Spór o odkryte rok temu bogate złoża ropy naftowej i gazu na Bałtyku, w okolicach wyspy Uznam nieopodal Świnoujścia, wchodzi w kolejną fazę. Koalicja niemieckich organizacji ekologicznych zebrała już 88 tysięcy podpisów mieszkańców krajów nadbałtyckich pod petycją sprzeciwiającą się wydobyciu w tym rejonie i we wrześniu zamierza przekazać ją Komisji Europejskiej – informuje Business Insider Polska, powołując się na niemiecki serwis Proplanta.de.
Sprawa złóż stała się głośna latem zeszłego roku, gdy spółka Central European Petroleum, prowadząca na Bałtyku odwierty poszukiwawcze, ogłosiła odkrycie, które określiła jako przełomowe dla bezpieczeństwa energetycznego Polski. Już wtedy władze Świnoujścia zwracały uwagę, że ewentualne uruchomienie wydobycia niesie ze sobą poważne ryzyko środowiskowe i może zagrozić turystycznemu charakterowi regionu. Sprzeciw pojawił się też szybko po niemieckiej stronie granicy – Bund für Umwelt und Naturschutz Deutschland, czyli niemiecki odpowiednik Ligi Ochrony Przyrody, ostrzegał, że rejon planowanych odwiertów sąsiaduje z obszarem chronionym w ramach europejskiej sieci Natura 2000, oddalonym od poprzedniego miejsca wiercenia o zaledwie około 200 metrów, a samo wydobycie wiązałoby się z podwodnym hałasem, zanieczyszczeniem wód i ryzykiem wycieku.
Od tamtego czasu sprzeciw wobec inwestycji się zinstytucjonalizował. BUND połączył siły z innymi organizacjami działającymi na rzecz ochrony środowiska – Niemieckim Stowarzyszeniem Ochrony Środowiska, światową organizacją WWF oraz lokalną inicjatywą obywatelską Lebensraum Vorpommern, skupioną wokół mieszkańców Pomorza Przedniego. Nowo powstały sojusz zapowiedział, że w razie potrzeby nie zawaha się sięgnąć po środki prawne, by zablokować rozpoczęcie wydobycia. Jak podkreśliła w komunikacie organizacji Sascha Müller-Kraenner z Niemieckiego Stowarzyszenia Ochrony Środowiska, Bałtyk nie powinien podzielić losu Morza Północnego i zamienić się w zaplecze surowcowe dla przemysłu paliw kopalnych.
Sam fakt przeprowadzenia odwiertów poszukiwawczych nie oznacza jeszcze automatycznej zgody na komercyjne wydobycie – to wciąż dwa odrębne etapy formalne, a decyzja o ewentualnym uruchomieniu eksploatacji złóż wymaga osobnych zezwoleń. Właśnie na tym etapie, zanim zapadną wiążące decyzje, niemieccy ekolodzy chcą wywrzeć presję na instytucje unijne – w nadziei, że zanim projekt zostanie formalnie zatwierdzony, uda się go zablokować na poziomie regulacyjnym w Brukseli.
Dla Polski odkryte złoża mają wymiar strategiczny, wpisujący się w dążenie do większej niezależności energetycznej kraju, dla władz Świnoujścia i lokalnej branży turystycznej stanowią jednak potencjalne zagrożenie dla stanu środowiska morskiego i wizerunku regionu jako nadmorskiego kurortu, a dla niemieckich sąsiadów po drugiej stronie granicy na Uznamiu – zagrożenie dla jednego z ostatnich stosunkowo nienaruszonych fragmentów Bałtyku w tej części akwenu. Spór, który jeszcze rok temu miał charakter głównie lokalny, dzięki zaplanowanej na wrzesień petycji do Komisji Europejskiej nabiera teraz wymiaru międzynarodowego – a jego rozstrzygnięcie może zaważyć na tym, czy region Świnoujścia i Uznamu stanie się w najbliższych latach miejscem wydobycia ropy, czy pozostanie obszarem chronionym przed taką działalnością.





