czwartek, 13 sierpnia, 2026
spot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

PROTEST w OPS. „Nasza cierpliwość ma swoje granice”. Szczera rozmowa z Mileną Domagałą

Od blisko dwóch lat trwa spór zbiorowy pomiędzy pracownikami Ośrodka Pomocy Społecznej w Pyrzycach a władzami gminy. Od grudnia 2025 roku jego uczestnicy prowadzą również akcję protestacyjną, domagając się przede wszystkim wzrostu wynagrodzeń. Mimo mediacji, spotkań i kolejnych rozmów porozumienia wciąż nie udało się osiągnąć. W rozmowie z Głosem Miasta przewodnicząca związku zawodowego pracowników Ośrodka Pomocy Społecznej w Pyrzycach, Milena Domagała, mówi o kulisach trwającego konfliktu, ocenia dotychczasowy dialog z władzami samorządowymi i wyjaśnia, dlaczego pracownicy nie zamierzają kończyć protestu. Ostrzega również, że przedłużający się spór może w przyszłości odbić się nie tylko na sytuacji zatrudnionych, ale także na mieszkańcach korzystających z pomocy społecznej.

 

 

Wasz protest trwa od wielu miesięcy. Patrząc z dzisiejszej perspektywy, czy możecie wskazać choć jeden konkretny efekt, który udało się dzięki niemu osiągnąć?

– Akcja protestacyjna trwa od grudnia 2025 roku i jej najważniejszym efektem jest to, że problem pracowników Ośrodka Pomocy Społecznej w Pyrzycach przestał być tematem znanym wyłącznie uczestnikom sporu. Dzięki naszym działaniom mieszkańcy dowiedzieli się, że od blisko dwóch lat trwa spór zbiorowy dotyczący wynagrodzeń, a lokalne media zainteresowały się tą sprawą.

Nie możemy jednak powiedzieć, że protest przyniósł efekt w najważniejszej dla nas kwestii. Nadal nie udało się osiągnąć porozumienia dotyczącego wynagrodzeń, dlatego akcja protestacyjna jest kontynuowana. Liczymy, że dzięki dalszym rozmowom uda się wypracować rozwiązanie, które pozwoli zakończyć spór.

Czy czujecie, że protest stracił siłę oddziaływania? Co sprawia, że mimo długiego czasu jego trwania nie doszło do przełomu w rozmowach z władzami gminy?

– Nie uważamy, że akcja protestacyjna straciła siłę oddziaływania. Jej celem było zwrócenie uwagi mieszkańców na trwający od blisko dwóch lat spór zbiorowy i poinformowanie, dlaczego pracownicy Ośrodka Pomocy Społecznej zdecydowali się na protest. Zainteresowanie lokalnych mediów oraz reakcje mieszkańców pokazują, że ten cel został osiągnięty.

Brak przełomu dotyczy jednak samego sporu zbiorowego. Pomimo wielu spotkań, mediacji i prowadzonych rozmów nie udało się wypracować porozumienia w najważniejszej dla nas kwestii, czyli wynagrodzeń.

W trakcie rozmów wielokrotnie słyszeliśmy argument, że podwyżki dla pracowników OPS mogłyby wywołać oczekiwania płacowe również w innych jednostkach gminy. Nie usłyszeliśmy natomiast propozycji, która mogłaby stać się punktem wyjścia do negocjacji.

Rozumiemy, że pani burmistrz jako organ wykonawczy gminy odpowiada za wszystkich pracowników samorządowych. My natomiast reprezentujemy pracowników Ośrodka Pomocy Społecznej w Pyrzycach i zgodnie z przepisami prowadzimy legalny spór zbiorowy w ich imieniu. Oczekujemy więc rozmowy o naszych postulatach oraz przedstawienia konkretnej propozycji rozwiązania sporu. Tym bardziej że nasz pracodawca również występował o zwiększenie środków na wynagrodzenia dla pracowników Ośrodka Pomocy Społecznej, jednak wniosek ten nie został uwzględniony.

Jak oceniacie postawę burmistrz Pyrzyc wobec waszych postulatów? Czy prowadzony jest rzeczywisty dialog, czy ogranicza się on wyłącznie do formalnych spotkań i pism?

– Nie można powiedzieć, że dialogu nie było. Odbyły się spotkania, mediacje oraz rozmowy prowadzone w ramach obowiązujących procedur sporu zbiorowego. Doceniamy, że strony miały możliwość przedstawienia swoich stanowisk.

Problem polega jednak na tym, że po blisko dwóch latach sporu dialog nie przełożył się na konkretne rozwiązania dotyczące najważniejszego postulatu, czyli wynagrodzeń. W styczniu br. usłyszeliśmy od pani burmistrz deklarację, że po rozliczeniu wpływów z CIT w marcu będzie możliwość powrotu do rozmów. Uszanowaliśmy tę deklarację i cierpliwie czekaliśmy na dalszy rozwój wydarzeń. Dziś mamy lipiec i nadal nie przedstawiono nam rozwiązania, które mogłoby być przedmiotem negocjacji. Dlatego mamy poczucie, że na obecnym etapie sam dialog nie wystarcza.

W przestrzeni publicznej pojawiają się głosy, że gmina znajduje środki na różne inwestycje, wydarzenia i promocję. Czy waszym zdaniem polityka wydatkowa samorządu pokazuje, że problemy pracowników socjalnych nie są traktowane jako priorytet?

– Nie chcemy oceniać wszystkich decyzji finansowych samorządu, ponieważ zdajemy sobie sprawę, że gmina odpowiada za wiele obszarów i musi godzić różne potrzeby mieszkańców. Chcemy jednak zwrócić uwagę, że pomoc społeczna nie jest kosztem – jest inwestycją w ludzi. W Ośrodku Pomocy Społecznej pracują nie tylko pracownicy socjalni, ale również opiekunki świadczące usługi opiekuńcze, asystenci rodziny oraz inni pracownicy, bez których codzienne funkcjonowanie ośrodka nie byłoby możliwe.

Każdego dnia wspieramy rodziny przeżywające kryzysy, osoby starsze, samotne, z niepełnosprawnościami i mieszkańców znajdujących się w najtrudniejszych sytuacjach życiowych. Opiekunki pomagają osobom starszym i niesamodzielnym w codziennym funkcjonowaniu, często będąc dla nich jedynym wsparciem. Pracownicy socjalni i pozostali pracownicy pomagają rodzinom wychodzić z kryzysów, wspierają osoby doświadczające przemocy, ubóstwa czy choroby oraz pomagają odnaleźć się w trudnych życiowych sytuacjach.
To praca wymagająca wiedzy, doświadczenia, odpowiedzialności, empatii i odporności psychicznej. Dlatego uważamy, że zapewnienie godnych wynagrodzeń oraz utrzymanie doświadczonej kadry powinno być jednym z priorytetów samorządu. Bez ludzi nie da się skutecznie realizować zadań z zakresu pomocy społecznej, a ich odejście odczują przede wszystkim mieszkańcy, którzy tej pomocy najbardziej potrzebują.

Czy podczas protestu otrzymaliście od burmistrz konkretną propozycję rozwiązania sporu, czy od miesięcy słyszycie te same argumenty bez realnych decyzji?

– Nie. Od rozpoczęcia akcji protestacyjnej nie otrzymaliśmy konkretnej propozycji rozwiązania sporu dotyczącego wynagrodzeń.
Od wielu miesięcy słyszymy przede wszystkim argument o ograniczonych możliwościach finansowych gminy. Chcielibyśmy również odnieść się do często podnoszonego przez Panią burmistrz argumentu dotyczącego dodatku motywacyjnego dla pracowników pomocy społecznej. Rzeczywiście, taki dodatek otrzymujemy, jednak należy jasno podkreślić, że nie jest to podwyżka wynagrodzenia, lecz czasowe świadczenie finansowane ze środków rządowych, przyznane na określony okres, tj. od lipca 2024 roku do grudnia 2027 roku.

Nie kwestionujemy znaczenia tego dodatku i doceniamy fakt, że został wprowadzony. Trzeba jednak jasno powiedzieć, że nie może on być traktowany jako rozwiązanie problemu wynagrodzeń pracowników pomocy społecznej. Nie zmienia on wysokości naszych wynagrodzeń zasadniczych i nie zastępuje trwałych rozwiązań płacowych. Po zakończeniu programu pozostanie ten sam problem – odpowiedzialna praca, rosnąca liczba zadań i potrzeba zapewnienia stabilnej, doświadczonej kadry.

Warto również pamiętać, że zakres obowiązków pracowników Ośrodka Pomocy Społecznej stale się zwiększa. Każdego dnia realizujemy zadania wymagające wiedzy, doświadczenia i dużej odpowiedzialności za drugiego człowieka. Dlatego czasowe wsparcie finansowe nie może zastąpić systemowego podejścia do wynagrodzeń.

Po blisko dwóch latach trwania sporu zbiorowego oczekujemy nie kolejnych wyjaśnień, lecz konkretnej propozycji, która pozwoli zakończyć spór w drodze porozumienia.

Jak obecna sytuacja wpływa na mieszkańców korzystających z pomocy Ośrodka Pomocy Społecznej? Czy długotrwały konflikt odbija się na jakości świadczonych usług i możliwościach udzielania wsparcia najbardziej potrzebującym?

– Od początku sporu zbiorowego, a później również akcji protestacyjnej, dokładamy wszelkich starań, aby mieszkańcy nie odczuli ich skutków. Niezależnie od trwającego sporu nadal wykonujemy swoje obowiązki z pełnym zaangażowaniem, ponieważ każdego dnia odpowiadamy za pomoc osobom znajdującym się w najtrudniejszych sytuacjach życiowych.

Wielu z nas pracuje w Ośrodku Pomocy Społecznej od wielu lat. Znamy mieszkańców, ich historie i problemy. Wiemy, że za każdą sprawą stoi konkretny człowiek, dlatego nigdy nie chcieliśmy, aby nasz spór odbił się na osobach korzystających z pomocy.

Jednocześnie nie można pomijać długofalowych skutków tej sytuacji. Brak odpowiedniego wynagradzania pracowników pomocy społecznej może prowadzić do odejścia doświadczonej kadry i problemów z pozyskaniem nowych pracowników. W dłuższej perspektywie to właśnie mieszkańcy mogą odczuć konsekwencje, ponieważ jakość i dostępność wsparcia udzielanego przez Ośrodek Pomocy Społecznej zależy przede wszystkim od ludzi, którzy tę pomoc świadczą.

Czy w pewnym momencie rozważaliście zakończenie protestu z uwagi na brak efektów, czy wręcz przeciwnie – planujecie jego zaostrzenie?

– Nikt z nas nie chciał protestować. Przez blisko dwa lata próbowaliśmy rozwiązać spór poprzez rozmowy, negocjacje i mediacje. Akcja protestacyjna była ostatecznością, a nie pierwszym wyborem.

Nadal jesteśmy gotowi do rozmów i liczymy, że zakończą się one porozumieniem. Jednocześnie cierpliwość pracowników ma swoje granice. Jeżeli nadal nie będzie konkretnych propozycji rozwiązania sporu, będziemy rozważać kolejne, przewidziane prawem formy protestu. O ich zakresie i terminie będziemy informować na bieżąco.

Czy macie poczucie, że władze liczą na zmęczenie protestujących i stopniowe wygaszenie akcji bez konieczności spełniania postulatów? Jeśli tak, co was utwierdza w takim przekonaniu?

– Nie chcemy przypisywać władzom takich intencji, ponieważ nie możemy oceniać tego, czego nie wiemy. Możemy natomiast mówić o tym, jak ta sytuacja wygląda z perspektywy pracowników.

Po tak długim czasie trwania sporu naturalne jest zmęczenie, jednak mimo tego pracownicy nadal są zdeterminowani, aby walczyć o rozwiązanie problemu. Nie chodzi nam o sam protest, ale o zwrócenie uwagi na sytuację pracowników Ośrodka Pomocy Społecznej w Pyrzycach i doprowadzenie do porozumienia. To, co utwierdza nas w przekonaniu, to przede wszystkim fakt, że mimo blisko dwóch lat od rozpoczęcia sporu nadal nie udało się wypracować rozwiązania. To pokazuje, że problem nie zniknął i nadal wymaga podjęcia konkretnych decyzji.

Czy protest ujawnił szerszy problem dotyczący prestiżu zawodu pracownika socjalnego? Czy waszym zdaniem niedofinansowanie tej grupy zawodowej wynika wyłącznie z sytuacji w Pyrzycach, czy jest elementem ogólnopolskiego problemu?

– Naszym zdaniem jest to problem znacznie szerszy niż tylko sytuacja w Pyrzycach. W wielu samorządach w Polsce pracownicy pomocy społecznej zwracają uwagę na niskie wynagrodzenia, rosnącą odpowiedzialność oraz coraz większe wymagania związane
z wykonywaną pracą.

Praca wykonywana przez pracowników pomocy społecznej jest wymagająca – łączy wiedzę specjalistyczną, odpowiedzialność za drugiego człowieka, umiejętność radzenia sobie w trudnych sytuacjach oraz dużą odporność psychiczną. Mimo że jest to praca niezwykle potrzebna społecznie, nie zawsze idzie za tym odpowiednie docenienie i wynagrodzenie.

Obserwujemy również, że coraz trudniej jest zachęcić młode osoby do wyboru tej ścieżki zawodowej oraz pozyskać nowych pracowników. Jeżeli zawody związane z pomocą społeczną nie będą odpowiednio doceniane, w przyszłości może zabraknąć osób gotowych podjąć tę odpowiedzialną pracę.

Mamy nadzieję, że nasz protest stanie się również głosem w szerszej dyskusji o roli i znaczeniu pomocy społecznej oraz o potrzebie godnego wynagradzania osób, które każdego dnia wspierają mieszkańców znajdujących się w trudnych sytuacjach życiowych.

Gdyby burmistrz Pyrzyc czytała tę rozmowę, jakie jedno pytanie chcielibyście jej publicznie zadać i jakiej konkretnej odpowiedzi od niej oczekujecie?

– Chcielibyśmy zadać jedno pytanie: kiedy pracownicy Ośrodka Pomocy Społecznej otrzymają konkretną propozycję rozwiązania trwającego od blisko dwóch lat sporu dotyczącego wynagrodzeń? W tym miejscu chcemy również jasno podkreślić, że od początku trwania sporu byliśmy otwarci na negocjacje. Kwota wskazana w naszych postulatach była punktem wyjścia do rozmów, a nie zamkniętą propozycją, która nie podlega dyskusji. Do tej pory jednak nie otrzymaliśmy ze strony pracodawcy ani gminy żadnej konkretnej propozycji – ani dotyczącej innej wysokości podwyżki, ani innego rozwiązania, które mogłoby stać się podstawą dalszych rozmów. W debacie publicznej Pani burmistrz wielokrotnie wskazuje, że określona wysokość podwyżki jest niemożliwa do zrealizowania. Chcemy jednak podkreślić, że samo wskazanie, czego nie można zrobić, nie jest jeszcze propozycją rozwiązania sporu.

Pani Burmistrz, od początku deklarowaliśmy gotowość do rozmów i szukania rozwiązania możliwego do zaakceptowania przez obie strony. Po blisko dwóch latach sporu oczekujemy już nie kolejnych argumentów, dlaczego czegoś nie da się zrobić, lecz konkretnej propozycji, od której będzie można rozpocząć rzeczywiste negocjacje.

Nikt z nas nie chce, aby ten spór wszedł w kolejny etap. Zależy nam na porozumieniu i zakończeniu go przy stole negocjacyjnym. Trzeba jednak pamiętać, że przepisy przewidują dalsze etapy sporu zbiorowego, w tym możliwość przeprowadzenia strajku.

Mamy świadomość, że ewentualny strajk w pomocy społecznej nie byłby problemem wyłącznie pracowników czy pracodawcy. Jego skutki mogłyby odczuć przede wszystkim mieszkańcy – osoby starsze, osoby z niepełnosprawnościami, rodziny przeżywające kryzysy oraz wszyscy ci, którzy każdego dnia korzystają z pomocy Ośrodka Pomocy Społecznej. Dlatego jeszcze raz apelujemy o przedstawienie konkretnej propozycji rozwiązania sporu, zanim dojdzie do sytuacji, której – jesteśmy o tym przekonani – nie chce żadna ze stron.

 

Popularne Artykuły