czwartek, 13 sierpnia, 2026
spot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Spór o podwyżki w Ośrodku Pomocy Społecznej w Pyrzycach trwa. Pracownicy nie odpuszczają

Na co dzień pomagają mieszkańcom, a po pracy od miesięcy walczą o wyższe wynagrodzenia – to codzienność pracowników Ośrodka Pomocy Społecznej w Pyrzycach. Spór zbiorowy trwa już od blisko dwóch lat, a protest dawno wykroczył poza mury placówki – banery z hasłami pracowników pojawiły się nie tylko na budynku ośrodka, ale też w różnych punktach miasta, a nawet na prywatnych posesjach mieszkańców popierających protestujących.

Jak na antenie Twojego Radia podkreśla Milena Domagała ze Związku Zawodowego Pracowników Socjalnych, ze sformułowanych pierwotnie pięciu postulatów udało się dotąd wynegocjować trzy. Najtrudniejszą kwestią pozostają jednak wynagrodzenia. Związkowcy wyjściowo domagali się podwyżki rzędu 1300 zł brutto – tej kwoty nie udało się wywalczyć. W ubiegłym roku pracownicy otrzymali 300 zł brutto podwyżki oraz dodatek stażowy, po czym rozmowy praktycznie utknęły w miejscu. Strona związkowa deklaruje, że wciąż liczy na dialog, ale nie wyklucza sięgnięcia po kolejne, legalne formy protestu, jeśli porozumienia nie uda się osiągnąć.

Pracownicy OPS podkreślają, że ich praca wiąże się z dużą odpowiedzialnością i codziennym kontaktem z osobami znajdującymi się w bardzo trudnych sytuacjach życiowych. W ich ocenie obecne wynagrodzenia nie przystają ani do zakresu obowiązków, ani do presji psychicznej towarzyszącej tego typu pracy.

Zupełnie inaczej sytuację przedstawia strona samorządowa. Burmistrz Pyrzyc Marzena Podzińska zapewnia, że rozumie postulaty załogi OPS, ale zwraca uwagę, że gmina nie może pozwolić sobie na podwyżki w oczekiwanej wysokości. Jak tłumaczy, ewentualna zgoda na taki wzrost wynagrodzeń musiałaby objąć nie tylko około 40 pracowników ośrodka, ale też pozostałych urzędników i pracowników jednostek gminnych – łącznie blisko 220 osób. Podwyżka rzędu tysiąca złotych dla każdej z nich stanowiłaby, według burmistrz, obciążenie zbyt duże dla budżetu gminy. Podzińska deklaruje, że w miarę możliwości wynagrodzenia są podnoszone, choć nie w takiej skali, jakiej oczekują pracownicy, i nie wyklucza, że w trakcie roku uda się znaleźć dodatkowe środki na podwyżki – zastrzega jednak, że przy tak wielu potrzebach gmina nie może dziś niczego obiecać.

Burmistrz przypomina też, że od 2024 roku pracownicy pomocy społecznej otrzymują dodatkowe świadczenie z budżetu państwa w wysokości tysiąca złotych miesięcznie. Trafia ono między innymi do pracowników socjalnych, asystentów rodziny, osób zajmujących się pieczą zastępczą oraz pracowników obsługi i administracji.

Rozrzutność, zadłużenie, ale i troska o pracowników

Sprawa od miesięcy budzi emocje nie tylko wśród samych pracowników OPS, ale i wśród mieszkańców Pyrzyc. W lokalnych rozmowach i komentarzach pojawiają się głosy krytyczne wobec gminy – część mieszkańców wskazuje na wydatki, które ich zdaniem trudno pogodzić z argumentem o braku środków na podwyżki. Mówi się o zaniedbaniach, jak chociażby rezygnacja z rządowego dofinansowania przebudowy ulicy Kilińskiego tylko po to, by niedługo potem brać kredyt na 100% inwestycji. A to przekłada się na rosnące zadłużenie samorządu i jej gminnej spółki PPK.  Mieszkańcy gminy wielokrotnie wskazywali, że przy odpowiednim gospodarowaniu budżetem znalezienie funduszy na wynagrodzenia dla stosunkowo niewielkiej grupy pracowników nie powinno być aż tak dużym problemem. Dla części mieszkańców to właśnie sposób zarządzania finansami gminy, a nie rzeczywisty brak pieniędzy, jest źródłem sporu.

Jednocześnie nie brakuje głosów, że dyskusja o budżecie zbyt często odbywa się z pominięciem tych, którzy na co dzień wykonują najtrudniejszą i najbardziej wymagającą pracę. To właśnie pracownicy socjalni, asystenci rodziny czy osoby zajmujące się pieczą zastępczą mierzą się bezpośrednio z ludzkimi dramatami, biorą na siebie dużą odpowiedzialność i presję, a mimo to ich wynagrodzenia od lat pozostają niewspółmierne do obciążenia tą pracą. Dla wielu osób to właśnie ten kontrast – między skalą oczekiwań wobec pracowników pomocy społecznej a wysokością ich pensji – jest sednem problemu, niezależnie od tego, jak wygląda sytuacja finansowa gminy.

Na razie do porozumienia nie doszło. Pracownicy deklarują gotowość do dalszych rozmów, ale nie wykluczają kolejnych form protestu. Gmina zapewnia, że drzwi do negocjacji pozostają otwarte, choć nie jest w stanie dziś zagwarantować podwyżek w oczekiwanej przez związkowców wysokości.

Do sprawy będziemy powracać.

Popularne Artykuły