– Nie szukamy sensacji. Chcemy tylko wiedzieć, co wydarzyło się w szpitalu – mówią bliscy pacjentki, która zmarła 26 grudnia 2024 roku, trzy dni po przyjęciu do szpitala w Barlinku. Dla rodziny najtrudniejsze nie jest wyłącznie nagłe pożegnanie. Jest nim także poczucie, że między zapewnieniem o stabilnym stanie pacjentki a poranną informacją o śmierci wydarzyło się coś, czego nikt w szpitalu rodzinie nie chciał wyjaśnić. O śmierć pacjentki pyta również prokurator, trwa śledztwo i jest już opinia biegłego.
Mieszkanka powiatu myśliborskiego źle poczuła się 23 grudnia. Skarżyła się na duszność i silny ból gardła. Z domu zabrał ją transport medyczny. Bliscy relacjonują, że do szpitala w Barlinku trafiła około godziny 13:00. Przez kolejne godziny czekali na informacje o rozpoznaniu i planowanym leczeniu. Wieczorem pacjentkę przewieziono na konsultację do Gorzowa Wielkopolskiego. Jej mąż nie pojechał z nią. Kilka minut po północy pacjentka zadzwoniła do niego, by powiedzieć, że wróciła już do Barlinka. Dla rodziny był to znak, że pozostaje świadoma i w kontakcie.
24 grudnia odwiedził ją mąż wraz z krewną. Jak wspominają bliscy, rozmowa przebiegała normalnie. Kobieta miała powiedzieć, by nie siedzieli przy niej w szpitalu i wrócili na wigilijny wieczór do domu. Następnego dnia sytuacja wyglądała już zupełnie inaczej. 25 grudnia córka przyjechała do szpitala z ojcem. Zobaczyli kobietę z rurką w ustach. Kobieta nie mogła mówić, jednak — jak relacjonuje rodzina — reagowała na głos, odpowiadała ruchem głowy i próbowała komunikować się gestami. Miała wskazywać, że chce usiąść, że odczuwa ból i gorąco.
Bliscy spędzili przy niej kilka godzin. W ich relacji szczególnie mocno wybrzmiewa rozmowa z lekarzem dyżurnym. Usłyszeli wtedy, że stan pacjentki jest stabilny. Przekazano im również, że z płuc usunięto płyn, a kolejnego dnia rurka ma zostać usunięta, aby można było z chorą swobodnie porozmawiać.
Podczas tej wizyty rodzina zauważyła też, że jedna z pomp infuzyjnych miała działać nieprawidłowo. Według ich relacji urządzenie zostało wymienione przez personel. Bliscy nie przesądzają, czy miało to jakikolwiek wpływ na leczenie. Pytają jedynie, czy wszystkie zdarzenia z ostatnich godzin hospitalizacji zostały właściwie odnotowane i wyjaśnione.
Następnego ranka, 26 grudnia, ojciec otrzymał telefoniczną informację o śmierci żony. Rodzina mówi, że nie usłyszała wówczas wyjaśnienia, co dokładnie wydarzyło się w nocy i dlaczego stan pacjentki tak gwałtownie się pogorszył.
– Jeszcze poprzedniego dnia słyszeliśmy, że jest stabilnie. Rano już jej nie było. Nie potrafimy połączyć tych dwóch informacji – mówią bliscy.
Po śmierci kobiety rodzina próbowała uzyskać od szpitala szczegółowe informacje o ostatnich godzinach leczenia. Twierdzi, że początkowo odpowiedzi były bardzo ograniczone. Później otrzymała część dokumentacji, ale wciąż ma pytania dotyczące przebiegu diagnostyki, leczenia i działań podejmowanych przed śmiercią pacjentki. Najważniejsze pytania, które stawiają bliscy, dotyczą tego, jaki był stan kobiety po przyjęciu do szpitala, co wykazały wykonane badania, dlaczego podjęto określone decyzje medyczne oraz co działo się w nocy z 25 na 26 grudnia.
Mimo, że są uzasadnione podejrzenia do błędów medycznych, rodzina podkreśla, że nie chce wydawać wyroków. Oczekuje rzetelnego wyjaśnienia: od szpitala, a przede wszystkim od niezależnych specjalistów, którzy będą mogli ocenić całość leczenia i wskazać przyczynę śmierci.
Jak się okazuje, nie tylko bliscy tej kobiety nie mogą się pogodzić z jej śmiercią. Sprawą zajmuje się Prokuratura Okręgowa w Szczecinie. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, 31 grudnia 2024 roku prokurator wydał postanowienie o powołaniu biegłego lekarza medycyny sądowej. Biegły ma między innymi ocenić, czy działania albo zaniechania innych osób mogły przyczynić się do śmierci pacjentki.
– Prowadzone jest śledztwo w sprawie. W toku postępowania zabezpieczono dokumentację medyczną, bez niej nie byłoby możliwości uzyskania opinii biegłych. W dniu 1 lipca 2026 roku wpłynęła opinia biegłych – informuje prokurator, Renata Krupa-Wojciechowska z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie.
To właśnie opinia biegłych może być kluczowa w sprawie. Może odpowiedzieć, czy postępowanie medyczne było prawidłowe, czy wystąpiły nieprawidłowości, a jeśli tak, to czy miały związek ze zgonem.
Poprosiliśmy o wyjaśnienia szpital z prośbą o pilne ustosunkowanie się do tego zdarzenia. Na razie nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi.





