czwartek, 22 stycznia, 2026
spot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Pół godziny, które naprawdę mają znaczenie. Rodziny spotkały się, by pobyć razem – i to było piękne

Czasem wystarczy zaledwie trzydzieści minut, by wydarzyło się coś, co zostaje w człowieku na długo. W świecie, który pędzi coraz szybciej, wśród obowiązków, list rzeczy do zrobienia i presji codzienności, łatwo zapomnieć o tym, jak ważna jest zwykła obecność. Prawdziwa. Uważna. Wspólna.

To właśnie z tej refleksji narodził się projekt „Pół godziny dla rodziny”, stworzony przez Katarzynę Rogoźnicką z Fundacji Pełna Ciepła i Iwonę Litkę. Nie jako kolejny punkt w kalendarzu, ale jako przestrzeń, w której rodziny mogą na chwilę się zatrzymać. Odłożyć telefony. Wziąć głęboki oddech. I po prostu – być razem.

– Chciałyśmy dać rodzinom coś, czego często brakuje najbardziej: poczucie, że mają prawo do chwili dla siebie. Do odpoczynku, do tworzenia, do bliskości. To miała być pół godziny, które łączą. I to się wydarzyło naprawdę – mówi Katarzyna Rogoźnicka.

Pierwsze wydarzenie odbyło się w Teatrze Lalek Pleciuga – i już od wejścia było jasne, że pomysł trafił w samo serce potrzeb mieszkańców. Na pilotażowe spotkanie przyszło 9 rodzin, blisko 34 uczestników – w tym prawie 20 dzieci. Jedna z rodzin specjalnie przyjechał pociągiem spoza Szczecina.

Atmosfera? Kolorowa, twórcza, głośna, ale jednocześnie pełna ciepła i uważności. Takiej, która nie zdarza się przypadkiem.

Dzieci tworzyły ręcznie własne kalendarze adwentowe pod okiem niezawodnej Edyty Przystupy, której spokój i kreatywność udzielały się wszystkim wokół. Z kolei aktorka Katarzyna Klimek zabrała uczestników do świata ruchu, emocji i wyobraźni – takiego, w którym każde dziecko czuje, że jest widziane.

Najmłodsi mieli swoją strefę malucha, a mamy – chwilę, by odetchnąć, porozmawiać, po prostu pobyć. A w tle – uśmiechy, spojrzenia, energia współbycia.

– Kiedy patrzyłam na te rodziny – na to, jak tworzą, jak się bawią, jak rozmawiają – wiedziałam, że to ma sens. Że ta inicjatywa jest potrzebna bardziej, niż mogłyśmy przypuszczać – podkreśla Rogoźnicka.

Wspólne działanie, które łączy

Organizatorzy podkreślają, że to wydarzenie było możliwe dzięki ludziom, którzy wnieśli w nie nie tylko pracę, ale też serce.

– To nie był projekt do odhaczenia. Każda osoba zaangażowana w to spotkanie wniosła swoją energię, ciepło, obecność. Dzięki temu rodziny mogły poczuć, że są w miejscu, gdzie naprawdę liczą się emocje i więzi – wyjaśnia Katarzyna Rogoźnicka.

Fundacja Pełna Ciepła działa w przekonaniu, że bliskości trzeba się uczyć – i że najlepszą drogą jest wspólnie spędzony czas. Nie w formie wielkich wyjazdów czy spektakularnych wydarzeń. Ale w małych momentach.

– Rodzina nie potrzebuje kolejnych rzeczy. Potrzebuje czasu. Potrzebuje siebie nawzajem. Dzieci zapamiętują to, co przeżywają z rodzicami, a nie to, co widzą na ekranach. A my chcemy im to umożliwiać – spotkanie po spotkaniu – mówi organizatorka wydarzenia

Projekt będzie kontynuowany, a kolejne wydarzenia już są planowane. Trudno się dziwić – jeśli pół godziny może zmienić coś w czyimś domu, relacji czy codzienności, to jest to inicjatywa, którą warto pielęgnować.

Po pierwszym spotkaniu zostało wiele: wspomnienia, ręcznie zrobione kalendarze adwentowe, zdjęcia pełne emocji. Ale przede wszystkim – poczucie, że bycie razem naprawdę działa.

– To dopiero początek. Widząc, jak rodziny reagują, jak się otwierają, wiemy, że chcemy iść dalej. Z miłością, uważnością i przekonaniem, że bliskość można budować krok po kroku. Nawet w trzydzieści minut – podsumowuje Katarzyna Rogoźnicka.

Popularne Artykuły