Ratownicy medyczni z województwa zachodniopomorskiego biją na alarm. W tle wypowiedzenia umów, niepewność zatrudnienia i zapisy nowych kontraktów, które – jak mówią sami zainteresowani – są nie do zaakceptowania. Stawką nie są jednak wyłącznie warunki pracy, lecz jak podkreślają medycy, bezpieczeństwo pacjentów w całym regionie.
Sytuacja dotyczy Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie i części jej filii. Ratownicy otrzymują wypowiedzenia dotychczasowych umów i stają przed koniecznością podpisania nowych kontraktów, które – według ich relacji – zawierają szereg restrykcyjnych zapisów.
– Mamy złożyć wypowiedzenie, bo będą nowe umowy. Niestety jest w nich dużo obostrzeń i kar uderzających w pracownika. Człowiek staje się niewolnikiem zakładu – mówią ratownicy. Jak podkreślają, niektóre zapisy przewidują kary sięgające nawet 50 procent wynagrodzenia za dyżur. – To jest nie do przyjęcia – dodają.
Nowe warunki współpracy wywołują w środowisku ogromne obawy. Ratownicy wskazują, że przy tak skonstruowanych umowach wielu z nich może zdecydować się na odejście z pracy lub nie podpisze nowych kontraktów. To z kolei bezpośrednio przełoży się na funkcjonowanie systemu ratownictwa.
Brak kadry oznacza jedno – problemy z obsadą zespołów ratownictwa medycznego. A to w praktyce może doprowadzić do sytuacji, w której część karetek nie wyjedzie do pacjentów.
– To oznacza, że od tego dnia karetki nie będą miały obsady i będą stały puste w całym województwie zachodniopomorskim – alarmują ratownicy.
Konsekwencje mogą być odczuwalne dla każdego mieszkańca regionu. Mniejsza liczba dostępnych zespołów to dłuższy czas oczekiwania na pomoc, większe obciążenie dla pracujących ratowników i rosnące ryzyko, że pomoc nie dotrze na czas.
Eksperci od lat wskazują, że system ratownictwa medycznego w Polsce działa na granicy wydolności kadrowej. Każda decyzja pogłębiająca ten problem może mieć realne skutki dla zdrowia i życia pacjentów.
WSPR: zmiany są konieczne
Do sprawy odniosła się rzeczniczka Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie, Natalia Dorochowicz. Na łamach serwisu MedExpress podkreśla, zmiany wynikają z nowych warunków kontraktowych oraz zapisów umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia. Zapewnia również, że prowadzone są konsultacje dotyczące nowych zasad współpracy.
Ratownicy mają jednak zupełnie inne zdanie. Twierdzą, że dialog jest pozorny, a proponowane zapisy nie uwzględniają realiów ich pracy.
Obecna sytuacja pokazuje głębszy problem – brak stabilności w jednym z kluczowych obszarów systemu ochrony zdrowia. Ratownictwo medyczne to nie miejsce na eksperymenty kontraktowe ani rozwiązania, które mogą zniechęcić do pracy osoby już dziś działające pod ogromną presją. Jeśli konflikt nie zostanie rozwiązany, Zachodniopomorskie może stanąć przed realnym kryzysem – nie tylko kadrowym, ale przede wszystkim systemowym. A w takim scenariuszu najwięcej do stracenia mają ci, którzy w sytuacji zagrożenia życia liczą na jedno: szybką pomoc.





