Sport w małych miejscowościach w Polsce często opiera się na zaangażowaniu mieszkańców, społeczników i pasjonatów. Niestety infrastruktura, z której korzystają zawodnicy, bywa daleka od standardów, jakie w XXI wieku powinny być oczywistością. Dobrym przykładem jest zaplecze sportowe przy boisku w Zamęcinie (Powiat Choszczeński).
Zdjęcia pokazują kontener, który od około 25 lat pełni funkcję szatni dla zawodników. To właśnie tutaj przebierają się piłkarze, przygotowują do meczów i treningów. Z pomieszczeń korzystają nie tylko seniorzy, ale również dzieci i młodzież trenująca w lokalnym klubie, a także mieszkańcy podczas wydarzeń organizowanych na boisku.
Stan obiektu pozostawia jednak wiele do życzenia. Zniszczone podłogi, wilgoć, prowizoryczne ławki, odpadające elementy wyposażenia i widoczne ślady wieloletniego zużycia sprawiają, że trudno mówić o normalnych warunkach do korzystania z takiej infrastruktury. Zamiast miejsca, które powinno służyć sportowcom, powstał obraz zaplecza, które bardziej przypomina zapomniany magazyn niż szatnię sportową.
Mieszkańcy zwracają uwagę, że przez lata nie podjęto realnych działań, które mogłyby poprawić sytuację. Co więcej, użytkownicy boiska zrzucają winę na Roberta Adamczyka, szefa powiatowych struktur Koalicji Obywatelskiej, który przez 18 lat piastował funkcję burmistrza – w tak długim okresie nie uregulowano nawet statusu prawnego obiektu. Kontener, który pojawił się na boisku ćwierć wieku temu jako rozwiązanie tymczasowe, do dziś nie został ani odpowiednio zalegalizowany, ani doprowadzony do standardu, który odpowiadałby współczesnym wymaganiom.
Polska kopana: miliony na zawodowców, prowizorka dla dzieci
Polski sport od lat funkcjonuje w dwóch rzeczywistościach. Jedna to profesjonalne ligi, duże kontrakty, nowoczesne stadiony i wielomilionowe budżety klubów. Druga – znacznie mniej widoczna – to lokalne boiska, na których trenują dzieci, młodzież i zawodnicy niższych lig. Tam obraz jest często zupełnie inny.
Zdjęcia z Zamęcina pokazują coś, co w wielu miejscach w Polsce jest niestety normą. Szatnia w starym kontenerze, zniszczone podłogi, wilgoć, prowizoryczne ławki i rozpadające się wyposażenie. Z takiego zaplecza korzystają nie tylko seniorzy grający w lokalnym klubie, ale przede wszystkim dzieci i młodzież, które dopiero zaczynają swoją sportową drogę. Lokalny klub, Pomorzanin Zamęcin rywalizuje w rozgrywkach zachodniopomorskiej B-klasy.
Obraz szatni z Zamęcina przyprawia o dreszcze, ale tak wygląda codzienność w wielu klubach grających w B-klasie czy A-klasie. Boiska z nierówną, zniszczoną murawą, szatnie w kontenerach lub starych barakach, brak pryszniców, a zaplecze socjalne często pamięta czasy sprzed kilkudziesięciu lat. W tym samym czasie miliony złotych trafiają do zawodowego sportu. Samorządy wspierają kluby grające w wyższych ligach, sponsorują marketingowe projekty, finansują promocję poprzez sport. Na poziomie profesjonalnym powstają nowoczesne obiekty, a budżety klubów liczone są w milionach.
Problem w tym, że na dole tej sportowej piramidy często brakuje środków na podstawowe rzeczy – murawę, oświetlenie, normalną szatnię czy zaplecze sanitarne. A to właśnie na takich małych, niepozornych obiektach zaczyna się jednak prawdziwy sport. Na wiejskich boiskach, w małych klubach, gdzie dzieci po raz pierwszy zakładają piłkarskie buty. To tam rodzą się pasje i marzenia o grze na większych stadionach.
Jeśli infrastruktura w takich miejscach pozostaje w stanie prowizorki, trudno mówić o realnym wsparciu dla sportu powszechnego.





