekt jest już zamawiany? Sąd o tym nie wspomina.

Po drugie: czy monitoring rys jest prowadzony? Ekspert zaleca zakładanie reperów i pomiary co 2–4 tygodnie. Czy to się dzieje? Jeśli nie, nikt nie wie, czy sytuacja jest stabilna, czy się pogarsza.

Po trzecie: kto zapłaci za naprawę? Budynek należy do Powiatu Pyrzyckiego. Używa go sąd — jednostka Skarbu Państwa. Umowa nie reguluje odpowiedzialności za naprawy konstrukcyjne. To spór prawny, który może trwać miesiącami. Tymczasem fundamenty będą dalej pracować, a kolejna zima przyniesie kolejne cykle mrozowe.

Po czwarte: co z archiwami? Ekspert zaleca ograniczenie eksploatacji regałów. Czy akta zostały częściowo przeniesione? Czy ruch regałów jest faktycznie ograniczony? Sąd o tym nie informuje.

Werdykt: nie zawalenie, ale zaniedbanie

Odpowiedź na pytanie, które nurtuje mieszkańców Pyrzyc – czy budynek zagraża życiu – brzmi: na dziś prawdopodobnie nie. Ekspert nie stwierdził przesłanek zagrożenia globalnej stateczności budynku. Mury stoją. Strop nie grozi zawaleniem.

Ale to nie jest powód do uspokojenia. To jest powód do działania — i ten sygnał w dokumentach jest bardzo wyraźny. Mamy budynek posadowiony za płytko, na nasypie bez izolacji, z fundamentami, które przemarzają co zimę, z posadzką nieprzystosowaną do ciężaru archiwum i z procesem odkształceń, który zaczął się ujawniać na pierwszym piętrze. Ekspert pisze wprost: przy utrzymaniu niekorzystnych warunków — wody, mrozu, obciążeń — proces może postępować.

Budynek nie wali się dziś. Ale jeśli nikt nie weźmie odpowiedzialności za naprawę — za rok może być gorzej. A kolejna zima już za kilka miesięcy.

Popularne Artykuły