Gminne, reżimowe media Kołbaskowa opublikowały artykuł „Sprawny tylko na papierze. Kłopot z wozem OSP Smolęcin”, opisujący problemy z pojazdem, który OSP Smolęcin otrzymało w użyczenie od Komendy Powiatowej PSP w Policach. W odpowiedzi w sieci pojawił się list strażaków, w którym autorzy oskarżają gminny publikator o złą wolę wobec ochotników i domagają się „normalności i sprawnego sprzętu”.
Sprawa ma swoją historię. OSP Smolęcin od lat dysponuje wyłącznie starym, własnym Renault Mascottem i – jako jedna z nielicznych jednostek w powiecie polickim – nie jest włączona do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego. Jak wynika z interpelacji radnego Grzegorza Świszcza, wcześniejszy wniosek o dofinansowanie średniego wozu ratowniczo-gaśniczego przepadł, ponieważ gmina nie uzupełniła w terminie braków formalnych.
Przełom nastąpił 18 czerwca 2026 roku, gdy Komenda Powiatowa PSP w Policach przekazała OSP Smolęcin w użyczenie średni wóz bojowy GBA 2,5/24 na podwoziu Renault Midlum z 2013 roku, wcześniej służący w Jednostce Ratowniczo-Gaśniczej PSP w Policach. Strażacy ochotnicy opisują to jako efekt osobistego zaangażowania komendanta powiatowego Piotra Maciejczyka oraz komendanta wojewódzkiego Mirosława Pendera.
W tle jest jednak polityczny uraz władz Kołbaskowa wobec jednostki OSP w Smolęcinie.
Naprawy, których nikt się nie spodziewał – albo spodziewał aż za dobrze
Problem w tym, że – jak podaje gminny publikator, redagowany przez radną Dorotę Trzebińską, zaufaną osobę wójt Małgorzaty Schwarz – przywołany pojazd od momentu przekazania nie wyjechał do żadnej akcji, trafił zamiast tego do serwisu. Pierwsza faktura za naprawy, obejmująca m.in. wymianę olejów i filtrów oraz prace przy układzie wydechowym i skrzyni rozdzielczej, wyniosła blisko 19,5 tys. złotych, a strażacy zgłaszali dodatkowo uszkodzenie motopompy. Łączny koszt napraw przekroczył już 20 tys. złotych.
Wójt gminy Kołbaskowo Małgorzata Schwarz miała zwrócić się do komendanta powiatowego z prośbą o ponowne przeanalizowanie zasadności dalszego użyczania pojazdu – to właśnie ten fragment gminnej publikacji wywołał najostrzejszą reakcję. Strażacy piszą, że nie rozumieją, dlaczego hojność komendantów PSP jest teraz „przeliczana na koszt napraw”, których ich zdaniem w 13-letnim pojeździe należało się spodziewać. Komenda Powiatowa PSP w Policach utrzymuje z kolei, że w chwili przekazania samochód był sprawny technicznie, a ewentualne usterki zostały odnotowane w protokole zdawczo-odbiorczym.
Tło, które trudno pominąć
Spór o wóz nie wybuchł w próżni. Dysproporcje w finansowaniu obu gminnych jednostek OSP są od dawna przedmiotem krytyki: w 2025 roku OSP Smolęcin otrzymało z budżetu gminy 50 tysięcy złotych, podczas gdy OSP Kołbaskowo – 180 tysięcy. To OSP Kołbaskowo, jako jedyna jednostka w gminie włączona do KSRG, jest częściej dysponowana do zdarzeń, choć – jak podkreślała prezes OSP Smolęcin Aneta Piotrowska – u źródeł problemów miały leżeć zaniechania po stronie władz gminy. Sprawą interesowała się też prokuratura, prowadząc postępowanie dotyczące realizacji przez wójt Schwarz obowiązków związanych z ochroną przeciwpożarową – bez ustalonych dotąd wyników.
Autorzy listu przypominają również, że niezależnie od sporu wokół wozu, angażują się społecznie na rzecz mieszkańców gminy, wskazując jako przykład swoje interwencje i wyjazdy do zdarzeń, deklarują gotowość do pomocy w wypracowaniu porozumienia między gminą a komendą PSP.
Konflikt trwa od miesięcy
Spór wokół pożyczonego wozu to, jak przekonują autorzy listu, tylko najnowsza odsłona dużo dłuższego konfliktu jednostki z gminą. Prezes OSP Smolęcin Aneta Piotrowska od miesięcy wskazuje, że u źródeł problemów jednostki leżą „zaniechania i brak możliwości merytorycznej współpracy” z wójt i radą gminy – sytuacja ta, jak podkreśla, trwa od lat i systematycznie pogarsza położenie stowarzyszenia. Efektem był m.in. czasowy odwrót OSP Smolęcin od podziału bojowego z powodu problemów finansowych oraz wieloletnie pozostawanie jednostki poza strukturami KSRG, mimo że – w przeciwieństwie do OSP Kołbaskowo – nie zostało w tym celu podpisane wymagane porozumienie trójstronne.
Sami strażacy w rozmowie z nami są już mniej dyplomatyczni i mówią wprost:
– Władza, za pośrednictwem gminnego portaliku, próbuje szczuć na nas mieszkańców gminy. Nie stać nas było na nowy pojazd, dostaliśmy stary, okey. Ale trzeba było się spodziewać, że jakieś usterki z tego wyjdą i trzeba będzie je naprawić. Teraz ten fakt wrogo nastawiona do nas wójt próbuje zrobić polityczny użytek. To jest po prostu żenujące – komentują bez ogródek.
Krytycy władz gminy idą dalej, twierdząc, że spór o stan techniczny użyczonego wozu jest w istocie pretekstem do dalszego odsuwania jednostki z Smolęcina na boczny tor. Wskazują przy tym na utrzymującą się od lat dysproporcję w finansowaniu obu gminnych OSP – w 2025 roku Smolęcin otrzymał z budżetu gminy 50 tysięcy złotych, a Kołbaskowo 180 tysięcy – i podnoszą zarzut, że władze gminy chętniej wspierają jednostki spoza Smolęcina niż własną, marginalizowaną straż. Niedawno w przestrzeni publicznej pojawiła się wypowiedź wójt Małgorzaty Schwarz, która otwarcie mówiła, że woli przekazać środki jednostce OSP Mierzyn w sąsiedniej gminie niż własnej, w Smolęcinie.
Na razie wóz bojowy jest w serwisie. Wymiana pism między gminą a Komendą Powiatową PSP w Policach – jak wynika z doniesień branżowych portali strażackich – wciąż trwa, a OSP Smolęcin wciąż korzysta z wysłużonego Renaulta Mascotta, który zdaniem samych strażaków, mogłoby już stanowić eksponat muzealny. Sprawne auto strażaków jest koniecznością, bo w akcjach ratujących życie, ratownicy muszą być zabezpieczeni sprawnym sprzętem i pojazdami. A zapewnienie takiego sprzętu, w tym finansowanie serwisu wozów bojowych, jest zadaniem gminy – nie dobra wolą, ale obowiązkiem, z którego… jak widać, gmina chciałaby się wymigać.





