poniedziałek, 13 lipca, 2026
spot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Starosta zemścił się na strażakach? 5000 zł mniej, wójt mówi wprost: „Jest mi wstyd”

Jeżeli słowa wójta Świerzna Radosława Drozdowicza są zgodne z rzeczywistością, mieszkańcy właśnie usłyszeli coś, co powinno wywołać bardzo poważną dyskusję o sposobie zarządzania Powiatem Kamieńskim. Według relacji wójta, starosta Józef Malec miał wcześniej zadeklarować strażakom ze Świerzna wsparcie w wysokości 10 tys. zł na zakup defibrylatora. Ostatecznie kwota została zmniejszona do 5 tys. zł. Powód? Jak twierdzi wójt, miał nim być zbyt niski udział gminy w finansowaniu drogi do Ciesławia.

Jeżeli rzeczywiście tak było, trudno znaleźć racjonalne uzasadnienie dla takiej decyzji. Defibrylator nie jest luksusem. Nie jest elementem wyposażenia służącym poprawie komfortu pracy strażaków. To urządzenie ratujące ludzkie życie. W przypadku nagłego zatrzymania krążenia często decyduje o tym, czy poszkodowany przeżyje do przyjazdu pogotowia. Każda minuta zwłoki zmniejsza szanse na przeżycie. Dlatego finansowanie sprzętu ratowniczego powinno być całkowicie oderwane od bieżących sporów politycznych, negocjacji dotyczących inwestycji czy relacji pomiędzy samorządowcami.

Najbardziej niepokojące jest jednak coś innego. Z wypowiedzi wójta wynika, że wsparcie dla strażaków miało zostać powiązane z poziomem zaangażowania gminy w finansowanie drogi powiatowej. Jeżeli taki mechanizm rzeczywiście funkcjonuje, oznaczałoby to, że bezpieczeństwo mieszkańców staje się elementem samorządowej gry. A tak być nie powinno.

Drogi są ważne. Inwestycje drogowe są potrzebne. Samorządy często spierają się o zakres współfinansowania różnych przedsięwzięć i jest to naturalny element funkcjonowania administracji. Jednak sprzęt ratowniczy dla ochotniczych straży pożarnych powinien znajdować się poza tego typu rozgrywkami. Trudno też przejść obojętnie obok argumentu przedstawionego przez wójta, że Gmina Świerzno w ostatnich latach przeznaczyła ponad 10 milionów złotych na przebudowę dróg powiatowych. Jeżeli te dane są prawdziwe, trudno mówić o samorządzie, który nie chce współpracować z powiatem lub uchyla się od wspólnego finansowania inwestycji. Tym bardziej niezrozumiała wydaje się sytuacja, w której brakujące 5 tysięcy złotych dla strażaków ma stać się przedmiotem sporu między samorządami.

W całej tej historii najbardziej przykre jest jednak to, że mieszkańcy nie zapamiętają kolejnej urzędowej wymiany pism ani samorządowych negocjacji. Zapamiętają coś znacznie prostszego. To, że strażacy prosili o pieniądze na sprzęt ratujący życie, a samorządowcy zaczęli dyskutować o drogach. Na szczęście, jak zapowiedział wójt Świerzna, brakująca kwota zostanie pokryta z budżetu gminy. Dzięki temu strażacy otrzymają pełne finansowanie potrzebnego sprzętu.

To dobra wiadomość dla mieszkańców.

Jeżeli rzeczywiście prawdą jest, że wsparcie dla strażaków zostało zmniejszone dlatego, że gmina nie przekazała powiatowi oczekiwanej kwoty na drogę, to jest to sytuacja zwyczajnie żenująca. Trudno znaleźć bardziej nietrafione miejsce do prowadzenia samorządowych rozgrywek niż jednostka ochotniczej straży pożarnej, która każdego dnia odpowiada za bezpieczeństwo mieszkańców. Mówimy przecież nie o festynie, dekoracjach czy promocyjnych gadżetach, ale o defibrylatorze – urządzeniu, które może zdecydować o czyimś życiu lub śmierci. Starosta powinien być ponad lokalnymi sporami, a nie sprawiać wrażenie człowieka, który rachunki za polityczne nieporozumienia wystawia strażakom. Tym bardziej że mówimy o kwocie zaledwie 5 tysięcy złotych – sumie wręcz symbolicznej wobec budżetów samorządowych i milionów wydawanych na inwestycje. Jeśli rzeczywiście doszło do takiej sytuacji, to trudno oprzeć się wrażeniu, że zabrakło tu nie pieniędzy, lecz klasy, odpowiedzialności i zwykłej przyzwoitości wobec ludzi, którzy bez względu na porę dnia czy nocy ruszają ratować innych.

Popularne Artykuły