W miniony weekend w Pyrzycach odbyła się 43. edycja Międzynarodowego Festiwalu „Pyrzyckie Spotkania z Folklorem” – jednego z najstarszych i najbardziej rozpoznawalnych wydarzeń folklorystycznych w Polsce. Główna część imprezy trwała od 3 do 5 lipca, choć pierwsze punkty programu – pokazy filmowe i warsztaty śpiewu tradycyjnego – ruszyły już 1 lipca w Pyrzyckim Domu Kultury.
Festiwal ma za sobą już 46 lat historii – zainicjowano go w 1980 roku z inicjatywy lokalnej społeczności. Jak przypominała niedawno Radio Szczecin, pierwsza edycja była wydarzeniem jednodniowym, w którym wzięło udział zaledwie osiem okolicznych zespołów. Impuls do jego powstania był w gruncie rzeczy społeczny, a nie wyłącznie artystyczny: chodziło o zbudowanie nowej, wspólnej tożsamości mieszkańców Ziemi Pyrzyckiej, którzy trafili tu po II wojnie światowej z bardzo różnych stron kraju i nie mieli ze sobą wspólnych korzeni ani tradycji.
Z tej lokalnej, integracyjnej imprezy z czasem wyrosło coś znacznie większego. Dziś festiwal jest kluczowym członkiem Porozumienia Festiwali Folklorystycznych Polski Zachodniej, zrzeszającego m.in. Gorzów Wielkopolski, Poznań, Legnicę czy Zieloną Górę, a od kilku lat należy też do międzynarodowej organizacji FIDAF (Federation of International Dance Festivals) z siedzibą w Seulu. W 2021 roku organizatorzy otrzymali certyfikat uznania za wzorową organizację imprezy oraz wkład we współpracę kulturalną i artystyczną.
Co dwa lata, nie co roku
Warto zaznaczyć, że mimo iż festiwal wciąż jest kojarzony z coroczną tradycją, od pewnego czasu odbywa się w cyklu dwuletnim. Poprzednia, 42. edycja miała miejsce w 2024 roku. Dziś „Pyrzyckie Spotkania z Folklorem” to wydarzenie biennale, co pozwala organizatorom (a przynajmniej powinno) Pyrzyckiemu Domowi Kultury oraz gospodarzowi imprezy, Zespołowi Pieśni i Tańca Pyrzyce – na budowanie coraz bardziej rozbudowanego programu.
Choć festiwal formalnie wciąż jest ukierunkowany na kulturę ludową – prezentację tańca, muzyki, śpiewu, rękodzieła i tradycji regionalnych – jego dzisiejsza forma odbiega od pierwszych edycji sprzed dekad. Świadczą o tym choćby głosy samych mieszkańców Pyrzyc, którzy w internetowych dyskusjach od lat zwracają uwagę, że impreza w dużej mierze przesunęła się w stronę rozrywki masowej – koncertów gwiazd wieczoru, dyskotek folkowych i gastronomii – kosztem dawnych, bardziej kameralnych występów zespołów ludowych z całego świata. Część komentujących wspomina dawne występy zespołów zagranicznych czy tradycyjnych kapel jako coś, czego dziś brakuje na taką skalę.
Współcześnie program tegorocznej, 43. edycji pod hasłem „W rytmie tradycji” obejmował m.in. występy zespołów z Ukrainy, Serbii, Rumunii, Włoch, Gwinei i Polski na głównej scenie przy Pyrzyckich Murach Obronnych, Nocny Korowód ulicami miasta, Jarmark Tradycji, III Grand Prix Par Tanecznych i Tancerzy Indywidualnych, konkurs kulinarny „Polska Smakuje”, pokaz mody ludowej, koncert pieśni narodowych i religijnych w kościele pw. Wniebowzięcia NMP oraz strefy warsztatowe i rekreacyjne dla dzieci i młodzieży. Współorganizatorem tegorocznej edycji został po raz pierwszy Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi, a patronat finansowy objął samorząd województwa zachodniopomorskiego.
Ta sama układanka, inne nazwiska
Patrząc na programy kolejnych edycji – z 2016, 2024 i 2026 roku – trudno oprzeć się wrażeniu, że od lat powiela się właściwie ten sam szablon. Główna scena przy Murach Obronnych, Nocny Korowód ulicami miasta, Jarmark Tradycji, pokaz mody ludowej, konkurs kulinarny, dyskoteka czy „impreza folkowa” do późnych godzin nocnych – te punkty programu wracają praktycznie niezmienione z roku na rok. Zmieniają się głównie nazwy zespołów zaproszonych na scenę i hasło przewodnie danej edycji – w tym roku „W rytmie tradycji” – natomiast sama struktura wydarzenia od dawna wygląda bardzo podobnie.
Widać to też w tym, jak samą imprezę odbierają mieszkańcy. W lokalnych dyskusjach internetowych od lat powtarza się ten sam zarzut: że folklor bywa dziś tłem, a nie sednem wydarzenia, a atmosferę festiwalu w większym stopniu wyznaczają strefy gastronomiczne, piwo i zapach grillowanej kiełbasy niż występy kapel i zespołów ludowych.
Widać, jak formuła festiwalu z czasem ewoluowała – z kameralnego, ludowego spotkania w stronę wydarzenia masowego, które ma przyciągać jak najszerszą publiczność i konkurować z innymi atrakcjami wakacyjnego kalendarza regionu. To naturalna droga wielu festiwali folklorystycznych, które próbują przetrwać zmieniające się gusta odbiorców – pytanie, ile w tym procesie zostaje z pierwotnej idei „ożywienia i popularyzacji tradycji ludowej”, a ile z czasem staje się jedynie dekoracją dla festynu, niewiele różniącego się programowo od wielu innych imprez plenerowych organizowanych dziś w Polsce latem.
Różne oczekiwania, jeden festiwal
Warto jednak spojrzeć na to również z innej strony. Każdy uczestnik przyjeżdża do Pyrzyc z innymi oczekiwaniami – dla jednych liczy się przede wszystkim rozrywka, wspólna zabawa i spotkania ze znajomymi przy stoiskach gastronomicznych, dla innych to okazja do kontaktu z żywą kulturą ludową, tradycyjną muzyką i tańcem, a jeszcze inni szukają czegoś bardziej duchowego. Trudno oczekiwać, że impreza trwająca kilka dni i adresowana do tak szerokiej i zróżnicowanej publiczności zaspokoi wszystkich w równym stopniu. Niezależnie od tego, jak oceniamy kierunek, w którym ewoluuje festiwal, warto docenić sam fakt, że po 46 latach – mimo zmieniających się czasów, gustów i sposobów spędzania wolnego czasu – wydarzenie to wciąż istnieje, gromadzi ludzi i pozwala Pyrzycom być choć na chwilę stolicą folkloru.





