Niecodzienny finał wieczornej przejażdżki rozegrał się wczoraj w Świnoujściu po godzinie 21:00, w rejonie Basenu Północnego przy Nabrzeżu Władysława IV. Kierowca najwyraźniej postanowił sprawdzić, czy jego auto nadaje się do żeglugi – i po chwili znalazł się w wodach kanału portowego.
W pojeździe znajdował się mężczyzna, który – jak wynika z relacji świadków – nie zamierzał czekać na rozwój wydarzeń. Najpierw wydostał się z auta, następnie wszedł na jego dach, by po chwili wskoczyć do wody i dopłynąć do brzegu. Samochód w tym czasie dryfował, po czym ostatecznie zatonął.
Na miejscu szybko pojawiły się służby – policja, straż pożarna, ratownicy medyczni oraz Straż Graniczna. Po wydostaniu się na brzeg mężczyzna został zabezpieczony przez ratowników. Następnie, już o własnych siłach, przeszedł do karetki. Z dostępnych informacji wynika, że nie było konieczności hospitalizacji.
Samochód tymczasem pozostał na dnie. Został zlokalizowany przez funkcjonariuszy Straży Granicznej, jednak – co istotne – nie znajduje się na torze wodnym i nie utrudnia żeglugi. Niemniej w najbliższym czasie auto trzeba będzie podjąć z dna kanału.





