wtorek, 6 października, 2026
spot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Przekręt na ciuchy? Co czwarta zbadana partia ubrań dla dzieci miała inny skład, niż deklarował producent

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów opublikował wyniki kontroli oznakowania odzieży dziecięcej przeprowadzonej w pierwszej połowie 2026 roku. Wnioski nie napawają optymizmem: w co czwartej próbce przebadanej laboratoryjnie skład materiału zupełnie nie zgadzał się z tym, co widniało na metce.

Wojewódzkie inspektoraty Inspekcji Handlowej sprawdzają oznakowanie odzieży dla dzieci do 168 centymetrów wzrostu przez cały rok, jednak w tym półroczu producenci, hurtownicy i sklepy detaliczne znaleźli się pod szczególną lupą. Skontrolowano 166 przedsiębiorców i 949 partii ubrań. Spośród nich 113 partii trafiło do laboratorium UOKiK w Łodzi, gdzie eksperci porównywali rzeczywisty skład surowcowy tkanin z tym deklarowanym na etykietach.

Same tylko kontrole dokumentacyjne – bez badań laboratoryjnych – wykazały nieprawidłowości w oznakowaniu aż 188 partii ubrań. Najczęściej chodziło o rozbieżności między opisem produktu na stronie internetowej sklepu a informacją umieszczoną bezpośrednio na metce lub wszywce. Inspektorzy trafiali też na angielskie nazwy włókien zamiast polskich – „cotton” zamiast „bawełna” czy „polyester” zamiast „poliester” – a także na łamanie zasady, według której skład surowcowy trzeba podawać od największego do najmniejszego udziału procentowego.

Co pokazało laboratorium?

Prawdziwie twarde dane przyniosły jednak badania w laboratorium. Na 113 przebadanych partii nieprawidłowości potwierdzono w 27 – to niemal jedna czwarta próby. Skala rozbieżności bywała naprawdę spora. Spodnie chłopięce marki LEI jeans miały mieć 65 procent poliestru, 32 procent bawełny i 3 procent elastanu, a w rzeczywistości laboratorium wykryło 86 procent poliestru i 14 procent wiskozy – bawełny nie było wcale. Podobnie wyglądała sytuacja piżamy Xiaokaitai, zadeklarowanej jako mieszanka bawełny i poliestru w proporcji 80 do 20, która okazała się w całości uszyta z poliestru.

Bluza HD Fashion, reklamowana jako produkt niemal w całości bawełniany (95 procent bawełny, 5 procent elastanu), zawierała w praktyce prawie jedną czwartą poliestru. Kurtka dziecięca oznaczona jako mieszanka bawełny i poliestru po zbadaniu okazała się uszyta z poliamidu i poliestru – bez śladu bawełny. Rozbieżności sięgające kilkunastu punktów procentowych wykryto też między innymi w kardiganie (zamiast niemal czystej bawełny – głównie poliester i wiskoza) oraz w bluzie z kapturem, gdzie zamiast deklarowanych 7 procent elastanu znaleziono ponad 10 procent.

Na pełnej liście niezgodnych produktów, którą UOKiK opublikował w osobnym dokumencie, znalazły się ubrania sprzedawane m.in. przez sieci Smyk, Pepco, LPP, Auchan oraz mniejszych, lokalnych producentów i importerów odzieży dziecięcej z całej Polski – od kurtek i swetrów, przez bluzy i spódnice, po piżamy i spodnie sportowe.

Urząd podkreśla, że wszystkie produkty, w których stwierdzono nieprawidłowości, zostały wycofane ze sprzedaży przez kontrolowanych przedsiębiorców. Producenci i importerzy zostali poinformowani o wykrytych błędach i zobowiązani do ich usunięcia, a dodatkowo – jako że błąd w składzie surowcowym oznacza automatycznie błąd w oznakowaniu – to oni pokryją koszty przeprowadzonych badań laboratoryjnych.

Jak sprawdzić metkę samemu

UOKiK przypomina rodzicom, na co zwracać uwagę przed zakupem: etykieta powinna zawierać nazwę produktu (o ile jego przeznaczenie nie jest oczywiste), dane producenta lub dystrybutora, skład surowcowy podany po polsku oraz – jeśli dotyczy – ostrzeżenia istotne dla bezpieczeństwa dziecka. Jeżeli produkt zawiera kilka rodzajów włókien, wszystkie powinny być wymienione w kolejności malejącego udziału procentowego; dopiero te stanowiące mniej niż 5 procent osobno (lub 15 procent łącznie) można zbiorczo opisać jako „inne włókna”. Konsumenci, którzy podejrzewają, że kupili produkt niezgodny z deklaracją, mogą zgłosić to sprzedawcy, producentowi lub właściwej dla swojego województwa Inspekcji Handlowej, a przed zakupem warto zajrzeć na stronę uokik.gov.pl oraz do unijnego systemu Safety Gate, gdzie Komisja Europejska publikuje ostrzeżenia o produktach niebezpiecznych.

Popularne Artykuły