czwartek, 19 lutego, 2026
spot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Radna o konfliktach, inwestycjach, zdrowiu i mediach. Co naprawdę dzieje się w Świnoujściu?

Materiały wyborcze w miejskiej instytucji, otwarty konflikt z prezydent miasta, zarzuty o brak dialogu, problemy w ochronie zdrowia i pytania o przyszłość Świnoujścia – od kultury po wielkie inwestycje. W rozmowie z nami, liderka świnoujskiej opozycji, radna Dorota Konkolewska nie owija w bawełnę. Odpowiada wprost na pytania o polityczne napięcia, funkcjonowanie urzędu, szpital, media i to, czy w mieście jest jeszcze przestrzeń na realną debatę, a nie tylko „jedyną słuszną narrację”. To rozmowa o władzy, odpowiedzialności i cenie milczenia.

Jak to było z tymi materiałami wyborczymi w OSiR? Nie pytam o to, kto je wyrzucił do lasu i w jakich okolicznościach. Mnie bardziej martwi to, że instytucja, która powinna być wolna od polityki, była wykorzystywana do przechowywania prywatnych materiałów wyborczych. To wbrew kodeksowi wyborczemu.

– Materiały wyborcze po wyborach samorządowych 2024 roku przekazałam w celu ich powtórnego wykorzystania, czterem znanym mi osobom. Złożenie ich w pomieszczeniach OSIR było samowolną decyzją jednej z nich. Wynika to ze złożonego przez tę osobę pisemnego oświadczenia, w którym potwierdza, że bez mojej wiedzy złożyła otrzymane ode mnie plakaty w holu „Domu Noclegowego” przy ulicy Matejki 17a, będącego w zarządzie OSiR. Fakt ten potwierdził również Dyrektor OSIR-u, ponieważ osoba ta współpracowała z jednostką. Nieprawdziwa i bezpodstawna jest więc informacja przedstawiona na FB przez Prezydent Joannę Agatowską, że materiały wyborcze dostarczone  zostały przeze mnie, a pracownik złożył je w budynku do przechowania na polecenie przełożonych. O samowolnym działaniu tego pracownika, sprawozdał również Dyrektor OSIR-u. Informacja przedstawiona na FB przez Prezydent Joannę Agatowską jest nieprawdziwa.

Konflikt i wzajemne zarzuty z prezydent Świnoujścia w sprawie materaców i materiałów wyborczych pokazał problem, z którym mierzą się nie tyle lokalni politycy, ale przede wszystkim mieszkańcy. Bo konflikt, zamiast współpracy na linii radna-prezydent, nie wróży dla mieszkańców niczego dobrego. Zgodzi się z tym Pani?

– Pani Prezydent dość emocjonalnie reaguje na jakąkolwiek krytykę . W mojej ocenie lubi rzucać oskarżeniami nie biorąc za nie odpowiedzialności. Po wyborach rozpoczęłam pracę radnej spotykając się z mieszkańcami, zgłaszającymi mi brak realizacji poczynionych obietnic przez sprawującą władzę. Z uwagi na fakt posiadania doświadczenia w zakresie ochrony zdrowia, gospodarki nieruchomościami, pozyskiwania funduszy zewnętrznych, prowadzenia małych i średnich inwestycji oraz zarządzania podmiotami zaczęłam zgłaszać na sesjach swoje wątpliwości, pytania i propozycje. Otrzymywałam następujące odpowiedzi: „żadne pani pomysły nie będą realizowane”, „kieruje się pani fałszywą troską o mieszkańców”, „zadaje pani głupie pytania abym nie mogła na nie odpowiedzieć”. Niestety Pani Prezydent nie byłą otwarta na współpracę, bardziej skupiła się na osobistych animozjach. Nie mogę jednak zaprzestać zadawania pytań i przemilczenia niewłaściwych decyzji.

Jest szansa na to, by rada bardziej współpracowała z władzami miasta?

– Pani Prezydent zadbała aby mieć  większość w radzie i  rada współpracuje przyjmując pozytywnie niemal wszystkie uchwały. Ja też w większości je popieram, bo służą one mieszkańcom. Jednak myślę, że chodzi o to, czy jest przestrzeń do działania radnego czy radnych, którzy podchodzą do przedkładanych propozycji działań krytycznie wskazując merytoryczne uwagi. I tutaj pojawia się problem, bo z postawy Pani Prezydent takiej przestrzeni nie widać.

Niedawno krytykowała Pani zewnętrzne audyty w Świnoujściu jako zbędne i kosztowne – co konkretnie powinni robić radni, by usprawnić nadzór nad wydatkami publicznymi i unikać podobnych kosztów w przyszłości?

– Władza wykonawcza posiada uprawnienie do kontrolowania-audytowania obszarów, w których działa. Posiada własne służby do tych działań.  Te konkretne obszary poddane audytowi, w mojej ocenie, miały podłoże polityczne.

Jakie mechanizmy nadzorcze władz miasta, jak również radni powinni stosować, aby mieszkańcy mieli większą pewność co do transparentności działań lokalnej władzy?

– Mechanizmów nadzorczych jest wiele. Dużą skutecznością cieszą się zapytania i interpelacje, kontrole radnych. Ich publikacja i dodatkowo rozpowszechnienie przez dostępne media daje możliwość dotarcia do większego grona. Niestety z dostępnością do niezależnych mediów w Świnoujściu, w mojej ocenie, jest problem. Pozostają na ten moment jedynie media społecznościowe.

Jako była prezes Szpitala Miejskiego im. Jana Garduły – jak Pani ocenia sytuację zdrowotną w Świnoujściu i najważniejsze wyzwania lokalnej służby zdrowia?

– Sytuacja dostępu do ochrony zdrowia jest w naszym mieście zadawalająca. Szereg przychodni Podstawowej Opieki Zdrowotnej, dostęp do opieki szpitalnej na poziomie podstawowym, stacjonowanie na stałe 3 ambulansów Ratownictwa Medycznego daje możliwość poczucia bezpieczeństwa. To czego brakuje to dostępu do opieki koordynowanej (tylko niektóre przychodnie POZ posiadają wybiórcze umowy z lekarzami specjalistami), niektórych lekarzy specjalistów: reumatologa, nefrologa, chirurga naczyniowego oraz hospicjum stacjonarnego. Pewną niszę wykorzystują prywatne praktyki, które uzupełniają dostęp do wybranych specjalistów. Trzeba zauważyć, że po zaprzestaniu kontynuacji inwestycji przez szpital, po przejęciu władzy,  powstały 3 medyczne podmioty prywatne, wykorzystując pozostawioną lukę.

Jak wskazują mieszkańcy, jednym z postulatów w kampanii Agatowskiej była poprawa funkcjonowania szpitala. Do dziś, co często da się przeczytać w komentarzach, poprawy nie ma.

– Niestety obecna Prezydent Joanna Agatowska złożyła w trakcie kampanii deklaracje bez pokrycia, dając nadzieję mieszkańcom, że nie będą musieli jeździć do Szczecina aby uzyskać pomoc jak również uzyskania na miejscu pomocy na poziomie klinicznym.  Takie deklaracje od początku były nierealne, bowiem system leczenia klinicznego jest zorganizowany i skupiony w dużych ośrodkach. To powszechna strategia w kampaniach wyborczych – obiecać złote góry i liczyć na wiarę wyborców. Nie jestem fanką takiego działania

Czy, Pani zdaniem, obecna polityka zdrowotna miasta dobrze odpowiada na problemy mieszkańców, takie jak kolejki do zabiegów czy dostęp do specjalistów?

– Niestety obecna polityka zdrowotna miasta nie odpowiada dobrze na problemy mieszkańców. Brakuje lekarzy specjalistów, nadal są kolejki do zabiegów. To, co obiecała zmienić Joanna Agatowska, się nie stało. Tyle tylko, że dzisiaj jej odpowiedź jest taka, że tak jest wszędzie. Obietnice były inne. Niestety każe czekać mieszkańcom na zmiany realizowane przez NFZ i Ministerstwo Zdrowia. Nie wykorzystuje potencjału, który posiada. Wielu włodarzy bierze sprawy w swoje ręce – buduje lądowisko dla śmigłowców (np.: Nowogard), rozszerza ofertę ambulatoryjnej opieki zdrowotnej w postaci dostępu do specjalistów. My „przespaliśmy” prawie 2 lata. Inni dostali środki z KPO na poprawę warunków, na sprzęt, a my: straciliśmy akredytację, zmniejszyliśmy papierowo liczbę łóżek na oddziałach, nie rozszerzyliśmy oferty AOS z wykorzystaniem zakupionych pomieszczeń przy Armii Krajowej, nie poprawiliśmy warunków porodu poprzez dostęp do znieczuleń, nie zmniejszyliśmy kolejek. Co się zmieniło – brak jest negatywnych artykułów na zaprzyjaźnionym portalu Pani Prezydent. Ktoś zapyta, czy dlatego, że w tym zakresie jest lepiej bo pacjenci przestali się skarżyć? Nie, po prostu zamiata się to pod dywan. Jak pojawi się anonimowo post, to też zaraz znika, zanim liczba komentarzy pójdzie w dziesiątki.

Na jednym z Pani filmów mówiła Pani o obawach związanych z zanikiem kina czy innych instytucji kulturalnych w mieście – jakie ma Pani pomysły na ożywienie społecznego i kulturalnego życia w Świnoujściu?

– Brak kina będzie miał swoje konsekwencje. Oferty dla młodych to niestety bolączka tego miasta. Kino było kulturalnym „oknem na świat”. Dostęp do premier światowych, do koncertów czy meczy na dużym ekranie miał swoich zwolenników. Burmistrzowie i prezydenci miast wiedzą, że kina są niszowe przy małej populacji. Co robią ? Kupują z miejskiej kasy bilety na wydarzenia dla seniorów, dzieci na półkoloniach, szkół przy ekranizacji lektur szkolnych. Wykorzystują jako sale konferencyjne zamiast wynajmować je w hotelach.

Obok inwestycji w ożywienie społeczne miasta, nie można pominąć idei budowy Przylądka Pomeranii. W Świnoujściu widać dwa różne światy, jeśli chodzi o postrzeganie. Spora części miasta chce tej inwestycji, władze miejskie niekoniecznie. Gdzie tu tkwi problem?

– Obecna Prezydent, jako wcześniej radna opozycyjna, zbudowała część kampanii wyborczej na negacji dużej, znaczącej inwestycji krajowej na tym terenie. Wskazywała braki informacyjne, szkodliwość jej umiejscowienia. Wpisała  się w potrzeby mieszkańców Warszowa – zachowajmy ten teren wolny od przemysłu. Obiecała mieszkańcom referendum w tej sprawie, tylko go nie przeprowadza. Można spytać dlaczego? Bo wie, że przeważająca większość mieszkańców powie, że chce budowy, bowiem widzi w tym korzyści. Tutaj może paść zbudowany przez nią mit. Problem też tkwi w tym, że miasto może stracić również na tzw. rekompensatach od rządu za taką inwestycję. Dlaczego? Bo komunikacja Pani Prezydent z przedstawicielami rządu lub spółki Skarbu Państwa pozostawia wiele do życzenia.

Przylądek pewnie powstanie, a za tym powinna iść też rewolucja w szkolnictwie, w tym dostosowanie kierunków nauczania w regionie pod potrzeby przyszłego, nowoczesnego portu. Tu tez jest potrzebna dobra wola władz miejskich. Jest na to szansa? Bez tego młodych ludzi w Świnoujściu nie uda się zatrzymać.

– Od początku byłam za rozwojem na tym terenie szkolnictwa zawodowego. Pisałam o tym w swoim programie wyborczym. Samorząd o tym niestety, w tym kontekście, nie mówi. Są ruchy w szkolnictwie, ale wyższym, bo reaktywuje się je po zamknięciu Oddziału ZSB. Pojawiła się oferta dla przyszłych medyków i administracji poprzez otwarcie filii Poznańskiego Uniwersytetu Medycznego. Niestety brak jest przygotowywanej oferty w tym zakresie. Być może Zespół Szkół Morskich pod egidą Ministerstwa Infrastruktury taką ofertę przedstawi.

Mnie jako osobę związaną z mediami zaskakuje jeszcze inny wątek funkcjonowania urzędu: pracownicy, którzy są zobligowani do lojalności wobec prezydent, prowadzą jednocześnie media. Niby niezależne, ale dzisiaj trudno to nazwać etycznym standardem, urzędnik prowadzący jednocześnie media bardziej przypomina standardy białoruskie, niż demokratyczne. Skomentuje to Pani?

– Od początku budziło to moje oburzenie. Lokalni dziennikarze zatrudnieni na stanowiskach urzędniczych, piszący to, co otrzymają od władzy. Mało jeszcze przeprowadzający wywiad w regionalnej telewizji bez udziału etatowego redaktora, zastąpionego podwładnym pracownikiem. To standardy iście wschodnie, niedemokratyczne. Zapytałam kiedyś o to w interpelacji. Odpowiedź jaką otrzymałam, była żałosna. Widać jak Pani Prezydent boi się krytyki, niewygodnych pytań. Mamy dzisiaj jedyną prawdę – kreowaną przez obecną rezydentkę magistratu.

Popularne Artykuły