Po blamażu w pierwszej kolejce PKO Ekstraklasy, kiedy to Pogoń Szczecin przegrała aż 1:5 z Radomiakiem, Portowcy mieli coś do udowodnienia – sobie i kibicom. Starcie z Motorem Lublin –miało być okazją do rehabilitacji. I choć początek znów zwiastował kłopoty, to ostatecznie szczecinianie pewnie pokonali gości 4:1.
Od pierwszego gwizdka to Motor narzucił tempo. Już w 5. minucie Bartosz Wolski był bliski zdobycia bramki, ale jego strzałwyobronił Marian Huja. Gospodarze wyglądali na zaskoczonych ofensywą gości, co znalazło swoje odzwierciedlenie kilka minut później.
W 9. minucie doszło do jednej z najbardziej kuriozalnych sytuacji w ostatnich latach przy Twardowskiego. Bramkarz Pogoni, Valentin Cojocaru, zachował się jak nowicjusz – zamiast szybko wybić piłkę, próbował ją kontrolować w polu karnym, co bezlitośnie wykorzystał Mathieu Scalet. 0:1 dla Motoru, a rumuński golkiper próbował zrzucać winę na… nierówną murawę.
Na szczęście dla Pogoni, odpowiedź przyszła szybko. Już w 15. minucie po dobrze wykonanym rzucie rożnym przez Kamila Grosickiego, piłkę głową do siatki skierował Marian Huja. Dla letniego nabytku Pogoni był to pierwszy gol w nowych barwach – i to w idealnym momencie.
Po wyrównaniu gra gospodarzy się uspokoiła, a mecz wszedł w bardziej kontrolowaną fazę. Tuż przed przerwą, w 41. minucie, klasę pokazał Efthymis Koulouris – najlepszy strzelec poprzedniego sezonu Ekstraklasy. Grek świetnie odnalazł się po podaniu Adriana Przyborka, zwiódł dwóch obrońców i precyzyjnym strzałem dał Pogoni prowadzenie 2:1.
Druga połowa pod dyktando Portowców
Po przerwie Pogoń nie zamierzała się cofać. Już w 47. minucie Jose Pozo miał okazję na gola, ale przestrzelił. Za to dwie minuty później, w 49. minucie, Fredrik Ulvestad ustalił wynik na 3:1 po asyście aktywnego Mariana Huji.
Z każdą minutą widać było, że Pogoń gra z coraz większą swobodą. W końcówce spotkania Portowcy dopełnili dzieła – w 88. minucie Leo Borges popisał się precyzyjnym podaniem, które na gola zamienił ponownie Koulouris. 4:1 i kibice na stadionie mogli wreszcie poczuć ulgę.
Pogoń Szczecin pokazała charakter i odpowiedziała w najlepszy możliwy sposób na falę krytyki po kompromitującej porażce z Radomiakiem. Choć początek meczu był nerwowy, to ostatecznie gospodarze zdominowali rywala i zainkasowali trzy punkty.
Zwycięstwo z Motorem to nie tylko odbudowa morale, ale i sygnał dla kibiców: „Wróciliśmy”. Teraz czas na potwierdzenie formy w kolejnych meczach.





