Ponad sześciu na dziesięciu mieszkańców dużych polskich aglomeracji nie wyobraża sobie codziennego funkcjonowania bez samochodu. Najnowsze badania prowadzone przez zespoły z Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz Uniwersytet Warszawski pokazują, że indywidualny transport pozostaje fundamentem miejskiej mobilności – mimo rosnącej świadomości klimatycznej.
Raport „Co nas porusza” analizuje zachowania mieszkańców Poznania oraz aglomeracji Trójmiasta, zestawiając je z danymi Eurostat i Główny Urząd Statystyczny. Wnioski są jednoznaczne: Polska należy do najbardziej zmotoryzowanych krajów Europy, z poziomem przekraczającym 600 samochodów na tysiąc mieszkańców. To wynik wyższy niż w wielu państwach zachodnich, co podważa stereotyp, że intensywna motoryzacja jest domeną najbogatszych gospodarek.
Dominującą częścią miejskich podróży nie są dalekie wyjazdy, lecz rutynowe przejazdy: do pracy, szkoły czy sklepu. W tych sytuacjach samochód pozostaje najczęściej wybieranym środkiem transportu. Nie chodzi wyłącznie o wygodę – dla wielu mieszkańców, zwłaszcza z obszarów peryferyjnych, to jedyna realna opcja.
Badanie wskazuje jednocześnie na wyraźne nierówności w generowaniu emisji. Niewielka grupa najbardziej mobilnych użytkowników odpowiada za niemal połowę gazów cieplarnianych związanych z transportem indywidualnym. To osoby aktywne zawodowo, częściej lepiej sytuowane i posiadające większe możliwości przemieszczania się.
Analiza pokazuje też, że intensywność korzystania z samochodu nie rozkłada się równomiernie. Największy udział w emisjach mają osoby w średnim wieku, natomiast seniorzy – choć często najbardziej narażeni na wykluczenie komunikacyjne – generują ich najmniej. Z transportu indywidualnego częściej korzystają również mężczyźni.
Paradoks polega na tym, że skutki nadmiernej motoryzacji – takie jak smog czy przeciążenie infrastruktury – najmocniej odczuwają ci, którzy mają najmniejsze możliwości zmiany miejsca zamieszkania lub sposobu przemieszczania się.
Między koniecznością a wyborem
Wbrew uproszczonym narracjom, samochód nie jest wyłącznie symbolem komfortu czy statusu. Dla wielu gospodarstw domowych to narzędzie umożliwiające normalne funkcjonowanie – szczególnie tam, gdzie transport publiczny jest niewystarczający. Autorzy raportu podkreślają, że ewentualne ograniczenia ruchu powinny uwzględniać tę zależność, aby nie pogłębiać wykluczenia.
Z drugiej strony wskazują na kierunki zmian: rozwój transportu zbiorowego, lepsze planowanie przestrzenne oraz tworzenie osiedli bliżej miejsc pracy i usług. Skrócenie codziennych dystansów może być równie istotne jak zmiana środka transportu.
Osobny wątek stanowią podróże lotnicze. Choć stanowią niewielki odsetek wszystkich przemieszczeń, ich wpływ na środowisko jest znaczący – zwłaszcza w przypadku połączeń długodystansowych. To one generują największą część emisji związanych z lataniem, mimo że nie są najczęściej wybierane.
Co istotne, społeczne postrzeganie lotów pozostaje ambiwalentne. Dla części badanych są powodem do dumy, symbolem mobilności i stylu życia, rzadziej – źródłem refleksji klimatycznej.





