Zapadnięty polbruk, chwasty wciskające się w każdą szczelinę i trawa pożerająca kolejne metry ciągu pieszego – tak wygląda codzienność pieszych w Policach. Do naszej redakcji od kilku dni napływa coraz więcej zdjęć od zbulwersowanych mieszkańców. Wniosek płynący z ich komentarzy jest jeden i wyjątkowo spójny: infrastruktura piesza w mieście dogorywa, a odpowiedzialne za nią służby udają, że problemu nie ma. „Burmistrza to ja znam tylko z selfiaka pod Orlenem, jak się chwalił kupnem hot-doga. Kompletnie nie zauważa, co się dzieje naprawdę w Policach” – komentują.
Otrzymaliśmy kolejne materiały od czytelników, które bezlitośnie punktują brak podstawowej dbałości o przestrzeń publiczną w Policach. Zdjęcia mówią same za siebie – to nie są pojedyncze, zapomniane zakątki na obrzeżach, ale chodniki, z których na co dzień korzystają setki osób.

Na nadesłanych fotografiach wyraźnie widać, jak infrastruktura, która ma służyć bezpiecznemu przemieszczaniu się, powoli zarasta i znika pod warstwą zieleni: trawa i chwasty opanowały już nie tylko spoiny między kostkami, ale w wielu miejscach wchodzą głęboko w przestrzeń przeznaczoną dla pieszych, drastycznie zwężając przejście. Kostka polrukowa jest pofalowana, zapadnięta i poluzowana, co stwarza realne ryzyko potknięcia się – szczególnie dla osób starszych, niepełnosprawnych czy rodziców z wózkami dziecięcymi. Ciąg dla pieszych wzdłuż ulicy Morelowej wgląda na całkowicie porzucone.
To nie pierwszy w ostatnim czasie sygnał, jaki napływa od mieszkańców Polic w podobnym tonie. Coraz więcej osób wprost mówi, że miastu brakuje kogoś, kto potraktowałby stan dróg i chodników jako priorytet, a nie temat, który można odkładać z roku na rok. Zaniedbany polbruk na Morelowej wpisuje się w ten sam schemat: infrastruktura niszczeje w zastraszającym tempie.
– Te zdjęcia komentują się same. Przejście niektórymi odcinkami przypomina tor przeszkód, a nie miejski chodnik. Czy naprawdę musimy czekać, aż ktoś złamie tu nogę, żeby ktoś wreszcie chwycił za łopatę i kosiarkę? – pisze w wiadomości do redakcji jeden z mieszkańców Polic w odniesieniu do jednej z głównych dróg wjazdowych do Polic, ulicy Asfaltowej.
Z kolei mieszkanka ulicy Morelowej mówi wprost, że chodnika w zasadzie tu już nie widać.
– Po jednej stronie ulicy chodnika za chwilę już wcale nie będzie – komentuje.
Większość wiadomości przesyłanych przez czytelników kończy się mocną, gorzką konstatacją: „To miasto po prostu nie ma gospodarza”.
Mieszkańcy zwracają uwagę, że utrzymanie czystości i stanu technicznego infrastruktury to podstawowy obowiązek władz lokalnych. Problem nie dotyczy przecież budowy skomplikowanych obiektów inżynieryjnych, lecz absolutnych podstaw – bieżącej pielęgnacji, przycinania wybujałej roślinności i prostowania zapadniętej kostki.
Pytamy więc w imieniu lokalnej społeczności: kiedy odpowiednie służby miejskie wyjdą w teren i doprowadzą polickie chodniki do stanu używalności?

Papierowy „sukces”. Miało być jednolicie, jest tragicznie
Władze hucznie ogłaszały historyczne porozumienie, które miało raz na zawsze rozwiązać problem zapomnianych i zarastających pasów drogowych w Policach. Tymczasem zdjęcia oburzonych mieszkańców pokazują jednoznacznie: urzędnicze deklaracje pozostały wyłącznie na papierze, a polickie chodniki z miesiąca na miesiąc coraz bardziej przypominają zielone nieużytki.
Przypomnijmy: w kwietniu 2026 roku Starostwo Powiatowe w Policach oraz Urząd Miejski w Policach z dumą poinformowały o podpisaniu specjalnego porozumienia. Na jego mocy Gmina Police przejęła od Powiatu Polickiego odpowiedzialność za utrzymanie zieleni niskiej wzdłuż dróg powiatowych na terenie miasta. Powiat przekazał na ten cel 150 tysięcy złotych, a władze przekonywały, że oddanie spraw w ręce jednego zarządcy skończy z horrorem podziału na „nasze i wasze”.
Dramat nowej zieleni na ul. Piłsudskiego. Nowe zasadzenia usychają





