Nie tylko kierowcy samochodów potrafią zaskoczyć na drodze. W Nowogardzie udowodniono, że także rower może stać się narzędziem brawurowej jazdy – zwłaszcza gdy w grę wchodzi alkohol i zbyt duża pewność siebie.
W czwartek, 19 marca, około godziny 15 na ul. 3 Maja doszło do kolizji, która – choć niegroźna w skutkach – brzmi jak gotowy scenariusz do drogowej anegdoty. 64-letni mieszkaniec powiatu łobeskiego poruszał się rowerem po chodniku. Wszystko wskazuje na to, że w pewnym momencie postanowił wykonać manewr, który można określić jako „nagłe i zdecydowane wtargnięcie na pasy”. Problem w tym, że na przejściu znajdował się już samochód. Efekt? Rowerzysta uderzył w pojazd, kończąc swoją podróż w sposób zdecydowanie mniej efektowny, niż zapewne planował.
Na miejsce wezwano patrol policji, który szybko ustalił przebieg zdarzenia. Funkcjonariusze nie mieli też wątpliwości co do stanu uczestnika kolizji – od mężczyzny wyczuwalna była wyraźna woń alkoholu. Badanie tylko to potwierdziło: 0,36 mg/l, a chwilę później 0,38 mg/l alkoholu w wydychanym powietrzu.
Rowerowy „pirat drogowy” nie odjechał jednak w siną dal. Jego jazdę zakończył mandat w wysokości 2500 złotych, a także zakaz dalszego poruszania się. Dodatkowo odpowie za stworzenie zagrożenia w ruchu drogowym.
Cała sytuacja pokazuje jedno – niezależnie od tego, czy ktoś prowadzi samochód, czy jedzie rowerem, przepisy obowiązują wszystkich. A przejście dla pieszych to nie miejsce na nagłe decyzje i improwizację, szczególnie po alkoholu.





