Dzisiejsza sesja Rady Miejskiej pokazała, że w lokalnej polityce racja prawna często musi ustąpić miejsca racji arytmetycznej. Głosami radnych koalicji (Koalicja Obywatelska i Projekt Police) Wojciech Dudek zachował swój mandat – przynajmniej na chwilę. Zdecydowano o niewygaszaniu jego mandatu, mimo że sprawa ewidentnego konfliktu interesów na linii radny – spółdzielnia – gmina rzuca spory cień na transparentność działań rady.
Sednem problemu jest łączenie przez Wojciecha Dudka funkcji radnego z zasiadaniem w zarządzie Spółdzielni Mieszkaniowej „Chemik”. Sama dyskusja poprzedzająca głosowanie przypominała jednak bardziej dobrze wyreżyserowany polityczny teatrzyk niż merytoryczną próbę zmierzenia się z problemem.
W rolę głównego obrońcy wcielił się radny Marcin Michalak (Projekt Police), który odczytał obszerne, napisane zawiłym prawniczym językiem stanowisko klubu, dla wielu mieszkańców zapewne zupełnie niezrozumiałe. Radny Michalak zgrabnie oparł swoją argumentację na orzecznictwie sprzed kilkunastu lat (m.in. z 2012 roku), starannie omijając milczeniem wyroki sądów z ostatnich lat, które dla radnego Dudka mogłyby okazać się bardzo niekorzystne. Trudno nie nazwać tego czystą polityczną kalkulacją.
Co gorsza, w tym potoku prawniczych sformułowań radny Michalak nie odniósł się szczegółowo do kluczowego dokumentu – opinii niezależnego prawnika, mecenas Agnieszki Stach, która w kwestii konfliktu interesów nie pozostawiła praktycznie żadnych wątpliwości. Na to wybiórcze traktowanie faktów słusznie wskazywali radni opozycji, m.in. Waldemar Bubiłek i Tomasz Tokarczyk.
Sieć powiązań, której koalicja woli nie widzieć
Zastanawiające jest to, że koalicyjni radni nawet nie próbowali wyjaśnić wątpliwości narosłych wokół relacji pomiędzy Spółdzielnią Mieszkaniową a Gminą Police. A jest to sieć powiązań, którą naprawdę trudno przeoczyć – chyba że przeoczyć się bardzo chce.
SM „Chemik” od 2004 roku wiąże z gminą seria umów cywilnoprawnych. Jedną z nich jest umowa na odpłatne zarządzanie w imieniu gminy lokalem użytkowym przy ul. Roweckiego 40 (siedziba Rady Osiedla nr 7). Co najważniejsze, do tej umowy regularnie podpisywane są aneksy. Pod najnowszym – Aneksem nr 20 z 23 stycznia 2026 r., ustalającym wynagrodzenie Zarządcy na 284,73 zł netto miesięcznie – w imieniu Spółdzielni widnieje podpis: Wojciech Dudek, Członek Zarządu.
Na tym styki się nie kończą. Spółdzielnia jest użytkownikiem wieczystym 18 działek należących do Gminy, za co tylko w 2026 roku zapłaci do kasy miejskiej niemal 112 tysięcy złotych. Z drugiej strony, gmina korzysta z lokali Spółdzielni (Klub Seniora, Klub Hektor, Rada Osiedla nr 5), pokrywając koszty ich utrzymania, co od maja 2024 do czerwca 2026 roku kosztowało gminę ponad 72 tysiące złotych. A przypomnijmy – radny Wojciech Dudek, jako nieetatowy członek zarządu SM „Chemik”, pobiera z tego tytułu wynagrodzenie.
Curiosum całej sytuacji polega na tym, że najtwardszych dowodów przeciwko radnemu dostarczył kilka dni temu… sam burmistrz, próbując go chwalić. Wymieniając zasługi Dudka, wskazał na „wspólną budowę placu rekreacyjnego przy ul. Roweckiego”. To inwestycja za 7,8 mln zł (w tym 5 mln zł z Polskiego Ładu), gdzie wkład własny i grunty podzieliły między siebie Gmina Police (80%) i SM „Chemik” (20%).
Problem w tym, że to właśnie te wspólne przedsięwzięcia inwestycyjne i majątkowe są rdzeniem zarzutów, ale radni w ogóle tego wątku nie podjęli – choć mogli i powinni. Prowadzenie wspólnych inwestycji przez gminę i spółdzielnię zarządzaną przez radnego każe bardzo głośno pytać o złamanie art. 24f ust. 1 ustawy o samorządzie gminnym. Burmistrz, broniąc kolegi, dostarczył organom nadzorczym argumentu na tacy.
Solidarność zagrożonych?
Wyniki jawnego głosowania nad uchwałą odmowną w sprawie wygaszenia mandatu nie pozostawiają złudzeń co do podziału sił w radzie. Za przyjęciem uchwały chroniącej radnego (opcja ZA, czyli niewygaszaniem mandatu – 11 głosów) opowiedział się zwarty blok koalicyjny: Ewa Anna Andruszko, Artur Echaust, Wiesław Gaweł, Ewa Ignaczak, Adam Jarema, Krzysztof Kubistal, Marcin Michalak, Jadwiga Molenda, Małgorzata Siemianowska, Andrzej Smoliński oraz Ireneusz Todorski.
Przeciwko politycznemu parasolowi opowiedziało się 7 radnych (opcja PRZECIW – czyli za wygaszeniem mandatu): Waldemar Bubiłek, Stanisław Łabuz, Karina Mazurkiewicz, Żaneta Ostrowska, Anna Sobańska, Tomasz Tokarczyk oraz Elżbieta Wasikowska. Od głosu wstrzymały się 2 osoby (Władysław Diakun i Andrzej Rogowski), a 1 osoba nie oddała głosu (sam zainteresowany, Wojciech Dudek). Wynik 11 do 7 przypieczętował decyzję koalicji, pokazując pełną mobilizację jej członków.
Głosowanie ujawnia jeszcze jedno, znacznie szersze zjawisko toczące policką radę miejską. Za obroną Wojciecha Dudka ręce podnieśli radni, którzy sami znajdują się w bardzo podobnej, niejasnej pod kątem prawnym sytuacji – wystarczy spojrzeć na tablicę głosowań, gdzie na zielono świecą nazwiska m.in. Małgorzaty Siemianowskiej, Adama Jaremy czy Jadwigi Molendy.
To pokazuje dobitnie, że w Radzie Miejskiej dzieje się źle i jest przyzwolenie na wątpliwe związki radnym z mieniem gminy . Można odnieść wrażenie, że rządzącej koalicji nie zależy na rzetelnym i szczegółowym wyjaśnieniu spraw łączenia funkcji, ponieważ precedens z Dudkiem mógłby wywołać efekt domina i kosztować koalicję utratę nawet 4 mandatów w najbliższym czasie. Polityczny instynkt przetrwania wziął górę nad transparentnością?
Na sam koniec sesji sam zainteresowany, Wojciech Dudek, przyznał, że… ma wątpliwości co do swojej sytuacji. Z punktu widzenia zwykłej politycznej etyki, jeśli sam radny widzi niejasności, honorowym wyjściem byłoby samodzielne złożenie mandatu, niezależnie od tego, jak mocno bronią go koledzy. Zapewne jednak tego nie zrobi, kontynuując swoją dotychczasową strategię, w tym – jak donoszą obserwatorzy lokalnej sceny – krytykowanie oponentów z fałszywych kont w mediach społecznościowych.
Dzisiejsza decyzja koalicji to jednak nie koniec. Polityczny parasol ochronny może okazać się dziurawy, ponieważ sprawą zajmie się teraz nadzór prawny wojewody.





